Oszczędnicka poleca – Finansowy ninja

finansowy ninja

Książka Michała Szafrańskiego Finansowy ninja zrobiła ostatnio bardzo dużo zamieszania w blogosferze. Niezmiernie mnie cieszy, że pojawiła się swego rodzaju moda na finanse! To bardzo dobrze dla naszego społeczeństwa :). Chociaż mocnym magnesem jest też pewnie fakt, że autor wydał swoje dzieło samodzielnie i co tu dużo pisać – rozbił bank. Przedsprzedaż jeszcze się nie skończyła, za to skończył się już cały pierwszy nakład książki. Chyba nawet sam autor nie spodziewał się, aż takiego sukcesu.

Jeszcze taka mała dygresja na sam początek dzisiejszego wpisu. Czytając książkę Michała (i mając na uwadze jego wcześniejsze informacje dozowane swoim czytelnikom o tym, jak ciężkie okazało się pisanie Finansowego ninja, ile poświęcił i jakim wsparciem była dla niego Rodzina) cały czas (no dobra trochę przesadzam, najczęściej w przerwach, kiedy książkę na chwilę odkładałam) myślałam o tym, że nie dokonałby tego wszystkiego bez ogromnego wsparcia swojej żony, o czym zresztą otwarcie mówił/pisał. Jeżeli zatem będziecie się zachwycać Finansowym ninja, to pamiętajcie, że „drugim autorem” (zabezpieczającym tzw. tyły, czyli pozwalającym się skupić autorowi maksymalnie na pisaniu, bez myślenia o tym, co na obiad, czy innymi „przyziemnymi” sprawami) jest żona Michała – Gabi :). Chciałbym, żebyście o tym nie zapomnieli…

[Przypomnę tylko, że w serii „Oszczędnicka poleca” nie przedstawiam Wam klasycznych recenzji książek, a moje subiektywne przemyślenia i fragmenty, które uważam za wyjątkowo ciekawe i inspirujące.]
Jeśli miałbym w trzech, no może czterech słowach opisać esencję książki, to byłyby to: świadomość, emerytura i własna działalność. I tu wkradła się moja pierwsza wątpliwość: być może faktycznie ciężko osiągnąć finansową niezależność pracując na etacie, ale nie jestem przekonana, że to droga dla każdego. Jednak do większości poglądów prezentowanych przez Michała nie miałam wiele zastrzeżeń.

Czy warto kupić tę książkę?

Jeśli przeczytaliście bloga Michała od deski do deski, blog Marcina (Finanse bardzo osobiste) również, śledzicie inne finansowe blogi i bierzecie udział w wyzwaniu Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie, to ta książka nie odkryje przed Wami Ameryki… Informacje zawarte w tej publikacji (z wyjątkiem niektórych „smaczków”) powinniście już w większości znać (pytanie tylko, czy stosujecie je w życiu…). Jeśli macie długi, to lepiej przejdźcie najpierw przez kurs Michała Pokonaj swoje długi lub zapoznajcie się z książką Marcina Jak zadbać o własne finanse.

Pomimo że sama prowadzę bloga o finansach domowych, wyciągnęłam z lektury Finansowego ninji kilkanaście interesujących rzeczy. Utwierdziłam się w wybranej przeze mnie finansowej drodze i uważam, że warto wydać 70 zł, żeby mieć tę publikację pod ręką. Książka jest napakowana informacjami i różnymi wyliczeniami. Z wyjątkiem pierwszych, bardziej „filozoficznych” rozdziałów, reszta to podane w świetnej formie kalkulacje i propozycje działań. Autor chciał, żeby książka była zrozumiała dla jego syna. Uważam, że znakomicie mu się to udało. Jest napisana jeszcze lepiej niż wpisy blogowe. Naprawdę zauroczyłam się piórem Michała (chociaż zdarzyło mu się kilka sucharów).

 

Inspirujące myśli:

1. Nie wierzę w to, że każdy ma równe szanse. Wierzę jednak, że to, gdzie zaczynamy naszą podróż, nie determinuje naszej przyszłości.

