Budżet domowy w praktyce – finansowe podsumowanie stycznia

podsumowanie_miesiaca

Pamiętacie, jak w grudniu wydaliśmy o 80% więcej niż wynosi nasz „standardowy budżet”? Na szczęście to nie była inflacja stylu życia, tylko zaplanowane wydatki i styczeń prezentuje się już zupełnie inaczej, chociaż kilka rzeczy nas zaskoczyło. Jeśli śledzicie mnie na facebooku lub/i instagramie… to wiecie, że nie udało mi się kupić płaszcza… Ale jeszcze nie tracę nadziei ;P.

 

Prezentowane tu wydatki, to koszty życia 4-osobowej rodziny. Mieszkamy w średniej wielkości mieście, w mieszkaniu rodziny (nie płacimy za wynajem, tylko czynsz i rachunki). Jestem obecnie na urlopie macierzyńskim, a Oszczędnicki do pracy chadza na piechotę. Junior ma  2,5 roku, a Nowy Obywatel właśnie przestał być noworodkiem. Nie mamy żadnych kredytów. Wydajemy mniej, niż zarabiamy (jednak jako że nie chcemy się dzielić przychodami, nie zdradzam, ile oszczędzamy).

 

Kategoria I – rzeczy najważniejsze i niezbędne

W styczniu zaskoczył nas mail od dostawcy gazu z rachunkiem na 130 zł. To znaczy spodziewaliśmy się, że będzie niedopłata, bo od urodzenia Najmłodszego korzystaliśmy z opcji dogrzewania kuchni (:P) gdzie go kąpiemy. Ale jako że już niebawem usiądzie to przeniesiemy się do dużej wanny. Mamy tak maleńką łazienkę, że nie było opcji, żeby zmieściła się tam dziecięca wanienka. Nie jestem zadowolona z rachunku za telefon. Ale nie mojego, tylko Oszczędnickiego…

 

Niedowiarki, że można wydawać 700 zł na jedzenie, pewnie teraz zacierają ręce ;P. W styczniu wydaliśmy prawie 1000 zł! Jednak mam na to proste wytłumaczenie… dieta Dąbrowskiej, post Daniela, dieta warzywno-owocowa ;). Oszczędnicki przez 2 tygodnie jadł tylko i wyłącznie warzywa. Żadnych kasz, makaronów, chleba… Czyli musieliśmy kupić naprawdę dużo tych warzyw, żeby się chłopak najadł. Teraz jest już na końcówce wychodzenia z postu (które trwa tyle, ile sam post) i wróciliśmy do „standardowych” wydatków.

 

U chłopaków bez żadnych niespodzianek. Nawet „zaoszczędzili” prawie 70 zł.

 


Pisałam Wam jakiś czas temu, że szukam płaszcza. Patrycja poleciła mi polską firmę Pro-be. I zakochałam się w jednym płaszczu. Niestety zamówiłam za duży rozmiar, a nie było możliwości wymiany na mniejszy… bo wszystko się sprzedało ;(. Płaszcz był cudowny i jeśli nie uda mi się nic kupić w tym roku, to przyszykuję się na przyszły (i kupię płaszcz, jak tylko się pojawią). Jagna polecała mi inną polską firmę Huna, ale ich skład nie był taki dobry (chociaż płaszcze bardzo ładne).

 

Na leki wydaliśmy (niestety!) znacznie więcej, niż planowaliśmy. Ale zdarzają się takie sytuacje, że trzeba i już! Jeśli chodzi o masaż, to zastanawiałam się, czy umieścić go w kategorii „zdrowie” czy „zachcianki”. Jednak doszłam do wniosku (podobnie jak Wy na fcb i insta ;P), że masaż u fizjoterapeuty zalicza się do wydatków niezbędnych. Co innego masaż czekoladą etc w salonie kosmetycznym.

Ostatecznie Kategoria I na dużym plusie, ale wcale nie jestem z tego faktu zadowolona. Wolałabym mieć płaszcz niż nadwyżkę :P.

Kategoria II

Postanowiliśmy z Oszczędnickim, że w 2018 roku co miesiąc będziemy przeznaczać min. 50 zł na cele charytatywne. W styczniu wyszło 100 zł ;). Nie planowaliśmy też tylu prezentów, ale czasem (chociaż ostatnio coraz częściej jeśli chodzi o tę kategorię) tak bywa.

Nie chce mi się nawet nic pisać o tej paskudnej rubryce – śmieci… To taka sinusoida… jak jest już lepiej, to potem następuje remisja… Mam nadzieję, że ten post Dąbrowskiej choć trochę odmieni kubki smakowe Oszczędnickiego ;P.

Ostatecznie wydaliśmy 4159 zł. Kończymy miesiąc z dużą nadwyżką (prawie 750 zł), ale jak już pisałam wyżej… wolałabym mieć płaszcz zamiast tej nadwyżki.

A jak tam Wasze grudniowe budżety?

