Budżet 2+1 z jedną pensją – budżet domowy w praktyce

Jakiś czas temu ogłosiłam na blogu nowy cykl Budżety Czytelniczek (i Czytelników), a dzisiaj możecie zobaczyć jego pierwszą odsłonę. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie zgłoszenia, jeśli chcecie, żebym omówiła (oczywiście anonimowo) również Wasze budżety, albo chcecie po prostu pokazać swój na łamach oszczędnickiego bloga, napiszcie do mnie na alicja@oszczednicka.pl.

Niektóre budżety będą miały tylko jedną odsłonę, a inne postaram się też pokazać po kilku miesiącach od wprowadzonych zmian. Nie będę się jednak wymądrzać w tych wpisach, bo nie zawsze będę miała co komentować ;). Niektóre z tych budżetów są po prostu dobrym przykładem mądrego zarządzania swoimi finansami. Czasami jedyną możliwością zmiany będzie znalezienie dodatkowego zarobku, podwyżki etc., bo nie ma już z czego ciąć. Ale postaram się pokazać możliwości, które widzę i być może Wy też znajdziecie jakieś mądre rozwiązania, na które bohaterowie lub ja nie wpadliśmy.

Jestem przekonana, że cały ten cykl będzie niezwykle ciekawy i pokaże cały przekrój różnorodnych budżetów: od singli, samodzielnych rodziców, “zwyczajnych” 2+2, po rodziny wielodzietne.

Na pierwszy ogień idzie budżet 2+1 z jedną pensją.

Postacie w tym artykule są realne, ale ich imiona zostały zmienione.

Marysia i Piotrek mieszkają razem z córeczką we własnym mieszkaniu w bloku w średniej wielkości miejscowości (ok. 75 tys mieszkańców) w centralnej Polsce. Piotrek dojeżdża do pracy samochodem (stąd całkiem spore wydatki w tej kategorii), Marysia jest na urlopie wychowawczym. Jej powrót do pracy był niemożliwy z uwagi na częste choroby córki, która chodzi do niepublicznego przedszkola.

Nie mają żadnych kredytów.

Mają fundusz awaryjny, który trzymają na koncie oszczędnościowym oraz fundusz wydatków nieregularnych (na ubezpieczenie auta, większe zakupy ubraniowe, ferie – pieniądze najczęściej pochodzą z kwartalnych premii Piotrka).

Mają też oszczędności z czasów, gdy oboje pracowali, porządną poduszkę bezpieczeń. Skorzystali z nich, kiedy zmieniali samochód i kiedy Piotrek stracił pracę i jak komentuje Marysia “przyznaję, że jest stres, gdy współmałżonek zostaje bez pracy, ale jest też łatwiej, wiedząc, że kilka miesięcy do przodu środki na utrzymanie mamy zapewnione.” Po każdym uszczupleniu tego funduszu starali się go szybko odbudować.

 

Listopadowy budżet Marysi i Piotrka

 

 

 

Kategoria I – rzeczy najważniejsze i niezbędne

 

Na pewno jest możliwość obniżenia niektórych rachunków o kilka/kilkanaście złotych. Warto sprawdzić oferty innych operatorów np. w przypadku opłat za internet i telewizję. Ale nie będą to jakieś wielkie oszczędności, rachunki Marysi i Piotrka są na całkiem racjonalnym poziomie.

 

Jak dla mnie to bardzo niskie wydatki na chemię i kosmetyki, my wydajemy znacznie więcej. Marysia jest alergikiem i kupują tylko to, co niezbędne (domestos, proszek do prania i płyn do zmywania). Do sprzątania używają szmatek raypath oraz cytrynę (której nie wyodrębniają z zakupów żywnościowych).
Myślę, że można znaleźć bezbolesne oszczędności  w kategorii jedzenie/zakupy. Nie chodzi o to, żeby się mocno ograniczać, ale zastanowić nad możliwościami. Być może pomoże planowanie posiłków (Trwa teraz bezpłatne wyzwanie w oszczędnickiej grupie).

