Budżet domowy w praktyce – finansowe podsumowanie kwietnia

podsumowanie_miesiaca

Kwiecień przyniósł nam najwyższe wydatki od niepamiętnych czasów. Łącznie wydaliśmy ponad 6 000 zł. To ponad 50% więcej, niż nasz „standardowy budżet„, ale nie ma tu żadnej przypadkowości, wszystko było skrupulatnie zaplanowane. A nawet wydaliśmy odrobinę mniej. Winowajcą tak wysokiej kwoty jest nowa szafa ;). Dotychczasowe dostaliśmy w „spadku” (pamiętały jeszcze dzieciństwo mojej Mamy). I o ile darzyliśmy je wielkim sentymentem, to pojawienie się nowego członka rodziny i konieczność reorganizacji mieszkania sprawiły, że musieliśmy się z nimi pożegnać. Na „podstawowy budżet” wydaliśmy mniej niż zwykle, bo 3844 zł.

Prezentowane tu wydatki, to koszty życia 3-osobowej rodziny. Mieszkamy w średniej wielkości mieście, w mieszkaniu rodziny (nie płacimy za wynajem, tylko czynsz i rachunki). Dojeżdżam do pracy 70 km w jedną stronę, ale na szczęście tylko 1 dzień w tygodniu (w pozostałe dni pracuję zdalnie z domu). Oszczędnicki do pracy chadza na piechotę. Junior ma już  2 lata i niestety sporo kosztuje nas jego opieka (chociaż to tylko 3 godziny dziennie).  Nie mamy żadnych kredytów. Wydajemy mniej, niż zarabiamy (jednak jako że nie chcemy się dzielić przychodami, nie zdradzam, ile oszczędzamy).

 

Kategoria I – rzeczy najważniejsze i niezbędne

rachunki
Z tymi telefonami to zawsze coś nam wyskoczy. Tu znowu zagraniczne rozmowy Oszczędnickiego. Dobrze, że już niebawem zniosą roaming! Mam nadzieję, że będzie to miało odzwierciedlenie w naszych rachunkach.

Budżet domowy w praktyce - koszty podstawoweWyższa kwota na jedzenie to efekt Świąt Wielkanocnych, które organizowaliśmy w tym roku my. Wprawdzie korzystaliśmy z porad zawartych w tym wpisie, ale na co dzień nie kupujemy tyle eko-kiełbasy i jajek od szczęśliwych kur ;P. Dość sporo wyszło w kategorii „chemia” i szczerze mówiąc, nie wiem, co to takiego nakupowaliśmy. Na pewno musieliśmy uzupełnić zapasy detergentowe, ale żeby aż tyle… jednak myślę, że maj przyniesie znacznie niższe kwoty.

Budżet domowy w praktyce - dzieckoJak widzicie, Junior nie ma zbyt wielu potrzeb. Połowa tej kwoty to jego ubrania – reszta to mokre chusteczki, syropki i jakaś kolorowanka. Niestety jeszcze nie zabraliśmy się za odpieluchowanie (pogoda jest po prostu do bani), ale zostały nam jeszcze dwa opakowania pieluch z naszych styczniowych zapasów.

Budżet domowy w praktyce - koszty transporuW kosztach benzynowych spory przestrzał, bo teraz już sama jeździłam do pracy (70 km w jedną stronę) i pożyczyliśmy samochód na kilka dni, więc skończyliśmy miesiąc z pełnym bakiem.

LekarzNiestety okazało się, że życie nie zawsze idzie po naszej myśli i wydatki w tej kategorii nie zejdą nam do zera, co więcej czasem będą dość wysokie. 120 zł za lekarza to pakiet medyczny w mojej pracy dla Juniora i Oszczędnickiego. Ja mam za darmo, ale za rodzinę muszę dopłacić. To jednak wydatek tylko na dwa miesiące, żeby chłopaków dobrze przebadać, potem (mam nadzieję) nie będzie już nam potrzebny.

ubraniaMiły widok oszczędności na ubraniach. Właściwie prawie cała kwota to moją nowa bluzka ciążowa. Już niebawem pokaże ją Wam w oszczędnickich stylizacjach.

Budżet domowy w praktyce - podsumowanie IPrawie 100 zł więcej niż zaplanowana kwota. Winowajcy to przede wszystkim benzyna (ale też leki, chemia i kosmetyki). Jak widzicie, przestrzeliliśmy z wieloma kategoriami, ale to wcale nie znaczy, że zrobiliśmy zły budżet. Tak się po prostu czasem zdarza. Wszystkim :).