2. Rodzice rzadko kiedy wpajają swoim dzieciom właściwe wzorce zachowań w obszarze finansów. W wielu polskich rodzinach pieniądze stanowią temat tabu. Jeżeli są w portfelu, to się je wydaje. Jeżeli ich nie ma, to się o tym milczy lub co najwyżej narzeka.

3. Każdy finansowy ninja musi być świadomy, że budowa indywidualnego arsenału to proces długotrwały. Nikt nie rodzi się z konkretną wiedzą i umiejętnościami. Trzeba je zdobyć samodzielnie lub z pomocą innych. Umiejętności ćwiczy się w systematycznym treningu. Nawet jeśli masz talent do finansów, to oprócz wiedzy musisz nabyć doświadczenie w praktyce. Sama wiedza i znajomość teorii nie wystarczą.

4. Nie jest sztuką się napracować. Warto robić to mądrze, najlepiej jak to możliwe. Skąd się dowiedzieć, czy tak właśnie działasz? Zastanowić się, przemyśleć, zaplanować – najlepiej jeszcze przed przystąpieniem do działania.

5. Musisz sprecyzować, dlaczego planujesz oszczędzać i zastąpić bieżącą konsumpcję nawykiem odraczania nagrody. Nie mając planu bardzo łatwo popełnić błędy, bo nie wiesz , po co robisz to, co robisz.

6. Z jednej strony mówimy, że praca nie jest najważniejsza, a z drugiej strony – przeznaczamy na nią większość dorosłego życia.

7. Cały obecny państwowy system edukacji szkolnej nastawiony jest na kształcenie pracowników etatowych. Osób działających zgodnie z procedurami. Wypełniających polecenia. Ani szkoły, ani uczelnie nie są nastawione na kształcenie osób kreatywnych i przedsiębiorczych. Nie poszukują naturalnych talentów konkretnych uczniów i nie stymulują rozwoju indywidualnych zdolności. (Identyczne zdanie prezentuje Jakub w książce Zarobić milion idąc pod prąd).

8. Aż dziw bierze, że na planowanie podróży potrafimy poświęcić więcej czasu niż na planowanie swoich finansów. Porównanie finansów osobistych do podróży jest bardzo trafną analogią. Gdy włączasz GPS, nie wystarczy wiedzieć, gdzie chcesz jechać. Musisz znać swoją obecną pozycję oraz adres punktu docelowego.

9. Minimalizuj inflację stylu życia. Nie traktuj oszczędzania jak wyrzeczenia. Odłożone pieniądze kupują Ci coś innego: wcześniejszą niezależność finansową. [Jednak] oszczędzanie nie jest istotniejsze od zarabiania i umiejętnego inwestowania. Problem polega na tym, że bez oszczędności i utrzymywania kosztów w ryzach trudno zgromadzić kapitał, który można by inwestować i pomnażać.

10. Umiejętność zarabiania i oszczędzania to nie wszystko. Jeśli ktoś nie umie dobrze zarządzać pieniędzmi, to nawet bycie oszczędnym nie uchroni go przed utratą kapitału w wyniku nietrafionych inwestycji.

11. Narzędzia i strategie mogą się zmieniać. Nie ma w tym nic złego. Powinieneś wręcz eksperymentować i szukać takiego oręża, które w Twoich rękach uczyni z Ciebie najskuteczniejszego wojownika. Jeśli oszczędzanie Ci nie wychodzi, to skup się na zarabianiu pieniędzy. Jeśli masz smykałkę do inwestowania na rynku nieruchomości, to rozwijaj tę pasję, zamiast szukać świętego Graala na giełdzie. […] Nie zazdrość innym, nie porównuj się, nie naśladuj bezrefleksyjnie. Szukaj własnej drogi, ona jest dla Ciebie najlepsza.

