Oszczędnicka poleca – Superbetter. Życie to gra, naucz się wygrywać

1Przyznam się Wam od razu, że miałam bardzo sceptyczne podejście do tej książki. Nie lubię gier, szczególnie tych komputerowych. Uważam, że w większości przypadków są zwykłą stratą czasu. Oszczędnicki (w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów) też nie jest nimi zainteresowany. Jednak lubię książki o rozwoju osobistym (a do takich mogę zaliczyć Superbertter), więc postanowiłam dać jej szansę. I jestem bardzo z tej decyzji zadowolona, bo książka jest świetna! To na dobrą sprawę  ciekawy i przystępny opis pracy naukowej czy też metody osiągania różnorakich celów.

 

W 2009 roku ciesząca się światowym uznaniem projektantka gier Jane McGonigal doznała poważnego wstrząśnienia mózgu. Nie mogła jasno myśleć, pracować, czasem nawet wstać z łóżka: dręczyły ją lęk, depresja, myśli samobójcze. Zamiast jednak coraz głębiej pogrążać się w tym stanie, postanowiła wyzdrowieć, robiąc to, co wychodziło jej najlepiej, i zmieniła proces dochodzenia do zdrowia w grę budującą psychiczną odporność
Fragment z okładki „Superbetter. Życie to gra, naucz się wygrywać” Jane McGonigal

 

[Przypomnę tylko, że w serii „Oszczędnicka poleca” nie przedstawiam Wam klasycznych recenzji książek, a moje subiektywne przemyślenia i fragmenty, które uważam za wyjątkowo ciekawe i inspirujące.]

Nie będę Wam dokładnie opisywać samej metody, ale podzielę się kilkoma ciekawostkami.

Inspirujące myśli

1. Psychologowie badali najważniejsze emocje, jakie przeżywamy w czasie gry – prawdziwy lęk i pesymizm są niezwykle rzadkie. Nawet kiedy przegrywamy albo walczymy, prawdopodobnie czujemy determinację i optymizm, a nie lęk i bezsilność. Dotyczy to również zawodowych sportowców czy graczy w pokera, których kariery i źródła utrzymania ważą się w trakcie gry. To dlatego, że psychologicznie rzecz biorąc, w grach łatwiej jest nam skutecznie radzić sobie z lękiem i skupiać się raczej na szansach niż zagrożeniach: mniej też boimy się porażki.

2. Okazuje się, że lęk i podniecenie to, fizjologicznie rzecz biorąc, ta sama emocja. Czy się czegoś boisz, czy się tym ekscytujesz, twoje ciało reaguje niemal identycznym stanem „dużego pobudzenia”. Czujesz przypływ energii, motylki w brzuchu, puls ci przyspiesza i tak dalej. To oznacza, że kiedy niepokoi cię jakiś problem, o wiele łatwiej będzie ci poczuć podniecenie na myśl o jego rozwiązaniu, niż spróbować się uspokoić. […] Musisz tylko zmienić to, jak twój umysł interpretuje te fizyczne odczucia. Możesz ponownie przeanalizować skok adrenaliny i przyspieszony puls i zinterpretować je jako oznaki entuzjazmu, niecierpliwego wyczekiwania, a nawet radości.

3. Technika „Będzie super!” najlepiej działa w sytuacjach, w których stawka nie jest za wysoka, a ty po prostu chcesz lepiej panować nad nerwami. Pomyśleć o czymś, co zwykle cię niepokoi – nie o czymś naprawdę traumatycznym, ale o codziennej sytuacji, w której chciałbyś się czuć się pewniej i doświadczać mniej negatywnego stresu. […] Kiedy tylko poczujesz zdenerwowanie, powiedz sobie „Będzie super” albo „Jaram się” czy coś podobnego. Na głos. Powiedz to kilka razy. […] To nie tylko gra, w którą bawisz się w swojej głowie. Granica między uczuciami lęku i podniecenia jest niezwykle cienka. Ciało reaguje na obie te emocje tak samo, a mózg nie zawsze potrafi je rozróżnić.

4. Zamiast mówić, że dochodzisz do siebie „po czymś” czy leczysz się „z czegoś”, powiedz sobie, że stajesz się „w czymś” coraz lepsza.

5. Granie w grę jest dobrowolnym usiłowaniem pokonania niepotrzebnych przeszkód – Bernard Suits.
Każda gra działa w taki sposób. Każda daje nam okazję do wyznaczenia trudnego celu, który z założenia będzie wystawiał na próbę nasze zdolności i pomagał nam rozwijać nowe umiejętności. […] Kiedy gramy w grę, chcemy natrafić na wyzwania. Nikt nie zmusza nas do rozwiązywania zagadek ani walk z przeciwną drużyną, ani osiągania jakiegoś wyniku. Ponieważ to my mamy pełną kontrolę i godzimy się na wyzwania stawiane przez grę, nie czujemy lęku ani przygnębienia, kiedy gramy – mimo realnej porażki. Doświadczamy przede wszystkim sprawczości, a nie zagrożenia.

6. Badania pokazują też, że w przypadku pozytywnych emocji ważniejsze jest, aby były częste niż silne. Drobne dobre zdarzenia dokładają się do siebie i zyskują na znaczeniu.

7. Sama koncepcja gry opiera się na wyznaczaniu sobie małych zadań, pokonywaniu czarnych charakterów (np. walka z Lepkim Krzesłem) i korzystania z doładowań 😉 czyli małych zdarzeń, które dodają mocy (rozmowa z bliską osobą, szklanka wody, wygrzanie się w słońcu).

 

A Wy co sądzicie o grach? Czytaliście lub słyszeliście o tej książce?

 

 

 

Oszczędnicka

  • Tola – bloglokomotywa.pl

    Ja uwielbiam gry planszowe :). Fajny pomysł na książkę. Zgadzam się z punktem numer 6. Dobry jest też patetnt, żeby wieczorem pomyśleć o trzech miłych rzeczach, które się zdarzyły w ciągu dnia. Wtedy dopiero widać, że małe rzeczy naprawdę cieszą 🙂

    • Gry planszowe to jednak (według mnie) trochę coś innego i chociaż zapalonym graczem nie jestem, to uważam, że są OK. Jest realny kontakt z drugim człowiekiem, rozrwyka, czasem rozwój umiejętności etc. 🙂