Jak oszczędzać w ciąży?

pregnant-1245703_960_720

Czy można oszczędzać w ciąży? Czy to w ogóle wypada? Wiem, wiem, kolejny kontrowersyjny temat. Po wpisie Ile kosztuje dziecko (czyli podsumowaniu rocznych wydatków Juniora) dostało mi się od niektórych po uszach, że jak ja mogę przeliczać cud życia na pieniądze… Ekhm ;). Nie widzę nic złego w pokazywaniu, że koszty posiadania dziecka wcale nie muszą być tak wysokie, jak to się często mówi. Tak jak zawsze w życiu, ważne jest to, żebyśmy świadomie wydawali nasze pieniądze, co wcale nie znaczy, że „na coś żałujemy” i jesteśmy sknerami.

Prowadzanie ciąży

To chyba obszar, który może przynieść nam najwięcej oszczędności. Każdej ubezpieczonej kobiecie przysługuje prowadzenie ciąży w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli w teorii bezpłatnie. To oczywiście „zależy”. Od tego, w jakim mieście mieszkamy czy mamy sprawdzonych lekarzy i położne, czy przychodnia i laboratorium są blisko naszego zamieszkania etc. Opinie o prowadzeniu ciąży na NFZ są skrajnie różnie. Niektóre z Was były bardzo zadowolone, miały wspaniałego lekarza i położne, bez problemu umawiały się na wizyty, miały wszystkie badania bezpłatnie (nawet badania prenatalne, ale tu często decyduje wiek i wcześniejsze ciąże lub inne uwarunkowania). Niestety duża część miała znaczące problemy, czy to z niekompetentnymi lekarzami, słabym sprzętem, niechętnym wydawaniem skierowań na badania (lub ich brakiem!), długimi kolejkami i czasem oczekiwania na wizyty.

Wniosek jest taki: Łatwiej prowadzić ciążę na NFZ w dużych miastach, w sprawdzonych placówkach. Jednak jest to też możliwe w każdym mieście, ale trzeba się dobrze przygotować. Popytać znajomych o polecanych lekarzy (czy też w internecie np. na lokalnych grupach). Można też chodzić do dwóch ginekologów jednego na NFZ (by mieć darmowe skierowanie na badania), a drugiego prywatnie (by mieć pewność dobrej opieki – chociaż jak praktyka pokazuje, tu nigdy nie ma 100% pewności).

Witaminy/leki

Wiem, że część z przyszłych Mam wyznaje zasadę, że nie potrzebuje żadnych dodatkowych witamin (chyba, że są oznaki tych braków), a dziecko samo sobie „wyciągnie”, co będzie potrzebowało. Ja jednak uważam, że powinnyśmy zażywać suplementy (kwas foliowy bezdyskusyjnie, ale i inne witaminy). Mam w moim najbliższym kręgu znajomych przypadki, że pomimo braku oznak niedoborów u Mamy, dziecko po urodzeniu miało np. znacznie za mało magnezu.

Polecam zaopatrzyć się w witaminy w aptekach internetowych, bo ceny są znacząco niższe.

Kosmetyki

Chyba większość z nas „boi się” rozstępów i wydałaby spore pieniądze, żeby kupić cudowne specyfiki, które nas przed tym ochronią ;). Niestety prawda jest taka, że najważniejsze jest uwarunkowanie genetyczne. Jeśli macie tendencję do rozstępów, to nawet jeśli byście smarowały się kremami za tysiące złotych…. to i tak się pojawią. Oczywiście zachęcam do tego, żeby dbać o swoją skórę w ciąży, ale z umiarem. Najlepsze (i najczęściej najtańsze) są naturalne sposoby: olej kokosowy, olejek migdałowy czy oliwka. Oczywiście, jeśli nie odpowiada Wam konsystencja czy wolicie inne specyfiki, korzystajcie z nich. Tylko pamiętajcie, że w tym wypadku cena rzadko kiedy świadczy o skuteczności produktu.