12. Zawsze podejście od ogółu do szczegółu. Odwrotne podejście prowadzi zazwyczaj do utknięcia w wątpliwościach dotyczących detali i powoduje paraliż decyzyjny związany z brakiem wystarczających danych.

13. Najpierw musisz zbudować poduszkę finansową, a dopiero nadwyżki ponad jej kwotę możesz przeznaczyć na inwestycje.

14. Inwestowanie ma służyć osiąganiu najwyższych z możliwych stóp zwrotu z zainwestowanego kapitału przy jednocześnie jak najmniejszym ryzyku (albo inaczej: przy poziomie ryzyka tolerowanym przez daną osobę). Ten cel osiąga się poprzez budowanie zdywersyfikowanego porfelta strategii inwestycyjnych, które wzajemnie się uzupełniają, pozwalają ograniczać ryzyko oraz dają wysokie szanse na osiągnięcie zysku. Błędem popełnianym przez większości początkujących inwestorów jest traktowanie inwestowania jako sposobu na zarobienie pieniędzy.

15. Pierwszą i najważniejszą zasadą jest przeznaczanie na inwestycje tylko tych pieniędzy, które nie będą Ci potrzebne w dającym się przewidzieć, długim horyzoncie czasowym. (Tak samo radził Maciej Samcik w książce Jak pomnażać oszczędności).

16. Matematyka jest bardzo prosta: im niższy będzie wiek emerytalny, tym więcej będziemy mieli emerytów, a jednocześnie mniej pracujących. Tym samym ZUS będzie musiał wypłacać więcej emerytur. Ponadto ZUS nie przechowuje żadnych pieniędzy – jest ich wielkim przekaźnikiem.Wszystkie składki otrzymywane od pracodawców (za osoby pracujące) natychmiast przesyła emerytom. A i tak brakuje mu pieniędzy

17. Cechy ludzi sukcesu: nastawienie na działanie, ciężka praca wbrew przeciwnościom, systematyczność, zaangażowanie i dyscyplina, stan gotowości do podejmowania wyzwań, odpowiednie nawyki finansowe.

 

Takich perełek wypisałam sobie dużo więcej, jednak myślę, że te, które wybrałam dobrze oddają charakter Finansowego ninji.

Finansowy ninja to po prostu zbiór niemal wszystkich zagadnień, które powinny interesować świadomego człowieka w jednym miejscu. U mnie książka pozostawiła spory niedosyt, bo niektóre tematy zaledwie „liznęła”, ale Michał zapowiedział, że ma plany na kolejne części. Jak już pisałam we wstępie, jeśli jesteście na bieżąco z blogami finansowymi, to Ameryki w niej nie odkryjecie. Nie ma tam żadnej „tajemnej wiedzy”. Oprócz zagadnień poruszonych w inspirujących myślach znajdziecie tam też informacje o rodzajach kart, wskazówki przy zamykaniu konta, chargeback’u, ubezpieczeniach, prześwietlenie polislokat, obszerne wyliczenia w związku z kupnem (lub wynajmem)mieszkania, emerytury, instrukcja korzystania z kalkulatora finansowego i etapy ewolucji finansowego ninja.
Podsumowując, uważam, że warto kupić tę książkę (do 26 sierpnia w cenach promocyjnych), chociaż oczywiście można też poczekać, aż niektórzy będą ja wyprzedawać np. na allegro :P. Ja się jednak swojej nie zamierzam pozbywać i na pewno będę do niej wracać.

 

Co sądzicie o przytoczonych przeze mnie cytatach? Zgadzacie się z nimi, czy macie odmienne zdanie? A może jesteś już w trakcie lektury (lub nawet po) i macie swoje przemyślenia?