Kategoria II

Budżet domowy w praktyce - zachcianki

Kategoria zachcianki „na styk”. Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się kategoria śmieci… Ale to odreagowanie Oszczędnickiego po Wielkim Poście no i przyznam się, że jak już w domu te słodycze są, to korzystając z wymówki ciążowych zachcianek… też po nie sięgam. Chociaż sama bym ich w życiu nie kupiła. Jedyny plus jest taki, że faktycznie bardzo zwracamy uwagę na brak oleju palmowego w składzie, co sprawia, że np. chipsy kupujemy (tzn Oszczędnicki kupuje) znacznie droższe, niż kiedyś.

Budżet domowy w praktyce - InneTutaj bez większych niespodzianek, poza miłą nadwyżką ;). Zakup szafy planowaliśmy od dawna, zbliżający się termin porodu tylko nas w tym utwierdził i przydarzyła się promocja w IKEI, z której postanowiliśmy skorzystać. To jest właśnie fajne w zaplanowanych, świadomych zakupach. Nie potrzebujemy czegoś „już, natychmiast, zaraz”, więc możemy wykorzystać nadarzające się okazje. Dostaliśmy bon na kwotę 200zł do wykorzystania do końca lipca. Lubię takie zakupy ;).

Budżet domowy w praktyce - podsumowanie katII

Budżet domowy w praktyce - podsumowanie II

Jestem zadowolona z naszego „podstawowego budżetu”, bo wydaliśmy ok 150 zł mniej, niż zazwyczaj. Szafa była planowanym , świadomym i potrzebnym zakupem, więc wcale nie było nam żal rozstać się z tymi 2 000 zł. Co więcej, byliśmy (i jesteśmy) z tej transakcji bardzo zadowoleni ;).

 

A jak wyglądają Wasze kwietniowe budżety? Jakieś niespodzianki?

 

Oszczędnicka

  • Ok, jedynie jedzenie poszybowało bardzo w górę, ale w maju wracam na właściwy tor planowania posiłków (wszystko z zamrażalnika zjedzone) OMG!! Dziś myślałam, że trzeba będzie jechać do weterynarza z kotem, bo wyskoczyły mu trzy białe kropki na pyszczku, ale okazało się, że to mąka hah 😀 no i Fundusz Awaryjny- zbieranie już na finiszu! 🙂

    • Hahahaha 😉 Dobrze, że to tylko mąka 🙂

      Mam nadzieję, że majowe wyzwanie da CI motywację w planowaniu posiłków 😉 No i wielkie brawo za Fundusz Awaryjny! Oby nigdy więcej chwilówek moja Droga! 😉

      • Potrzebne są czasem dwa kroki do tyłu, żeby rozpędzic się 5 kroków do przodu 🙂 Jeszcze, aby udało się z wyprowadzką i rewolucją w życiu! My już żyjemy opcją wyjazdu…. Codziennie wysyłamy CV, oby gdzieś dobrze trafiło … 🙂

        • Trzymam bardzo (bardzo!) mocno kciuki za powodzenie akcji rewolucja-praca-wyprowadzka <3 🙂

  • Chętnie byśmy zobaczyli ową szafę IKEA? Też mamy szafętej firmy 🙂 Pozdrowienia

    • Może zrobię niebawem zdjęcie na insta 😉

  • U nas wyjdzie mniej niż zawsze, bo zrezygnowaliśmy ze stancji (mieszkamy u moich rodziców), więc nasza wcześniejsza kaucja została na poczet ostatniego czynszu zaliczona 😉 Chociaż sporo jedliśmy na mieście czy śmieci… Niestety.

  • Pionierka

    U nas remont, więc to jest permanentna niespodzianka. Ale było też kilka niespodzianek na plus. Wreszcie dorwałam w bibliotece Finansowego ninję i zainspirowana jednym z rozdziałów zaczęłam negocjować, negocjować, negocjować. Kurde, to działa!