Jeśli chodzi o pielęgnację piersi, sprawa ma się podobnie. To co naturalne powinno być najlepsze. Choć oczywiście nie zawsze się to sprawdza. W ciąży z Juniorem używałam oleju kokosowego i olejku migdałowego do ciała, ale na piersi zupełnie mi nie pasował (Mogę Wam za to polecić krem Pharmaceris M Bustfirm).

Zasada oszczędzania taka sama jak przy witaminach, apteki internetowe mają znacznie niższe ceny.

Ubrania

Przede wszystkim polecam świadome i przemyślane zakupy. Wiadomo, że różnie nam się przybiera kilogramów w ciąży 😉 (z Juniorem miałam 16 na plusie !), ale nie ma potrzeby wymiany całej garderoby. Na pewno część rzeczy będzie pasowała przed, w trakcie i po ciąży (wszystkie luźne koszulki, tuniki i sukienki). A poza tym to dobry moment na spróbowanie szafy kapsułkowej (o której już niebawem na blogu). Kupując nowe ubrania, warto zwracać uwagę na ich funkcjonalność po narodzinach dziecka np. przy karmieniu piersią.

Ubrania ciążowe zazwyczaj podlegają takim samym cyklom „wymiankowym”, jak te dziecięce, krążąc pomiędzy znajomymi. Jeśli jednak nie macie w swoim otoczeniu innych młodych Mam, zawsze zostają Wam wymianki, second handy (chociaż to raczej w większych miastach) i przeceny ;).

Bez czego według mnie nie da się żyć? Przede wszystkim spodni na gumce! Nie wyobrażam sobie robić „wszywek” w zwyczajnych spodniach. Po pierwsze, że kiepsko to wygląda, a po drugie jest (moim zdaniem) zupełnie niewygodne. W zależności od wielkości brzuszka przyda się też kilka ciążowych koszulek. Kilka to znaczy 2-3, nie trzeba od razu kupować 15 ;).

W ciąży z Juniorem kupiłam dwie pary spodni, legginsy i ciążowe rajstopy. W dzierżawę dostałam 2 tshirty, koszulę i sweterek. Korzystałam też z moich przedciążowych ciuchów.

 

A jak to było/jest u Was? Zgadzacie się z moimi pomysłami, a może macie jakieś inne?

 

 

Oszczędnicka

  • Klaudia Ziembicka

    Mój młodszy skończył niedawno pół roku, więc mam jeszcze ma świeżo czas ciążowych oszczędności. U mnie kompromisem pomiedzy prywatnym lekarzem a nfz był podstawowy pakiet medyczny z pracy. Koszt ok 7 zł/mc w tym wizyty u bardzo dobrego specjalisty i podstawowe badania. Ubraniowo zainwestowalam w jedne dżinsy, legginsy i sukienkę ciążową, resztę załatwiały przedciążowe tuniki i dłuższe koszulki.

    • domi

      Nie jestem w ciąży ale zainwestowalabym w to samo,korzystam ostatnimi czasy tylko z lekarzy prywatnie z ubezpieczenia z pracy i bardzo sobie cenię.

    • Czyli lekarz prywatny, ale w większej części sponsorowany przez pracodawcę 😉
      Ja też korzystam z takiej opieki. Ale to USG prenatalne trochę mnie zdenerwowało ;(

  • domi

    Wydaje mi się,że opieka ciężarnej w Polsce przysługuje na narodowy fundusz zdrowia nawet jeśli kobieta nie jest ubezpieczona (to zapewnia nam konstytucja).

    • Pionierka

      Ta to prawda. Dotyczy kobiet w ciązy i dzieci.

