Oszczędnicka poleca – Julek i dziura w budżecie

Dawno nie było wpisu z tej serii. Nie dlatego, że nic ciekawego nie przeczytałam… po prostu nie mogłam się zabrać za żadną recenzję. Wprawdzie Najmłodszy jest bardzo spokojnym dzieckiem, ale początki podwójnego macierzyństwa są dość wyczerpujące (podejrzewam, że dalsze życie również :P). Książkę „Julek i dziura w budżecie” przeczytałam już jakiś czas temu, ale jako że zbliżają się Święta, musiałam się zmobilizować, żeby Wam o niej napisać, bo to świetny pomysł na prezent dla Młodszej Młodzieży (starszej pewnie też). Sylwia Wojciechowska, autorka opowiadań (również Mama dwójki Łobuzów), prowadzi blog Mali Moi o edukacji finansowej najmłodszych, rozwoju przedsiębiorczości i kreatywności. Gorąco polecam wszystkim Rodzicom!

 

Julek i dziura w budżecie to wyjątkowa pozycja, która w niesamowicie ciekawy sposób przybliży najmłodszym zagadnienia związane z finansami. Bohaterem opowiadań jest ośmioletni Julek, który razem ze swoją przyjaciółką Dusią i szczurkiem Ratką uczy się, jak mądrze zarządzać swoimi pieniędzmi. Czytelnicy dowiedzą się, czym są potrzeby i zachcianki, wolny rynek, budżet domowy, pożyczka, oszczędności, poduszka finansowa, budżet domowy i wiele innych ciekawych zagadnień.

Historyjki są napisane bardzo prostym i przystępnym językiem. Jestem przekonana, że każde dziecko może się utożsamić z dylematami i przygodami Julka. Mi najbardziej podobała się ostatnia opowiastka o Klemensie, jego nowym telefonie i zbiórce na schronisko dla zwierząt. Dla Juniora to jeszcze za długa forma, ale myślę, że już niedługo będziemy wspólnie czytać kolejne części tej serii. Jestem tą książką zachwycona… i to nie jest wpis sponsorowany ;).

FRAGMENT KSIĄŻKI

W domu Julka czasem rozmawia się o pieniądzach i rodzice pozwalają mu posłuchać swoich rozmów, bo jak mówi mama, to dobra lekcja na przyszłość. Julek wie na przykład, że rodzice wzięli kredyt hipoteczny, żeby kupić dom, w którym mieszkają i wyprowadzić się z małej kawalerki. Teraz każdego miesiąca rodzice muszą oddawać do banku część tego, co zarobią. To się nazywa rata kredytu. Trzeba ją płacić przez wiele lat. Mama często powtarza, że to dobrze, że kupili ten niewielki, szeregowy domek zamiast dużego i droższego domu z wielkim ogrodem, bo wtedy rata by ich zeżarła. Julek sobie raz wyobraził, jak rata kredytu pożera mamę, tatę, Milusię i jego samego, podobnie jak Ratka pożera swymi ostrymi zębami ukochane orzechy, i niezbyt mu się ta wizja spodobała. Julek uważa, że temat pieniędzy jest bardzo ciekawy i często rozmawia o nich z dziadkiem Stefanem, który całe swoje życie był księgowym. Teraz dziadek jest na emeryturze i jego ulubionym zajęciem jest łowienie ryb. Ostatnio nawet Julek oznajmił dziadkowi, że matematyka w szkole to same nudy, bo zamiast liczyć prawdziwe pieniądze, oni muszą to robić na jakiś wymyślonych cyferkach. A Julkowi szczególnie by się przydało poćwiczyć płacenie i liczenie reszty, bo ma z tym spory problem, gdy kupuje coś w osiedlowym sklepie Pana Feliksa.

 

Jeśli chcecie się dowiedzieć jakie przygody przytrafiły się Julkowi, zapraszam do lektury!

Książkę kupicie na stronie julekidziurawbudzecie.pl
Do 24 grudnia możecie też skorzystać ze zniżki 10% na hasło „Oszczędnicka”.

Czy oprócz pozycji „Basia i pieniądze” i „Zaskórniaki…” macie do polecenia jakieś ciekawe książki finansowe dla dzieci?

 

Oszczędnicka

  • Dla starszych dzieci jest jeszcze „Rozmowy z użyciem głowy, czyli ekonomia dla dzieci”. Ale to dla co najmniej 8-10-latkow. Mój pięciolatki zdecydowanie woli Zaskórniaki, a dwuipółlatka Basię. Jest na nią jeszcze ciut za mała, ale pojęcie „promocja” zrozumiała. Wie także ze pieniądze ma się z pracy, a nie z bankomatu 😉

    • Dzięki za „Rozmowy…” 🙂 Zaskórniaki mają fajne obrazki, ale są trochę za trudne dla takich Maluszków. U nas jeszcze leżą na półce (Junior ma prawie 3 lata, brakuje 3 miesięcy :P).

      • Dla prawie trzylatka Basia będzie idealna. Jeśli to raczej niecierpliwy typ o czytanie można rozłożyć na raty lub pomijać niektóre fragmenty (gdy czytamy z naszą dwuipółlatką czasami czytamy całość, czasami przeskakujemy bo widać, że się niecierpliwi i woli przejść do.ulubionych fragmentów.
        Przy okazji edukowania maluchów z zakresu ekonomii wartoby wspierać ich zdolności matematyczne. Bardzo fajna książka to Liczymy Na Spacerze. Też raczej dla ciut starszych dzieci- my ją mamy ze względu na pięciolatka na stanie, ale młodsza córka też w liczeniu uczestniczy. Dzieci nie orientują się, że się uczą gdyż wszystko przeprowadzane jest w formie zabawy

  • Marta

    Jestem dość sceptycznie nastawiona do tego typu książek. Ale fragment, który zamieściłaś mi bardzo mi się spodobał :). Czy można dostać tę książkę w jakiejś bibliotece?

    • Tak jak napisała Sylwia – będą w bibliotekach szkolnych. Swoją drogą świetna inisjatywa 😉

      @Marta książkę szczerze polecam <3 A do 24 grudnia można ją kupić 10% taniej 🙂

  • Justyna Lisicka

    Ech, książka dla młodych, a taki byk… Powinno być „jakichś wymyślonych cyferkach” 🙁