Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.11

oszczednickie inspiracje

Do Świąt został już tylko tydzień i na szczęście moje życie trochę już zwolniło. Książka będzie w przyszłym tygodniu. Więc podejrzewam, że znajdziecie ją w swoich skrzynkach po Bożym Narodzeniu lub już w Nowym Roku (to zależy od poczty ;)). Jestem szczęśliwa, że w końcu udało mi się zamknąć ten etap. Choć powiem Wam szczerze, że nie przewidziałam, że to TYLE pracy! Wszystko Wam opiszę we wpisie podsumowującym (mam nadzieję, że jeszcze w tym roku).

W grudniu czekają na Was jeszcze dwa, ostatnie zadania z kursu Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnieZastanawiam się nad nową formułą tego wyzwania dla tych, którzy dołączyli później lub dopiero teraz trafili na oszczędnicką stronę. Na pewno nie będzie wyzwania na blogu, ale są przecież jeszcze media społecznościowe :). Dam Wam niebawem znać!

W przyszłym roku zamierzam więcej uwagi poświęcić ubraniom. Jako wstęp polecam artykuł Joasi: Dlaczego warto robić  ubraniowe zakupy sezonowe.

Podejrzewam, że większość z Was ma już kupione prezenty, ale gdyby nie… to polecam dwie listy z zeszłego roku:
66 pomysłów na niestandardowe prezenty dla dzieci
Doświadczenia ponad rzeczy – niematerialne prezenty

Pamiętacie, że jesteśmy mega ciency w ustalaniu tygodniowych jadłospisów? Czasem nam wychodzi, ale częściej jednak nie ;). Dlatego jeśli też macie takie problemy, zerknijcie do Kasi, która proponuje elastyczny sposób planowania posiłków.

Korzystacie z BLIKa? Ja nie i jestem (byłam?) bardzo sceptycznie do tego nastawiona. Marcin zrobił test, z którego wynika, że nie taki diabeł straszny :). Może i ja się przekonam?

Jeśli zastanawiacie się, czy to dobry czas na powiększenie Rodziny (pod względem finansowym) i nie przekonują Was nasze wyliczenia, to przeczytajcie artykuł Dominika: Czy stać Cię na dzieckoJestem ciekawa Waszych refleksji :).

A na zakończenie polecam Wam świetne ćwiczenia pomagające spojrzeć inaczej na rzeczywistość. Czy jesteśmy w stanie przetrwać, przez miesiąc kupując i spożywając produkty wytworzone w promieniu 50 km od naszego miejsca zamieszkania ? Albo co musielibyśmy zrobić, żeby zarabiać 50% więcej? Z niecierpliwością czekam na kolejne zadania!

 

Jestem ciekawa Waszych perełek! Czekam na inspiracje :).

FINANSOWE LINKOWE PARTY:

Nie musisz być blogerem stricte „finansowym”, żeby wziąć w nim udział. Wystarczy, że wpis będzie dotyczył spraw okołofinansowych (zarabianie, oszczędzanie, finansowe rozkminki). Właściwie nie musisz być nawet autorem artykułu.  Podziel się najlepszym według Ciebie wpisem z LISTOPADA I GRUDNIA. [pod hasłem „name” wpisz tytuł artykułu :)]

 

Zobacz też:

Oszczędnickie ispiracje & finansowe linkowe party vol.10
Oszczędnickie ispiracje & finansowe linkowe party vol.9

Oszczędnickie ispiracje & finansowe linkowe party vol.8

Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.7
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.6
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.5 
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.4
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.3
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party vol.2
Oszczędnickie inspiracje & finansowe linkowe party

Oszczędnicka

  • Konstanty Aniołek

    Bardzo lubie tematy dzieciowe i wszystkie bzdurki, ktore inni glosza o niebotycznych sumach, ktore musza wydac na pociechy 🙂