  • Pionierka

    Ooo, „mój” temat.
    1. Prowadzenie na NFZ. Startuję dziś z 28 tc i ani grosza na badania czy wizyty nie wydałam. Zapisuję się normalnie co miesiąc, tylko na usg musze jeździć dośc daleko, ale przecież nie robi się tego badania za częśto.
    2.Kwas foliowy łykałam długo, ale on to grosze kosztuje. Lekarz mi zalecł Pregna plus, kupiłam przez net, to jest jakieś 25 zł na miesiąc.
    3. Rozstepy mam od 20 lat, żyję z nimi i w niczym mi nie przeszkadzają, więc nie boję się kolejnych. Co kilka dni smaruję się jakąś oliwką czy czymś takim, żeby skóry nie wysuszać. Nie kupiłam żadnych specjalnych preparatów dla kobiet w ciąży, bo nie widzę potrzeby.
    4. Kupiłam na Zalando dwupak ciążowych leginsów za 109 zł i jedne używane dżinsy ciążowe za 20 zł. I w sumie tyle zakupów. W górne części garderoby nadal się mieszczę – luźne tiszerty, albo elastyczne dopasowane topy jak najbardziej się sprawdzają. Kurtkę mam typu bomberka to akurat pusta przestrzeń się wypełniła :) Majtki też nadal pasują przeciążowe, ze staników zrezygnowałam, bo mnie cisną i wolę dopasowane topy zamiast nich. Na wymiance zgarnęłam też kilka ciuchów w rozmiarze M, czyli idealne dla ciężarnej xs-ki:)
    Węc wychodzi na to, że bycie w ciąży to wcale nie jest droga sprawa :)

    • Ty to wg jesteś master rozsądnego wydawania pieniędzy 😉 szczególnie w „ciążowych i dzieciowych sprawach”.

      Nie miałaś nigdy problemu z terminami wizyt? Ze skierowaniami na badania? Super! Kolejna dobra historia ciąży na NFZ 😉
      Ja to jestem jednak trochę panikara i nie wyobrażam sobie wizyty bez USG. Tym bardziej na samym początku… Pierwszą ciążę straciłam w 10 tygodniu, Juniora mam tylko dlatego, że miałam USG w 6 tygodniu i lekarz zobaczył krwiaka. Oczywiście dostałam leki i wszystko dobrze się skończyło, ale gdybym poszła później i jeszcze bez USG to mogłabym nie być Mamą ;(…

      Z kosmetykami to się zgadzam. Jeśli ktoś nie czuje potrzeby to nie ma co szaleć 😉

      Na koniec dodam, że wszystko „zależy”. Jak jest wszystko w porządku to ciąża nie kosztuje wiele, ale jak się coś dzieje… to niestety wydatków nie da się uniknąć. Sama widzę po sobie, że zupełnie nie myślałam o pieniądzach, kiedy płaciliśmy za kolejne USG prenatalne (a byłam skłonna iść na jeszcze jedne i robić te dodatkowe badania krwi…).

      Ale życzę wszystkim bezproblemowych ciąż i żadnych komplikacji rzecz jasna! 😉

      • Pionierka

        Żadnych problemów z terminami. Normalnie to rzeczywiście czasem trudno się do ginekologa wpasowac, ale z każdej wizyty wycodzę ze wskaznaym przez lekarza terminem nastepnym i po prostu muszą mnie zapisać.

        Z tym usg to nie do konca tak – lekarz ma w gabinecie aparat, ale nie na tyle dobry, żeby zrobić np. usg genetyczne czy połówkowe. Więc na te jeździłam do szpitala, w którym pracuje. Natomiast na początku ciąży zrobił mi usg i zobaczyłam taką kropeczkę:) Potem już nie robimy na każdej wizycie, bo nie ma takiej potrzeby. Dzisiaj akurat stwierdził, że zerkniemy, jak mała się miewa, bo dokładne oględziny to dopiero za miesiąc będą na szpitalnym sprzęcie.

        Co do skierowań na badania to też bezproblemowe – z gabinetu wychodze ze skierowaniem, jakieś 3-4 dni przed planowaną wizytą idę rano na pobranie krwi i na kolejną mam gotowe wyniki. Przecież jest katalog badań, jakie mają być zlecone w ciąży, więc lekarz nie może ich odmówić.Niemiłym zaskoczeniem było dla mnie pytanie, czy chcę się badać na hiv. Uważam, że to powinien być obowiązujący standard, a nie coś zależącego od mojego chcenia.