Projekt książkowy:

1/52 Marta Sapała „Mniej. Intymny portret zakupowy polaków”
2/52 Suze Orman „Kobiety i finanse”
3/52 Gary Keller „Jedna rzecz”
4/52 Marcin Iwuć „Jak zadbać o własne finanse”
5/52 Maciej Samcik „Jak pomnażać oszczędności?”
6/52 William D. Danko, Thomas J. Stanley „Sekrety amerykańskich milionerów”
7/52 Maciej Dutko „Efekt tygrysa – puść swoją osobistą markę w ruch!”
8/52 Cathie Black „Zasady Cathie Black”
9/52 Sheryl Sandberg „Lean in. Włącz się do gry”
10/52 Joanna Malinowska-Parzydło „Jesteś marką”
11/52 John Amstrong „Jak myśleć mniej o pieniądzach”
12/52 Barbara Ehrenreich „Za grosze pracować i (nie)przeżyć”
13/52 Agnieszka Graff „Matka feministka”
14/52 Maciej Dutko „Targuj się”
15/52  Jakub B Bączek „Zarobić milion idąc pod prąd”
16/52 Carl Honroe „Pod presją – dajmy dzieciom święty spokój”

Zazwyczaj podrzucam Wam linki do księgarni, w których można kupić opisywane przeze mnie książki. Ale tym razem pozycję można kupić tylko na stronie sprzedażowej Michała TUTAJ.

Oszczędnicka

  • Zajrzałem do encyklopedii PWN…

    ninja [nindźia; jap.],
    mistrz w starojapońskiej sztuce szpiegostwa i zabijania bez śladu (ninjitsu);

    … i do słownika języka polskiego:
    ninja [wym. nindzia] «w starożytnej Japonii: wojownik – szpieg, znający sztukę walki i kamuflażu»

    Tytuł jest więc kompletnym nieporozumieniem, obliczonym na chwytliwość, ale mającym się nijak do treści.

    A książki nie kupię, bo sam autor przyznaje, że jest przeznaczona dla ludzi młodych i bardzo młodych. Dla dojrzałych nie, bo oni nie mają już dość czasu na długofalowe strategie finansowe.

    Zresztą – i tak bym nie kupił. Poradniki finansowe uważam za wspaniałe źródło dochodu dla ich autorów, ale zarazem za pozycje całkowicie bezużyteczne w bibliotece normalnego zjadacza chleba. Zawsze jest tak samo: najpierw euforia „Ojej, wydam te siedem dych, ale zwróci mi się z nawiązką”, potem lektura z zapartym tchem i trochę zapału, który najczęściej okazuje się słomianym, a w końcu kurz na półce lub aukcja na Allegro.

    • Wiadomo, że jest to zabieg marketingowy 🙂 Ale według mnie bardzo fajny pomysł. Ninja dobrze się kojarzy (jeśli zapomnieć o amerykańskiej wersji).

      To prawda, że książka bardziej przyda się młodym ludziom, ale myślę, że ci dojrzalsi też znajdą dla niej wiele ciekawych informacji. No i wiadomo, że samo przeczytanie książki NIC NIE DA. To jest podręcznik finansów osobistych, który wymaga samodzielnej pracy. Od niektórych więcej, od innych trochę mniej.

      Na szczęście książka będzie w bibliotekach – może wypożyczysz i wtedy wyrobisz sobie opinię? To nie jest publikacja o tym, „jak zarabiać miliony” (szybko i bez wysiłku). Może wtedy pogadamy 🙂

      • W mojej bibliotece (niemałej), z której wypożyczam książki, nie ma – sprawdziłem – ani jednej pozycji napisanej przez blogera.

        Jestem za to bibliotece bardzo wdzięczny, tym bardziej, że jest to placówka publiczna, utrzymywana m.in. z moich pieniędzy 🙂

        • Jeszcze nie ma 🙂 Michał ogłosił, że wyśle 500 książek do bibliotek, ale to czytelnicy mają wybrać do których.
          Więc mam nadzieję, że Twoja też się załapie 🙂

          Dlaczego piszesz, że jesteś wdzięczny swojej bibliotece za to, że nie ma tam ani jednej pozycji napisanej przez blogera? Uważasz, że sam fakt bycia blogerem świadczy o niskiej jakości książki?

