Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 37

Ubrania po sezonie

Lato wróciło! To pewnie dlatego, że mam teraz urlop i właśnie jesteśmy nad morzem :P. Mam nadzieję, że bez przeszkód udało Ci się zarejestrować w Biurze Informacji Kredytowej i aktywować alerty BIK. Jak już wspominałam, tegoroczny kurs Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie to żywy organizm, pomimo wstępnego harmonogramu i planów, bardzo dużo w nim zmieniam na bieżąco. Jeśli masz jakieś potrzeby lub propozycje, napisz mi proszę o tym w ankiecie. Bardzo też dziękuję wszystkim, którzy już podzielili się ze mną swoimi opiniami!


Aktualny plan jest taki:
1. Październik miesiącem oszczędzania: domowe koszty stałe, gdzie trzymać oszczędności etc
2. Listopadowe inwestycje: inwestowanie, emerytura, przyszłość dzieci
3. Grudniowe podsumowanie i  utrwalanie dobrych nawyków (Święta rzecz jasna też!)

 

Dzisiaj zadanie, które wymaga świadomości własnych potrzeb. „Świadomość” (swoich potrzeb, zachcianek, marzeń) to według mnie, podstawowa „rzecz”, która ułatwia zarządzanie budżetem domowym. Jeśli wiesz, czego w życiu potrzebujesz, to trudniej złapać Cię w konsumpcyjne sidła marketingowych specjalistów.

Świadomość jest potrzebna w każdym wymiarze naszego życia. Jednak zadanie nie będzie aż takie filozoficzne, bo chodzi o zakupy. Przede wszystkim ubraniowe, ale można to też przełożyć na inne dziedziny. Rób zakupy po sezonie lub wtedy, kiedy możesz uzyskać najbardziej okazyjną cenę. Oczywiście trzeba uważać na promocyjne pułapki (Czy warto korzystać z promocji?), na pewno przyda się tu też zasada „zaczekaj”. W żadnym wypadku jednak nie namawiam do kupowania „jak najtaniej”. Czasem kupno jednej bluzki, zamiast czterech z „marketowej promocji’ jest znacznie lepszym rozwiązaniem.

Zadanie 37: Rób zakupy po sezonie.

Wiesz, czego potrzebujesz, czy dajesz się ponieść chwili? Robisz zakupy po sezonie? Jeśli tak, to jakie?


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie
[mc4wp_form]
Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

10 Comments

  1. Na wyprzedażach uzupełniam braki ubrań typu basic, czasami rozejrzę się za czymś co i tak miałam już zarys w głowie, ale bez większego ciśnienia. Myślę, że to co droższe warto kupować na wyprzedaży, ale zmierzyć, zobaczyć szybciej, by później do sklepu wejść tylko po to co rzeczywiście się chciało. Zapłacić i wyjść;p

  2. Hmm, właśnie się zastanawiałam, czy kupić buty letnie na przyszły sezon – bo moje właśnie się rozpadają, więc w tym miesiącu i tak się ich pozbędę. Z drugiej strony, gdy kupuję takie promocje, typu – było 200 zł, jest 100 zl, to mam świadomość, że czasem to jest oszustwo. Bo niby skąd mam wiedzieć – ile było. Tego problemu nie ma przy zakupach spożywczych – wiem, ile kosztuje dany produkt.

    • To zależy, czasami można oszacować. Np. ja ostatnio kupiłam skórzane sandały za 50 zł, ponoć początkowo kosztowały 160. Czy kosztowały tyle, czy mniej to i tak 50 zł to MAŁO na skórzane buty, w dodatku miały kształt taki, jaki szukałam od zeszłego lata, więc długo się nie zastanawiałam 😉 Jeśli zwraca się uwagę na materiał to po jakimś czasie wie się, ile mniej więcej to dużo/mało za daną rzecz. Ja dopiero się tego uczę, ale idzie mi coraz lepiej 😉

      • No tak – dla Ciebie kupno tych butów to był zaplanowany, przemyślany wydatek.
        Cena czy przecena to na co trzeba być odpornym – warto najpierw spojrzeć na produkt, czy jest to coś, czego potrzebujemy, a dopiero potem skontrolować cenę. Dzięki temu nie uniknie się zakupów typu: kupiłam nową bluzkę bo była przecena i kosztowała tylko 10 zł. I co z tego? Jeśli to była bluzka, która podobałaby nam się i za 50 zł, to ok, ale jeśli normalnie nawet na to nie spojrzałybyśmy, to wydatek i tak bez sensu. pozdrawiam.

      • Nie. Pojechałam na wakacje i zużyłam stare. A teraz już nie ma chyba letnich butów w sklepach – znalazłam na stronie www badury wyprzedaże – może kupię – ale nic na siłę.

  3. Nie lubię zakupów 😛 Więc wybieram się na nie tylko wtedy, gdy rzeczywiście czegoś potrzebuje 🙂 Ew. jak spisuje potrzeby i czekam na okazje 😉
    Choć po lekturze, którą teraz czytam chyba jeszcze bardziej wyśrubuje mój system i zakupy zaczną zajmować jeszcze mniej czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.