  • MadziaMK

    Właśnie jestem w ciąży (5-6msc) i lekarz prywatnie bo…tak sobie wymyśliłam 😀 :p poważnie akurat z poleceń wybrałam lekarza, który nie przyjmuję na nfz więc chodzę i płacę 150 zł + zawsze jakieś wyniki ale nie uważam, że lekarz prywatny jest lepszy niż ten na nfz. Może tyle, że idę i czekam maks 20 minut a co niektóre moje koleżanki po 2-3 h ale nie jest to argument za tym aby koniecznie iść do prywatnego. W szczególności, że lekarz lekarzowi nierówny czy to prywatnie czy na nfz. Jedynie mam taką podświadomość, że akurat ten lekarz w razie czego odbierze ode mnie telefon (sama rejestruje) gdybym miała jakiś problem.
    Krem na rozstępy i biust z apteki i witaminy również ale zaopatrzenie mniej więcej do końca ciąży w aptece internetowej :) p.s moje pierwsze witaminy w aptece stacjonarnie kupiłam za 42 zł a w aptece internetowej 18,4 zł :)
    Ciuchy..jak na razie kupione jeansy ciążowe i bluza i do końca ciąży pewnie coś jeszcze dokupię ale może jakieś leginsy czy z jedną bluzeczkę jak już będzie cieplej.
    Tak to jeszcze mieszczę się w część swoich ciuchów, jak np. leaginsy tylko gumka pod brzuchem czy swoje bluzki lub jakieś luźniejsze koszule.
    Już nie związane z ciążą a z wyprawką np. dzisiaj mąż odebrał łóżeczko dla dziecka używane za 30 zł :) ewentualnie może je przemalujemy ale to niekoniecznie.

    Szczerzę, osobiście nie zauważyłam abym wydawała więcej pieniędzy niż przed ciążą w szczególności na ciuchy 😀 na razie kupuję tylko co trzeba :) fakt, lekarz prywatny trochę kosztuję ale można chodzić na nfz.

    • No właśnie różnie bywa z tymi lekarzami na NFZ. Chyba w komentarzach na fcb któraś z dziewczyn napisała, że spotkała się z sytuacją, że lekarz miał dwa aparaty USG… jeden kiepski na NFZ, a drugi porządny na wizyty prywatne… ;/

      Zastanawiam się, czy gdybym nie miała pakietu z pracy poszłabym na NFZ. Jednak czas też jest ważny. No i jak już pisałam jestem trochę panikara (ale miałam swoje przejścia w poprzednich ciążach) więc nie wyobrażam sobie nie mieć USG na każdej wizycie ;).

      • Pionierka

        Na NFZ przysługują Ci trzy USG wymagające dobrego sprzętu. Lekarz może nie mieć takiego w gabinecie, ale jeśli ma kontrakt NFZ na prowadzenie ciąży to ma obowiązek mieć dostep do aparatury na terenie województwa i ma obowiązek wykonać badanie. Odmowa oznacza utratę kontraktu.Inna sprawa, że w zdrowej ciąży absolutnie nie ma żadnej potrzeby robienia usg co miesiąc. Co innego, jak są wskazania.

        • Tak wiem, wiem, ale po poronieniu i krwiaku w kolejnej ciąży po prostu bym nerwowo nie wytrzymała bez usg co wizytę (przynajmniej do momentu czucia ruchów dziecka) :)

  • Magda

    3 tygodnie temu zostalam mama. Moj koszt ciazy to:
    20 zl koszt przerobienia 2 par jeansow na ciazowe przez krawcowa
    30 zl testy owulacyjne i ciazowe
    200 zl koszt kwasu foliowego i witamin
    70 zl koszt rzeczy do szpitala (2 koszule, szlafrok, stanik, podklady poporodowe, majtki siateczkowe).
    Jak oszczedzac: leki i materialy higieniczne kupione w aptece internetowej. Koszule, szlafrok i stanik olx
    Prowadzenie ciazy: pakiet medyczny finansowany przez pracodawce (gdyby nie to na pewno najblizsza przychodnia na nfz).
    Szkole rodzenia finansuje u mnie dla wszystkich zameldowanych miasto. Poloznej nie wykupowalam, znieczulenie zzo dostalam w szpitalu bez problemu za datmo.Uwazam ze ciaza szczegolnie przebiegajaca bez komplikacji naprawde nie musi kosztowac wiele.

