Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 49

budżet domowy w praktyce
Jeśli śledzisz mnie na instagramie, to wiesz, że miałam ostatnio mały „zjazd motywacyjny”. Nawarstwiły się niedobre zdarzenia i kompletnie nie miałam na nic siły. Najpierw Junior zachorował na zapalenie spojówek, potem się okazało, że druk książki jest opóźniony (obawiam się, że nie dotrze do Was przed Świętami :(), w pracy nawał zadań i wszystko „na wczoraj”, bo przecież już się trzeba spiąć przed końcem roku… a na dokładkę i ja się rozłożyłam (swoją drogą już nie pamiętam, kiedy tyle chorowałam! Junior przynosi ze żłobka same paskudztwa. Dobrze, że chociaż na niego nie działają :P). Nie podoba mi się takie rozpoczęcie grudnia, ale mam nadzieję, że to tylko „dobrego złe początki”…

 

Czas to jedyny zasób, którego wszyscy mamy tyle samo. To od nas zależy, w jaki sposób go wykorzystujemy. Oczywiście każdy z nas ma inne życie, inne obowiązki i potrzeby. Ale co do zasady, doba wszystkich ludzi na świecie ma 24 godziny. Policz dzisiaj, ile jest warta godzina Twojej pracy. W żadnym wypadku nie zachęcam, żeby przeliczać każdą godzinę swojego życia na pieniądze (bo przecież nie chodzi o to przy wszystko przeliczać na „złote monety”). Ale czasem takie kalkulacje przydają się przy podejmowaniu decyzji (nie tylko finansowych).

Jest kilka sposobów na obliczenie “kosztu” naszej godziny. Najłatwiej to zrobić, jeśli pracujesz “na etacie”

Załóżmy, że zarabiasz 2 500 zł netto (czyli na rękę) i pracujesz 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku. W ciągu roku to 30 000 zł. W przeciętnym roku po odliczeniu dni wolnych pracujesz przez 224 dni. To daje 16,74 zł za godzinę.
Dlatego, jeśli następnym razem będziesz chciała kupić “coś, co musisz mieć” lub “coś, co wszyscy już mają” zastanów się, czy chcesz spędzić kolejne godziny swojego życia na zarabianiu na tę rzecz?

2 500 zł * 12 miesięcy = 30 000 zł
30 000 zł / 224 dni = 133,92 zł
133,92 zł / 8 godzin = 16,74 zł

 

Oczywiście nie da się pracować non stop na najwyższych obrotach. Według mnie zasada z mądrym gospodarowaniem czasem jest podobna jak z zarządzaniem pieniędzmi. Jeśli chcesz “tracić czas” na oglądanie seriali, ale jesteś tego świadoma, relaksujesz się przy tym i sprawia Ci to przyjemność. To to rób. Chodzi tylko o to, by w życiu dokonywać swoich, świadomych wyborów i nie pozwalać, by to inni decydowali o tym, co jest dla Ciebie ważne.

Zadanie 49: Oblicz wartość swojej godziny

 

Wiesz, ile kosztuje godzina Twojej pracy? Czy taka świadomość wpływa na Twoje wybory?


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie
[mc4wp_form]
Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

13 Comments

  1. Dla mnie to jest problem, bo każdą aktywność przeliczam na godzinę pracy – a wiem dobrze, ile wynosi, bo w naszej firmie pracujemy głównie na stawki godzinowe. Z drugiej strony – przynajmniej gdy patrzę na coś w sklepie – to obok ceny „wyświetla” mi się automatycznie liczba godzin do przepracowania, a ja sobie myślę – czy nie wolałabyś po prostu zamiast tego się wyspać? Ooo, tak.

  2. Takie liczenie może mieć sens, ale czy z drugiej strony i tak nie kupujemy dlatego, że: „nam się należy” lub „tak ciężko pracuje”. Nie mówię tu o sobie, ja już dawno sobie w głowie i na papierze rozpisałam priorytety i nie wydaję na głupoty bo mi szkoda kasy. Ale wiele osób niestety pracę wynagradza sobie zakupami:/

    • Masz rację – a przez to cała sytuacja się zapętla: pracować ciężko i rekompensować sobie to wydawanie, aby znów musieć dużo pracować i mieć pieniądze na chwilowe oderwanie się od tego – obawiam się, że jednak wiele jest takich osób, które kupują, dlatego, żeby chwilowo rozładować stres.
      Lubię czytać Twoje komentarze na różnych blogach, bo masz takie „realne” i przemyślane podejście do pieniędzy. Pozdrawiam.

    • Trochę tak, ale z drugiej strony wydaje mi się, że jednak nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Gdyby pomyślały, na tę bluzkę muszą pracować cały dzień etc., to może przejrzałyby na oczy, że czasem wcale niewarto 😉

  3. Na moje wybory ma wpływ tylko jedno: czy to jest rzecz, której potrzebuję i będę używać, a jej jakość jest adekwatna do ceny? Jeśli tak to kupuję, choćby miała na to pracować 100 godzin. Jeśli nie to nie kupuję, bo co z tego, że pracowałam na to tylko godzinę, jeśli jest mi to zbędne?

    • Zgadzam się z Tobą w 100%!

      Chodziło mi o to, że takie przeliczanie może być przydatne dla osób, które bez zastanowienia wydają pieniądze (przede wszystkim na rzeczy, których wcale nie potrzebują) 😉

  4. Głowa do góry. Ja juz się przyzwyczaiłem do chorób dzieci, choć czasami bywa naprawdę cięzko. Od października przerabialiśmy już szkarlatynę, zapalenie oskrzeli, zapalenie ucha i spojówek. I to w przypadku tylko jednego dziecka 🙂

    • O matko! Samo czytanie o tych chorobach przyprawia mnie o dreszcze. Odkryliśmy dziwną prawidłowość… Jak Junior chodzi na 3 godziny do żłobka, to jest zdrowy, ale jak pójdzie na cały dzień…. wraca z chorobą 🙁 Tak było ponad tydzień temu z zapaleniem spojówek. Wczoraj też był cały dzień… i dzisiaj chory 🙁 ehhh 😉 okres zimowy jest ciężki 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.