 

Jedyną możliwością obniżenia wydatków w kategorii “Dziecko” jest zmiana przedszkola na państwowe, ale… oczywiście nie zawsze jest możliwość zapisania do pożądanej placówki, i nie zawsze Rodzice rozważają taki wybór. Niepubliczne przedszkola mają w końcu (z wyjątkiem ceny) bardzo dużo zalet. Marysi i Piotrkowi zależało, żeby córka chodziła do przedszkola Montessori i pomimo wielu nieobecności są zadowoleni z tej decyzji.

 

Piotrek dojeżdża do pracy autem, stąd stosunkowo wysokie koszty za benzynę. Być może korzystanie z punktów lojalnościowych na stacjach benzynowych mogłoby obniżyć tę kwotę. Chociaż na pewno nie będą to jakieś wielkie oszczędności. Ale ziarko do ziarka, a zbierze się miarka ;).

 

W listopadzie Marysia z Piotrkiem nie zaplanowali żadnych zakupów ubraniowych.

 

Niestety sezon chorobowy podbił wydatki na leki. Stąd 250 złotych dziury w tej kategorii.

 

 

Kategoria II – Kredyty

BRAK :)…

 

Kategoria III – Oszczędności

Marysia z Piotrkiem mają już zgromadzoną poduszkę bezpieczeństwa i fundusz awaryjny stąd zerowe plany i wpłaty w tych kategoriach.

Odkładają za to pieniądze na emeryturę i przyszłość Córeczki (zaczęli, gdy oboje pracowali). W obecnej chwili jest to dla nich spore obciążenie, ale to program wieloletni i nie mają możliwości rezygnacji z tych składek bez utraty znacznej części oszczędności.

Kategoria IV – Inne wydatki + zachcianki

W listopadzie Marysia i Piotrek zaplanowali prezent ślubny, a także kwotę na wydatki charytatywne (inne). Piękna postawa! Jak pisze Marysia “wydatki charytatywne, są dość spore, ale tak postanowiliśmy, gdyż czujemy, że mimo spadku dochodów mamy się czym dzielić z tymi, którzy mają mniej, najczęściej z powodu zdarzeń losowych.”

Pamiętacie akcję #wystarczydycha? Każdy z nas może się dzielić z innymi. I to nie muszą być od razu tak wysokie kwoty, wystarczy 10 złotych miesięcznie, które może odmienić czyjeś życie.

 

Wydatki w kategorii “Zachcianki” na bardzo niskim, a właściwie minimalnym poziomie. W kontekście całego budżetu to nie jest nawet 0,5%. Szczerze podziwiam ;).

 

Ostatecznie listopadowy budżet Marysia z Piotrkiem zamknęli na minimalnym plusie. W różowej tabelce jest wprawdzie “-21”, ale nie wszystkie środki zostały rozplanowane (zostało bezpańskie 24 złote ;P). Według mnie ich budżet jest dobrze skonstruowany, wydatki mają pod kontrolą, żadne pieniądze nie przeciekają im przez palce. Poza kilkoma właściwie kosmetycznymi zmianami nie widzę zbyt wielu możliwości zoptymalizowania tego budżetu.

Co sądzicie o tym budżecie? Co byście doradzili?

 

 

P.S. Wyzwanie planowania posiłków zaczęło się w zeszłym tygodniu, ale cały czas możecie dołączyć!

P.P.S. Poza tym piszę e-booka “Jak gotować zdrowo, szybko i tanio”
(i kolejność jest wbrew pozorom bardzo ważna, bo przede wszystkim zależy mi, żeby było zdrowo – a taniość jest na dobrą sprawę efektem uboczny). Oprócz zdrowych, ekspresowych i tanich przepisów opiszę tam sposoby na mądre oszczędzanie na zakupach jedzeniowych.

Jeśli jesteście zainteresowane/i, to możecie zapisać się na listę oczekujących. Ale jestem podekscytowana! No ciekawa jestem, co Wy na to?

P.P.S. A jeśli macie 5 minut i macie ochotę napisać mi, co myślicie o oszczędnickim blogu: co Wam się podoba, czego Wam brakuje etc. to wypełnijcie proszę tę ankietę.

Oszczędnicka