    • Gratulacje Magdo :*

      Zgadzam się z Tobą w 100%. Jeśli nie ma komplikacji to faktycznie nie potrzeba wiele pieniędzy. Chociaż ja bym chyba na NFZ nie chodziła (gdybym nie miała pakietu z pracy), ale tak jak pisałam, to wszystko zależy, bo można też trafić na wspaniałych lekarzy 😉

      W jaki sposób krawcowa przerobiła Twoje jeansy? Doszyła materiał? Jakąś wstawkę?

      • Magda

        Dalam jej 2 stare czarne topy z elastycznego materialu, z ktorych doszyla pas. Wczesniej odciela z przodu pas ze szlufkami i guzikiem. Wazne: trzeba ten pas zostawic z tylu zeby spodnie nie spadly z tylka. Pozostale ciuchy nosilam normalne. Pare luzniejszych bluzek pozyczylam od mamy w rozmiarze wiekszym niz moj.

      • Pionierka

        Wiesz, lekarz do ktorego chodzę na NFZ w innym miejscu przyjmuje za 150 zł za wizytę :) To nie są dwa gatunki lekarzy, to są dokładnie ci sami lekarze.

        • Czasami sa :p o niestety spotkałam się z taka lekarką, że na nfz była paskudna i niedelikatna… a na prywatnej wizycie anioł ;/

          • Pionierka

            Nie poszłabym do kogoś takiego prywatnie tym bardziej… inna sprawa, że ja jestem straszna zadymiara, a do tego dobrze znam przepisy, co ułatwia leczenie się na NFZ :)

          • Hahahaha :) przepisy przepisami, ale kolejki i uprzejmość innych to osobna sprawa :)

          • Pionierka

            Z przepisów wynika, że kobieta w ciąży ma mieć wizytę co miesiąc i trzy usg. I to można wyegzekwować. Więc nie ma kolejek, bo kolejka sobie, a kobietę w ciąży i tak muszą zapisać. Uprzejmość to co innego, ale np. skierowanie na badania to już kwestia przepisów.

  • Myślę, że można całkiem sporo zaoszczędzić 😉

    O wyprawce dla Malucha jeszcze napiszę – chociaż my też byliśmy (i jesteśmy) w dość komfortowej sytuacji, bo wiele dostaliśmy „w spadku lub w dzierżawę” :)

  • Karolina

    Super, planuję kolejną ciążę, więc może poznam jakieś nowe sposoby :)

    P.S. super blog! dla kogoś kto tak jak ja ma problemy z narzuceniem sobie finansowego rygoru bardzo pomocny :)

    • Cieszę się, że tu trafiłaś. Rozgość się :)

  • Jeśli chodzi o ubrania, kosmetyki i leki jestem dokładnie tego samego zdania. Jednak opiekę lekarską ja preferuję prywatną. Co prawda ze względu na moją historię położniczą opiekowano się mną również w szpitalu, ale jednak całe prowadzenie miałam u jednej lekarki w prywatnej klinice. Ja polecam przemyślane ubezpieczenie kiedy planujemy ciąże. Dzięki niemu bardzo niewiele kosztowała nas nawet prywatna służba zdrowia. Najważniejsze moim zdaniem to najlepsze możliwe USG.

  • Pionierka

    Na razie jedyny wydatek to odkupienie od koleżanki pieluch wielorazowych po jej dziecku, ale za połowę tego, co kosztują nowe. Reszta napływa od znajomych, mnóstwo ludzi puszcza dalej w obieg ubranka po swoich dzieciach

  • Wszystko zależy od człowieka. Jak lekarze jest właśnie „człowiekiem” i serio traktuje swój zawód-misję, to będzie tak samo dobrze traktował pacjentów i prywatnie i publicznie.