Jeśli potrzebujesz pomocy, żeby w końcu okiełznać swoje finanse – polecam moją książkę (praktyczny zeszyt ćwiczeń) Finanse domowe krok po kroku.
Więcej informacji o książce ➡️➡️ TUTAJ

WYNIKI KONKURSU 😉

Pod ostatnim postem zorganizowałam mały konkurs… ale ja to jednak „nie umiem w konkursy”. Totalnie nie mogłam się zdecydować! Ostatecznie wybrałam komentarze:
– Ani
– Gabrieli i
– gikerki

Ale wszystkie mi się podobały… dlatego reszta dostanie ebooka :), który będzie już niebawem. Napiszcie proszę do mnie maila na oszczednicka@gmail.com. Ania, Gabriela i gikerka z adresem pocztowym, a reszta z przypomnieniem, na jaki adres e-mail wysłać e-booka  :).

Oszczędnicka

15 Comments

  1. U nas w sumie zgodnie z planem. Trochę przerażające jest ile wydajemy na paliwo – w sumie w każdy weekend jechaliśmy na jakąś wycieczkę a taki wyjazd w tę i z powrotem to jednak mocno paliwożerny jest. Ratowałoby nas trochę PKP i zniżka na KDR (bez tej zniżki pociąg niekoniecznie wychodzi taniej niż samochód, w sumie ze zniżką też nie zawsze 😂), ale podróżowanie pociągiem z trójką dzieci bywa problematyczne. Tzn sama podróż jest super – znacznie fajniejsza niż samochodem – ale wyrobienie się na pociąg to już wyższa szkoła logistyki. Szczególnie zimą. Prawa Murphy’ego są nieubłagalne – jak już się zapakuje dzieciaki w kombinezony, to najmłodszy uzna, że to świetny czas na zrzucenie balastu z jelit, a przy okazji uleje mu się na czapkę, któregoś ze starszych…

  2. jejciu….tak to ja zastanawiam się jakim sposobem tyle na jedzienie???? mi zawsze wychodzi dużo wiecej…a staram sie zdrowo gotować….help musze dosjc do 1000 za jedzenie na miesiac…..jestem tu nowa i dopiero wczoraj trafiłam na Waszego bloga…a to jakies superasne bo potrzebuje takiego kopa….!!!! :*

  3. Jaki tani masaż. W Warszawie koszt 30 minutowego leczniczego masażu pleców to ok. 100 zł.

  4. „Marzyło” mi się zmieścić w styczniu w 5 000 zł. Przekroczyliśmy 6 tysięcy- wyskoczyła naprawa samochodu. Zresztą właśnie auta pochłaniają u nas sporą część budżetu, samo paliwo to miesięcznie ok 1200 zł. Naprawdę patrzę na Twój budżet z podziwem.

    • Ewa, ale każdy ma budżet na swoją miarę 😉 Gdybym musiała wydać na paliwo 1200 zł, to też by zupełnie inaczej wyglądał. Trzymam kciuki, żeby w lutym udało się zmieścić w założonej kwocie! Żadnych niespodzianek! ;P

      • Pewnie, że każdy budżet jest inny:). Ale jesteś dla mnie punktem odniesienia. Mam podobną sytuację życiową- 4 osobowa rodzina- dzieci jeszcze małe, bo 6 i 4 lata. Dom na własność, więc tylko rachunki i podatek od nieruchomości, brak kredytów, średniej wielkości miasto. I bardzo lubię Twoje wpisy, bo motywują mnie do uważnego patrzenia na swoje wydatki, na planowanie.

  5. Przeczytałam, ile przeznaczacie na cele charytatywne i przypomniał mi się ten hejterski komentarz o tym, że jesteś skąpa. Skąpa i 50 zł miesięcznie na cele charytatywne. He. He he. He. Pozdrawiam osobę, która to napisała 😉
    Ja dopiero uczę się tego planowania wydatków, ale mam nadzieję, że z Twoją książką się nauczę 😀

  6. Z ubraniami czasem jest tak, że warto brać jak Ci się coś podoba i jest dobrej jakości szybko bo inaczej znika. Przekonałam się już kilkakrotnie, że można mieć pieniądze a nie móc czegoś kupić, wbrew utartemu powiedzeniu „Aby mieć pieniądze to zawsze wszystko się kupi”. Oczywiście. mam na myśli takie zakupy ubrać dla przeciętnego zjadacza chleba. Choć na niektóre luksusowe produkty jak torebki Birkina podobno zamożne osoby też muszą się ustawiać w kolejce;-) Czyli znów same pieniądze nie wystarczą.
    Klasyczne płaszcze widziałam jeszcze w Aeterie. Tylko cena już trochę wyższa…

    • Oglądałam, ale one są dla mnie „zbyt strojne”, nie wiem czy to tak można ująć ;P No i masz rację, że czasem tak bywa. Pieniądze są, ale… jest się tak wybrednym, że nie ma co kupić ;P Długo się zastanawiałam nad tymi płaszczami… a jak się w końcu zdecydowałam… to wyszło jak wyszło :/

      W tym roku nie mam już raczej szans na płaszcz. No ale to też nie był zakup konieczny. Tzn. chciałam go mieć, ale mam w czym chodzić (jeszcze). Firma mi się bardzo spodobała i mam nadzieję być klientką ;P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.