Tu i teraz we wrześniu

Od jakiegoś czasu ćwiczę uważność. Życie potrafi pędzić i zbyt często „ucieka nam pomiędzy palcami”. Myślimy o przyszłości, czasem rozpamiętujemy przeszłość, nie skupiając się zupełnie na chwili obecnej. Ale wiecie co, te wszystkie wspaniałe rzeczy, które będziemy kiedyś wspominać z nostalgią, dzieją się TERAZ. Dlatego tak lubię cykl #tuiteraz i gorąco zachęcam Was do podobnych przemyśleń.

Co u mnie we wrześniu?


#słucham…
swojego ciała. Staram się go nie przeciążać. Wprawdzie połóg już za mną, ale dalej działam na zwolnionych obrotach i bardzo mi z tym dobrze ;).

#czytam… Food Pharmacy Liny Nertby Aurell i Mii Clase. „To opowieść o jelitach i dobrych bakteriach zalecana wszystkim, którzy chcą trafić przez żołądek do… zdrowego życia.” Podoba mi się ta książka, choć jest parę rzeczy, co do których nie jestem przekonana (np. notoryczne opuszczanie posiłków… post od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazany, ale wydaje mi się, że długotrwały nie jest dobry dla naszego organizmu). Na pewno spotkałyście się ze stwierdzeniem „jesteś tym, co jesz”, ale nie zdawałam sobie sprawy, że odporność w tak wielkim stopniu zależy od stanu jelit!

#uczę się… bycia podwójną Mamą. Na szczęście Najmłodszy nie poszedł w ślady brata i jest bardzo spokojnym dzieckiem. Ale i tak początki nie były łatwe. A ogarnianie obu chłopaków i zajmowanie się domem (bo wiecie… my nie mamy zmywarki :P) też do najłatwiejszych nie należy. Ale przecież nie aspiruję do bycia perfekcyjną panią domu :).

#jestem wdzięczna… za to, co mam. Za moich wspaniałych trzech chłopaków. Wprawdzie żaden z nich nie jest idealny. Z Oszczędnickim czasem drzemy koty… Junior ma tyle energii, że mógłby zasilać całe miasto (i czasem jego rodzice za nim nie nadążają), a Najmłodszy nie chce spać w nocy… Ale nie mogłam sobie wymarzyć lepszego życia.

#chciałabym… żeby doba miała trochę więcej godzin, żeby moje młodsze dziecko trochę więcej spało w nocy, żeby moje starsze dziecko potrafiło czasem usiedzieć w miejscu, żebym wróciła już do rozmiaru sprzed ciąży, żeby dom się nam sam sprzątał, żeby więcej kobiet dowiedziało się o tym, że zarządzanie budżetem domowym wcale nie jest trudne (ani nudne)…
No dobra z tych życzeń tylko ostatnie jest realne ;P, także jeśli uważacie, że to o czym piszę, może się przydać Waszej koleżance – podzielcie się z nią linkiem do bloga. Dziękuję! :*

#doceniam… małe rzeczy, które sprawiają wielką radość. Wiem, że to banał, ale… nieważne gdzie, ważne z kim. A często najlepsze rzeczy, to te, za które nie trzeba (albo nawet nie można) zapłacić.

Bo najlepsze rzeczy są #zadarmo 😍

Opublikowany przez Oszczędnicka na 22 września 2017

 

#planuję… w końcu! naszą wspólną „wielką” podróż. Pewnie nie będzie to podróż dookoła świata, ale po wczorajszej spontanicznej próbie… wiem, że damy radę.
Byliśmy we czwórkę w Karpaczu i prawie doszliśmy do Samotni. Jeremi jest po prostu stworzony do podróżowania! Ignacy też już jest do ogarnięcia, chociaż wycieczki z 2,5 latkami rządzą się swoimi prawami :P. Świecie! NADCHODZIMY!

A jak tam Wasz wrzesień?

Oszczędnicka

  • Bardzo fajny wpis 🙂 Tez chciałbym kiedyś podróżować dookoła świata, powodzenia w spełnianiu marzeń:)

  • Jestem bardzo ciekawa dokąd się wybierzecie! Uchylisz rąbka tajemnicy? ,*

    • Jeszcze nie wiemy 😛 czy Europa czy gdzieś dalej. Jedno jest pewne – na wiosnę i minimum na miesiąc 🙂