  • Weronika

    Pewnie będę wyjątkiem, ale w moim przypadku lekarz na NFZ bardziej przypadł mi do gustu niż prywatny. W kolejce trochę trzeba zaczekać, ale nie są to jakieś przesadnie długie okresy oczekiwania (zwykle 20-30 min, raz 40 min.) i u prywatnego też były obsuwy. Po prostu się nie spieszę i wiem, że nawet lekkie spóźnienie nie będzie problemem 😉

    Mój NFZ-towy lekarz bardziej przejął się wynikami badań, zalecił powtorzenie jednego i dodał kilka dodatkowych badań na NFZ do tych, które już wcześniej zrobiłam z zalecenia prywatnego (na własny koszt :/). Prywatny rzucił okiem na te same wyniki i powiedział, że wszystko OK, mimo że dwie czy trzy normy były przekroczone i wpadłam w panikę. Ostatecznie więc chodzę na NFZ i póki co jestem zadowolona.

    Więc moim zdaniem warto zainwestować trochę czasu na początku i porównać lekarzy zanim podejmie się ostateczną decyzję, polecenia i opinie się przydają, ale np. ja z koleżankami mamy zupełnie inne preferencje i wybrałyśmy innych lekarzy.

    • Wspaniale, że trafiłaś na takiego dobrego lekarza 😉 Mam kilka koleżanek, które chodziły na NFZ i również są bardzo zadowolone.

      Ale to pewnie zależy też od przychodni. Ja byłam raz u ginekologa „na NFZ” (ale nie byłam jeszcze w ciąży), a właściwie nie na NFZ, ale w ramach mojego pracowniczego pakietu, tylko w placówce współpracującej. I czekałam z innymi kobietami, które były na NFZ… Pani ginekolog przyjmowała od 10-12. Nie było wyznaczonej godziny wejścia. Przyszłam o 09.30 i weszłam o 11.50 ;/

  • Ja w ciąży z Juniorem chodziłam na szkołę rodzenia na NFZ 😉 Teraz też czasem zaglądam, ale już nie tak regularnie. Wydaje mi się, że u nas nie ma innych. Tzn. są dwie na NFZ, a o prywatnych nie słyszałam 😉 W obu zajęcia prowadzą położne, które pracują w szpitalu, więc to też świetna opcja, że masz znajome twarze w tych ważnych chwilach 😉

    Daj znać, jak wrażenia z Krakowa! 😉

  • Agata Klima-Nowak

    Jeśli chodzi o obsługę lekarską, to pod względem medycznym wszystko zależy od konkretnego lekarza, a nie formy płatności. Co mnie skłoniło do „prywatnego” lekarza, to wygoda. Zarówno w pierwsze (Medicover)j, jak i drugiej (Enelmed) ciąży korzystałam z opcji pracowniczego ubezpieczenia medycznego mojego męża (dopisał mnie jako członka rodziny), co kosztowało niecałe 100 zł. miesięcznie, a obejmowało wizyty i wszystkie badania (oprócz prenatalnych). Prawdę mówiąc to nie wiem, czy nie musieliśmy zapłacić tylko podatku dochodowego od świadczenia na rzecz pracownika…

    • Niestety czasem zależy. Np. na NFZ lekarze mogą mieć mniej czasu na pacjenta. Spotkałam się też z takimi lekarzami, którzy na NFZ są niemili, a prywatnie cudowni… Uważam, że to okropna postawa, ale cóż…

  • Bardzo mądre podejście 😉 Bo przecież (jak już wielokrotnie podkreślałam) w mądrym oszczędzaniu nie chodzi o to, żeby wszystko mieć zawsze „jak najtaniej”…. tylko żeby intencjonalnie wydawać swoje pieniądze, na te rzeczy, które są dla nas ważne 😉