    • Polecam też „Targuj sie” Maciej Dutko
      http://oszczednicka.pl/2016/06/oszczednicka-poleca-targuj-sie/

      Działa, działa tylko trzeba się przełamać i szukać korzyści dla obu stron 😉

      • Jak wam dobrze z tymi bibliotekami, moje w okolicy są takie beznadziejne, że nic z tematyki finansowej „nowszej” nie znajdę 🙁 Co wychwycę coś w necie, to tego nie ma :/

        • U mnie też nie ma, obie książki mam swoje 😉

          A zobacz w swojej bibliotece, czy nie mają współpracy z Legimi (na Dolnym Śląsku mają) i ostatnio np. Fastline Milionera dzięku temu przeczytałam 😉

  • Niezmiennie podziwiam Wasze niskie wydatki na jedzenie:-). Ja mam jeden problem, że za dużo wydaję na mieście, na kawę. Uwielbiam ją. Muszę jednak coś z tym zrobić, jakieś ograniczenie choć na chwilę wprowadzić. A wymówki jak zwykle mam takie: nie piję, nie palę, więc zaserwuję sobie przyjemność w postaci kawy.
    A poza tym ja teraz żyję między dwoma miastami, Warszawą a Pragą. I teraz to dopiero nasze wydatki poszybowały w górę,co jest związane z przelotami, z wynajmem mieszkania w Pradze. Przygoda i życie w innym kraju kosztuje…

    • Chyba już kiedyś o tym pisałam, że jeśli ta kawa daje Ci niewyobrażalną radość to z niej nie rezygnuj (tylko dlatego, że „wszyscy finansowi blogerzy mówią o efekcie małej czarnej” :P). Chodzi tylko o to, żeby to były świadome wybory 🙂

      No i nie ma co się porównywać jeden do jednego, bo wiadomo, że każdy ma inne potrzeby i zwyczaje 😉 Ja już wiele razy słyszałam (czy raczej czytałam), że dużo wydajemy na jedzienie, że można mniej 😀 Oczywiście, że można, ale to przecież nie o to chodzi 😉

      • No to znów czuję się usprawiedliwiona. Ta kawa faktycznie jest moim świadomym wyborem i picie kawy w kawiarni to faktycznie przyjemny czas dla mnie. No każdy ma swoje przyjemności. A co do jedzenia, jeśli ktoś nie musi ograniczać się z wydatkiem każdej złotóweczki to przecież lepiej kupić droższy ciemny, razowy chleb niż białą, tuczącą kajzerkę za 30 gr. Jak czasem leję lepszą benzynę do samochodu tak nasz organizm potrzebuje też dobrego paliwa. A przecież jest ważniejszy niż samochód.

  • Naprawdę podziwiam ludzi, którzy potrafią oszczędzać. Co prawda, sam nie jestem jakoś zbytnio rozrzutną osobą, ale jednak za dużo rzeczy w życiu mnie jeszcze kusi.

    • Nie ma co podziwiać – bo to żaden wyczyn 😉 „Oszczędzanie” to po prostu świadome zarządzanie swoimi finansami 😉

  • Dobry, rzeczowy, konkretny, bez przysłowiowego lania wody.
    Nie cierpię artykułów które nic nie wnoszą i są pisane chyba dla samego pisania.
    Tutaj mamy ewidentne przeciwieństwo tego.
    I to mnie niezmiernie cieszy. Pozdrawiam autora i czekam
    na więcej.

  • Ja w maju popłynęłam przez przyjęcie 🙂 Zastanawiam się czy tez nie dodawać wpisów z budżetem. Jednak póki co wstawki z exela do artykułów wyglądają u mnie blado 🙂 Można spytać o Twój patent, że są tak wyraźne?

    • Dodawaj, dodawaj! Im więcej takich przykładów, tym lepiej 😉

      Po prostu robię printscreena, wklejam do painta i wycinam odpowiednią tabelkę. A potem zapisuję jako plik 😉

  • Super!
    Bardzo miło mi to czytać. Fajne podejście, które jest mi bardzo bliskie 😉
    Ja nigdy nie płaciłam za prowadzenie konta i nie rozumiem, jak można to robić 😉 Po co? Tak jak napisałaś, jest tyle możliwości na rynku, że bez sensu wydawać tak swoje pieniądze 😉

  • Justyna Lisicka

    Podpowiedzcie, co to za chipsy bez oleju palmowego?

    • Teraz nie pamiętam ;P Ale wystarczy poszukać po składach. Zamiast oleju palmowego jest słonecznikowy. Na pewno chipsy-tortille z Lidla nie maja palmowego.