Dlaczego nie należy kupować kawy „na mieście”…

Pewnie nie raz słyszałaś już taką poradę: Zrezygnuj z kawy na mieście, a zaoszczędzisz masę pieniędzy. Każda „mądra zasada” musi mieć jakąś nazwę – nie inaczej jest w tym przypadku i w tzw. „literaturze fachowej” mówi się o efekcie latte. Nie kupuj w pracy kawy za 10 zł, a po miesiącu zaoszczędzisz 200 zł (po roku niemal 2,5 tys. zł). Tylko czy rzeczywiście chodzi o kawę?

Jakiś czas temu czytałam opinię (chociaż zupełnie nie pamiętam gdzie), że rezygnacja z kawy za kilka złotych to zupełny idiotyzm. Że lepiej skupić się na zarabianiu pieniędzy, a nie na odmawianiu sobie czegokolwiek. No i owszem po części się zgadzam, że życie nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego w imię kumulowania kapitału na bliżej nieokreślony cel. Jednak samo skupienie się na zarabianiu pieniędzy niewiele pomoże. Nie od dziś wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czyli im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy… Oczywiście, jeśli nie mamy świadomości finansowej.

W okiełznaniu efektu latte chodzi o ŚWIADOME zarządzanie swoimi pieniędzmi. Czyli celowe wydawanie pieniędzy na rzeczy, które są dla nas ważne. I tu nie chodzi o kawę – małą czarną, latte albo z ciastkiem. To zupełnie nie ma znaczenia. Chodzi o drobne, z pozoru nieistotne wydatki, które zsumowane ciążą w naszym budżecie. Jeśli codzienna kawa z automatu lub z kawiarni sprawia Ci wielką przyjemność i właśnie na to chcesz wydawać swoje pieniądze – to świetnie. Nikt nie ma prawa Ci mówić, na co powinnaś wydawać swoje pieniądze. Ale jeśli są to bezrefleksyjnie wyrzucane złotówki, a co gorsza pod koniec miesiąca marudzisz, że masz za mało pieniędzy – to najwyższy czas coś z tym zrobić!

Podkreślę to raz jeszcze, w efekcie latte chodzi o to, żeby mieć kontrolę nad swoimi wydatkami, a nie o to, na co te pieniądze wydajesz ;). A jeśli potrzebujesz pomocy, żeby w końcu okiełznać swoje finanse – polecam moją książkę (praktyczny zeszyt ćwiczeń) Finanse domowe krok po kroku.

Książka będzie dostępna dopiero pod koniec stycznia, ale z uwagi na zbliżający się 26. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy postanowiłam, że zrobię przedsprzedaż :). Z każdego egzemplarza zakupionego w przedsprzedaży przeznaczę 10 zł na WOŚP!

Książka w okresie przedsprzedaży kosztuje 34 zł – wysyłka gratis.
Zamówienia można składać na maila: oszczednicka@gmail.com
Więcej informacji o książce ➡️➡️ TUTAJ

Co jest Twoim efektem latte? Warto to ograniczać czy nie :)?

Oszczędnicka

16 Comments

  1. Pewnie,jak ktoś kupuję kawę czy papierosy a nawet słodycze codziennie to faktycznie można sporo oszczędzić 😛 Ja piję kawę na mieście max. 1 raz w tyg, więc sobie nie żałuję 🙂

    • Oczywiście wcale nie uważam, że trzeba kompletnie zrezygnować z kawy (czy innych rzeczy) na mieście. Tylko namawiam do świadomego wydawania swoich pieniędzy. Jak ktoś chce kupować codziennie kawę w kawiarnii to niech kupuje 😊 jak go to uszczęśliwia 😊 tylko niech potem nie marudzi ze nie ma z czego oszczędzać i inne takie wymówki 😜😜😜

  2. Właśnie mnie ta kawa uszczęśliwia;-) Choć codziennie jej nie kupuję. Ale to też wynika z faktu, że ja często pracuje w kawiarniach bo łatwiej tam mi się skoncentrować. Choć gdybym miała z powodu wydatków na kawę marudzić pod koniec miesiąca, że brak mi kasy, to bym zrezygnowała z tej przyjemności.I Twoja uwaga w tej kwestii jest bardzo słuszna.
    Wogóle jedzenie na mieście sporo kosztuje. I jeszcze jak jest wartościowe to ok. Ale jak zamawiam sałatkę warzywną za 20 zł a kelner przynosi mi sałatkę, w której 3/4 treści to zielona sałata, to wolę sama przygotowywać posiłki w domu;-)