          • Jeśli ktoś jest dobrym autorem i wyda dobrą książkę, to biblioteki ją kupują. Jeśli ktoś wysyła swoją książkę do bibliotek, to…

            Dokończ sama 🙂

          • Ehh czarno-biały świat Pana S 🙂
            Jestem przekonana, że część bibliotek też ją kupi. A to baaardzo miły gest ze strony Michała 🙂

  • Dzięki za recenzję książki. Mam zgoła odmienne zdanie, niż Sympans. Uważam, że ta książka jest świetnym zbiorem informacji o finansach dla każdej rodziny (ja mam nadzieję, że mój syn zrozumie jej sens, zanim wyfrunie z domu). Jest oczywiście źródłem dochodu dla autora, ale co z tego? Za jego pracę (kilkuletnią) należy się zapłata. Dla mnie nie była jakimś wielkim odkryciem w zakresie zarządzania finansami, ale mam nadzieję, że będzie dla moich dzieci uzupełnieniem tego, co my, jak rodzice, ale też ekonomiści- im przekazujemy. Z wielkim uznaniem patrzyłam natomiast na cały marketing i otoczkę self-publishingu, jaką udało się Michałowi stworzyć. Genialne!

    • Zgadzam się z Tobą w 100% 🙂
      To też pewnego rodzaju forma podziękowania za te wszystkie lata wartościowych treści.

  • Ruda

    To, czy autor wymyśla proch, czy przekazuje prawdy zasadniczo znane, ale ma na to jakiś pomysł jest dla mnie kwestią drugorzędną (zresztą każdy, kto interesuje się jakąś dziedziną i czyta o tym mógł zauważyć, że w każdej książce są podobne treści i kilka, kilkanaście procent myśli oryginalnych). To jest oczywiste – nie działamy w próżni – poglądy każdego z nas to suma naszych doświadczeń.
    Dla mnie najważniejsze jest, że ktoś znów powtarza, że „trzeba oszczędzać”. To tak, jak ja codziennie powtarzam „umyj ręce, bo zaraz obiad, a bawiłeś się z psem” i inne odkrywcze mądrości Pani Cosmopolite (kto zna Pratchetta, ten wie :)) które w sumie obiektywnie też niczym wybitnym nie są (gdybym powiedziała to mężowi, to spojrzałby na mnie z rozbawieniem) – dla kogoś, kto oszczędza, inwestuje, nie daje się zwariować magii kupowania – ta książka pewnie nie będzie odkrywaniem Ameryki, ale myślę, że wielu ludzi zainspiruje.
    Btw. naprawdę podziwiam Michała – również za to, że ma odwagę dzielić się z czytelnikami informacją o swoich zarobkach (wiele osób może to drażnić – przykładów daleko szukać nie trzeba) – zaryzykował – poświęcił czas i pieniądze – o ile pamiętam z jednego wywiadu – 27.000 zł, ale nie wiem, czy z drukiem, czy bez. Do tego dochodzi pisanie – czyli czas, za który teraz dostaje wynagrodzenie, ale równie dobrze książka mogła się nie sprzedać. Chapeu bas – za dobrą pracę należy się płaca.

    • Z tymi kosztami, to wydaje mi się, że ok 80 tys.

      Dodatkowo każda książka to jeden posiłek dla dziecka (od Pajacyka). Za dobrą pracę, należy się dobra płaca! 🙂

  • Malina

    byłam chyba jedną z pierwszych osób które przeczytały. Czytałam wcześniej blog Michała, przeszłam oba kursy PSD i BDT i prochu tam nie ma, ale jest wszystko czego musiałam dopiero szukać po internetach mimo wyższego wykształcenia i pracy w jednej z największych korpo doradczych w PL:) Dzięki książce mam plan dydaktyczny dla moich finansów do grudnia co najmniej 🙂

    • Prawda. Wszystkie ważne rzeczy w jednym miejscu! 🙂

  • Poczekam aż będzie wyprzedawana na allegro. Dziękuję za recenzję