    • Być może faktycznie muszą 😉 Tylko niech nie marudzą, że ich dzieci tyle kosztują, bo to jest ich decyzja (w większości przypadków- jeśli dziecko jest zdrowe i nie ma żadnych przypadków losowych).
      Zastanawiam się, kiedy samo dziecko zaczyna czegoś chcieć. Junior ma prawie 2 lata i jeszcze „nic nie chce” oprócz jedzenia ;D haha 😉 a chodzi do żłobka i widzi inne zabawki, niż ma w domu 😉

  • Dzięki za link o dzieciach – właśnie przymierzamy się do powiększenia rodziny – choć nie robimy żadnych wyliczeń bo uważam, że jest to bezsensu. Ale warto mieć pi * drzwi świadomość ile co kosztuje BTW coś nie działa linkowanie w tym drugim ćwiczeniu.

    • E tam, od razu bez sensu 😉 Niekoniecznie trzeba się tylko na tym opierać, ale warto sobie uświadomić, że w większości wypadków, to od nas zależą te koszty 😉 Chociaż pewnie masz podobne zdanie 😉

      Oba linki już działają 😉

  • Klaudia

    Mój D. często używa blika, a cykl ubraniowy bardzo mnie interesuje, bo sama dążę do slow fashion i harmonii między jakością a ceną ubrań.
    Dzielę się też swoim linkiem, bo swój arkusz właśnie wstawiłam na bloga 😉

    • Właściwie nie wiem, dlaczego mam aż takie opory przed tym blikiem 😉 Muszę się przełamać. Dzięki za linka 😉

  • Pionierka

    Tak jak pisałam na domowych porachunkach – absolutnie nie stać nas na dziecko, biorąc pod uwagę to co często uważa się za „absolutnie niezbędne”. Na razie „projekt człowiek” kosztuje tyle co witaminy dla kobiet w ciąży, dwie pary legginsów ciążowych (100 za dwupak) i jedne używane dżinsy ciążowe za 20 zł. Wózek jest, łóżeczko będzie, w kwestii ubranek deklarują się kolejni darczyńcy. Mam nadzieję, że na pierwszy rok większość jedzenia wyprodukuję samodzielnie 🙂

    • Pionierka – oby system zero-kosztowy utrzymał się jak najdłużej 🙂

      • Pionierka

        Nie no, w końcu zaczniemy dziecko karmić 😉

        • Hahah nie będziesz karmić piersią do 18stki? ;P

          Wiadomo, że ze wsparciem Rodziny i Znajomych jest o wiele łatwiej. Jeśli ktoś jest „pierwszy” to faktycznie może być trudniej o zero-kosztową wyprawkę 😉 Ale i tak można znacząco obniżyć te koszty 😉

          • Pionierka

            Bartdzo polecam grupy sąsiedzkie na FB. Wrzuciłam ogłoszenie, że szukam ciążowych dźinsów i za dwa dni odbierałam od sąsiadki z osiedla za 20 zł.

  • Dziękuje za potraktowanie mojego wpisu jako inspiracji, chociaż sami w kwestii wydatków radzicie sobie dużo lepiej :-). Chętnie zagłębię się w elastyczne sposoby planowania posiłków, zwłaszcza, że mamy z tym duży problem. Nie raz przychodzi piątek wieczór, a my zastanawiamy się co będziemy gotować w sobotę i niedzielę nie wspominając już o zakupach 🙁

    • Witaj w klubie 😉

      Nie wiem od kiedy planuję ogarnąć to planowanie posiłków 😉 W 2017 wrzucam na listę „to do” „asap” haha 😉

  • Ruda

    Z takich postów w ogóle dowiaduję się o istnieniu ciekawych blogów (jak kiedyś napisałam – ograniczyłam siedzenie na internecie do 1-2 godzinach w tygodniu na rzecz efektywnego pracowania).
    Jak zwykle przeczytałam z uwagą o kosztach posiadania dziecka… i jak zwykle nie chciało się to pokrywać z moim doświadczeniem. I sama nie wiem – czy po prostu inne osoby, które prowadzą działalność gospodarczą nie mają takich problemów, czy po prostu się nie odzywają. Ja przez pierwsze dwa lata miałam wydatki nawet na poziomie 2-2,5 tysiąca na miesiąc i to naprawdę oszczędzając (kwoty brały się z tego, że dziecko było w prywatnym żłobku – nie z wyboru rodziców :), często było chore, a ponieważ jako przedsiębiorca nie mogłam wziąć L4 i powiedzieć klientom, żeby płacili mi 80% wynagrodzenia za brak usług, to musiałam jeszcze płacić opiekunce za opiekę. Drugi powód – urlop macierzyński był wtedy krótszy, więc koszty związane z opieką zaczynały się wcześniej). Na szczęście teraz się zmieniło i uwzględniając wspólne wyjazdy typu teatr czy park wodny koszty są dużo mniejsze. Natomiast myślę, że gdybym pracowała na etacie, to mogłabym nawet na samym początku wydawać 1000 zł mniej miesięcznie. Oczywiście zwolnienie lekarskie to też koszt – 20% wynagrodzenia, z tego powodu warto zawsze policzyć, komu bardziej się opłaca zostać w domu.
    Podobała mi się Twoja lista prezentów – dla mnie prezentem nr 1 jest CZAS spędzony z dzieckiem. Można go spędzić na tyle sposobów – moje dziecko ostatnio znalazło termos i pytało – co to jest. Więc zrobiliśmy słodką herbatę z cytryną i poszliśmy na wycieczkę, gdzie nas oczy poniosły, a gdy było nam zimno, to wyciągnęłam termos i piliśmy z niego. Dziecko było zachwycone. Ja też.

    • Cieszę się, że dzięki temu cyklowi odnajdujesz nowe, wartościowe blogi 😉 Podziwiam, że udało CI się zredukować „siedzenie w internecie” do 1-2 godzin w tygodniu… mi się to wydaje nierealne, ale zamierzam się zupełnie wyłączyć na okres Świąt 😉

      Jeśli chodzi o opiekę. To masz rację. To bardzo duży koszt. Właściwie największy, w pierwszych latach życia dziecka. My płacimy 500 zł za 3 godziny dziennie… więc też całkiem sporo. Chociaż fakt nie są to 2 tysiące. Życie przedsiębiorcy jest na pewno trudniejsze pod tym względem ;( Niestety.

      Wspaniały pomysł z tą wycieczką 😉 <3

      • Pionierka

        Ja jestem etatowcem i przedsiębiorcą i to jest najlepsze. Na razie będę jeszcze korzystać z przywilejów etatowca, potem planuje przejśc calkowicie na swoje. I ja i mój partner będziemy wtedy mieli elastyczny czas pracy, więc jak dobrze pójdzie, to damy radę bez jakiejkowliek płatnej opieki, a jako duża rodzina będziemy mieć preferencje przy przedszkolu publicznym. Więc jak tylko maluch będzie zdrowy to powinno być dobrze

        • Tylko taka opieka zamienna nad dzieckiem, też nie jest taka prosta (przynajmniej w naszym przypadku), bo jednak brakuje tego „wspólnego” czasu 😉

          • Pionierka

            Tyle tylko, że my mamy sporo wspólnego czasu, więc po prostu wspólny czas we dwoje stanie się w dużej mierze wspolnym czasem we troje. Najwyżej tego we dwoje będzie brakować 🙂 Zresztą jeszcze może się mnóstwo rzeczy zmienić, na razie podchodzę do tego optymistycznie, bo patrząc na obecną sytuacją mamy bartdzo dbore warunki.

  • Dziękuję za polecenie mojego wpisu, jak również za wszystkie inne – przeczytałam jak zawsze z ogromnym zainteresowaniem! Szczególnie ten o wydatkach na dziecko – chyba sama pokuszę się o podsumowanie i porównanie, jak wychodzimy na tle innych (choć obawiam się, że kiepsko) 😉

    • Kasiu, ale to przecież nie jest konkurs „kto mniej wyda” 😉 Chodzi tylko o to, żeby te wybory były świadome. Jeśli ktoś znajduje radość np. w kupowaniu samych nowych, ślicznych ubranek, czy designerskiego wózka (i ma na to środki) to jego wybór 😉 Nic nikomu do tego 😉