    • Hahaha 😉 no tak, ale w restauracji nie płaci się tylko za jedzenie – tylko za „całokształt” 😛

      I właśnie taka postawa jak Twoja jest według mnie słuszna 😉

  3. Też jestem zdania, że wydawać warto na to, co nas uszczęśliwia. Jeśli jest to kawa na mieście – świetnie, można wydać i na kawę na mieście. Ja lubię od czasu do czasu spotkać się ze znajomymi na śniadanie na mieście. I co, że za śniadanie płacę więcej, niż gdybym zrobiła je w domu, ale jaka to frajda spotkać się i pogadać przy dobrym jedzeniu!

    Ale wracając do kawy, z kawą to jeszcze nie jest najgorzej. Bo jeśli to kawa z kawiarni, a my nie mamy w domu ekspresu, to spora szansa, że w domu nie napijemy się tak dobrej kawy, jak w kawiarni i wtedy ten wydatek naprawdę ma sens. Gorzej jest np. z wodą. Woda niegazowana w knajpach potrafi kosztować np. 6 zł za butelkę 0,2. Dużo, ale z drugiej strony, jak już coś jemy, to coś do picia też się przyda. Ale te wody, pite do posiłku, mogą się w ciągu roku złożyć w niezłą sumkę 🙂

    • No tak, ale wtedy to się wpisuje w kategorię „jedzenie na mieście” i świadomie wydajemy te pieniądze… wiedząc, że przepłacamy ;P Jednak tak jak napisałaś – ma to swoje dodatkowe walory 🙂

  4. Dokładnie 😉 Nie chodzi o to, żeby sobie tych rzeczy notorycznie odmawiać, ale żeby mieć świadomość, że w razie potrzeby – jest gdzie ciąć ;P

  5. Moim „efektem latte” są dwie córki i związane z nimi spontaniczne zakupy. Dlaczego w sklepach jest tyle ślicznych rzeczy??? Ubrania w szafach się nie mieszczą, a na półkach tyle śliczności 😉 I mam na to sposób – zakupy z kartką, omijanie dużych galerii handlowych i zakupy odzieży przez internet na wyprzedaży. Póki co, w styczniu się udaje, zobaczymy jak reszta roku.

    • Hahaha 😉 Trzymam kciuki. Ciekawe, czy gdybym miała córkę/córki byłabym bardziej podatna na te wszystkie piękne ubranka. Wprawdzie nie lubię chodzić po sklepach, ale kto wie… może by mi się odmieniło ;P

  6. Moim „efektem latte” są słodycze 😉 w tym miesiącu staram się panować nad tym, wydzielając kwotę oddzielną od zakupów spożywczych. Mam nadzieję, ze to mi pomoże opanować te wydatki 😉

  7. Moje latte to kosmetyki i chemia. Jak tylko zobaczę w sklepie jakąś promocję, to nie mogę sie oprzeć:) Później okazuje się, że mam w domu 5 balsamów do ciała i półroczny zapas kostek toaletowych. Ehhh ostatnio staram się z tym walczyć i schodzę z nadmiaru, ale nie jest to łatwe😜

  8. 9 dzień bez papierosa? Da się? Da 🙂 Bez zbędnego popalania. W nagrodę, że nie będę palić do końca stycznia (a na pewno i dłużej) kupiłam sobie bilet na wrześniowe szkolenie Obiecałam sobie, że co miesiąc będę coś robić tylko dla siebie! Wiesz, ile to jest 14,20 zł wydawane co 2 dni na paczkę papierosów? 250 zl miesięcznie. A rocznie? Ponad 2500 zł! Fajne wakacje. Już mam w domu specjalny słoik z napiwkami na pierdoły takie jak kino lub jedzenie na mieście. Mam nadzieję, że część FA w styczniu również uda mi się w końcu zgromadzić. No i praca na miejscu- mniej wydaję na samochód. O wiele mniej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *