Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 43

1
Dzisiaj ostatni wpis w ramach oszczędnickiego października. Skoro tniemy koszty stałe, to pewnie się domyślacie, że zadanie 43. będzie dotyczyło transportu. Oczywiście w każdej rodzinie ta pozycja ma zupełnie inną wagę. Nie wszyscy też mają samochody. Ale jestem przekonana, że w dzisiejszym wpisie każdy znajdzie coś dla siebie :).

Przypominam, że zbiórka na oszczędnicką książkę trwa :). Będzie mi niezmiernie miło, jeśli mnie wesprzecie… czy to finansowo, czy dobrym słowem. Do końca projektu został niecały miesiąc i mamy już 32%. Żeby przenieść się na stronę zbiórki, wystarczy kliknąć TUTAJ.

 

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Zacznij od najważniejszych:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.
Tydzień 18: Zaatakuj swoje długi

Pozostałe zadania rób w dogodnym dla Ciebie czasie
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka
Tydzień 12: Napoje gazowane
Tydzień 13: Tydzień z zapasów
Tydzień 14: Odgruzowanie mieszkania: szafy
Tydzień 15: Odgruzowanie mieszkania: papierowy świat
Tydzień 16: Odgruzowanie mieszkania: inne
Tydzień 17: Odgruzowanie mieszkania: dziecięce skarby
Tydzień 19: Jedz sezonowo
Tydzień 20: Księga cen
Tydzień 21: Planuj tygodniowe menu
Tydzień 22: Mięso – wybieraj mądrze
Tydzień 23: Negocjuj
Tydzień 24: Fundusz wydatków nieregularnych
Tydzień 25: Jedz w domu
Tydzień 26: Gotuj prosto
Tydzień 27: Znajdź dodatkową pracę
Tydzień 28: Wybieraj mądrze –> wakacje
Tydzień 29: Bądź odpowiedzialna za swoje rzeczy – recykling domowy
Tydzień 30: Stosuj zasadę „zaczekaj”
Tydzień 31: Chciej mniej
Tydzień 32: Szanuj swój czas
Tydzień 33: Kupuj w większych opakowaniach
Tydzień 34: Finansowy kontrakt
Tydzień 35: Szukaj alternatywy
Tydzień 36: Alerty BIK
Tydzień 37: Rób zakupy po sezonie
Tydzień 38: Ubezbieczenia
Tydzień 39: Oszczędzaj, ale nie „do skarpety”
Tydzień 40: Ogrzewanie
Tydzień 41: Woda
Tydzień 42: Prąd

Oszczędności na transporcie mogą być różnego rodzaju. Począwszy od zmiany środka lokomocji, po rozważne korzystanie z danego transportu (bilety okresowe, ekonomiczna jazda samochodem etc).

Samochód

Rozważania nad oszczędnościami samochodowymi należałoby zacząć od zastanowienia się, czy auto jest nam niezbędne. Często nie wyobrażamy sobie życia bez tego środka lokomocji i utożsamiamy go z wielką wygodą. Czy jednak zawsze jest to najlepsze rozwiązanie? Polecam świetny wpis gościnny na ten temat Tomasza Knapińskiego (na blogu Marcina Iwucia Finanse Bardzo Osobiste) „Czy warto kupować własny samochód?”.
Inną sprawą jest to, jaki samochód kupimy. Jednak takie oszczędności to temat na inny artykuł, bo dzisiaj zajmiemy się pomysłami na obniżenie kosztów związanych z korzystaniem z auta.

Jednym z wysokich rocznych wydatków jest ubezpieczenie. Jak można zaoszczędzić na OC, pisałam w zadaniu 38.

Jak oszczędzać na kosztach benzyny?

1. Korzystaj z kart lojalnościowych, zbieraj punkty i tankuj ze zniżkami.
2. Dostosuj prędkość samochodu do aktualnie panujących warunków na drodze. Jazda powinna być jak najbardziej płynna. Co to znaczy? Jeśli widzisz z daleka, że zapala się czerwone światło, nie hamuj gwałtownie przed samym sygnalizatorem, tylko zwolnij odpowiednio wcześniej.
3. Staraj się jeździć z równomierną prędkością.
4. Unikaj jazdy na wysokich obrotach. Im wyższa prędkość obrotowa silnika, tym wyższe zużycie paliwa.
5. Zwracaj uwagę na właściwe ciśnienie opon.
6. Nie woź ze sobą zbędnego balastu.
7. Jeśli nie korzystasz z bagażnika dachowego, zdejmij go. Dodatkowy opór powietrza sprawia, że samochód musi zużyć nawet do 20% więcej benzyny.
8. Korzystaj mądrze z klimatyzacji. Różnica temperatur nie powinna wynosić więcej niż 6C, w przeciwnym razie bardzo łatwo o przeziębienie.
9. Regularnie rób przegląd techniczny swojego samochodu.
10. Nie odśnieżaj auta z włączonym silnikiem. (Teraz za takie zachowanie można nawet dostać mandat).

Komunikacja miejska

Mamy to szczęście, że w naszym mieście komunikacja miejska jest darmowa :). I nie są to trzy autobusy na krzyż, tylko kilkanaście linii. Liczę zatem na Wasze propozycję oszczędności w tym obszarze, ale podzielę się tymi, które stosowaliśmy, kiedy mieszkaliśmy we Wrocławiu.
Największą oszczędnością jest  mądre korzystanie z biletu okresowego. Oczywiście najpierw trzeba sobie obliczyć, który bilet okresowy będzie się najbardziej opłacał. Czy potrzebujesz jeździć wszystkimi liniami? A może tylko dwie wystarczą i  w razie potrzeby dokupisz bilet jednorazowy?
Można też przerzucić się na rower :P.

Komunikacja międzymiastowa

W przypadku samodzielnych podróży to zazwyczaj najtańsza opcja. Oczywiście mieszkańcy dużych miast mają znacznie większy wachlarz możliwości. U mnie na przykład nie ma pociągu (choć moje miasto ma prawie 75 tysięcy mieszkańców). Zostaje tylko autobus i bus… i to też nie zawsze w atrakcyjnych cenach.
Oczywiście oprócz pieniędzy liczy się też czas, który musimy poświęcić na podróż. Gdybym zawsze musiała dojeżdżać sama do pracy (140 km w dwie strony), mogłabym korzystać z busa (30 zł w dwie strony) i biletu komunikacji miejskiej (ok 6 zł). Jadąc autem płacę za benzynę ok 50 zł. Samochodem podróż trwa od 2,5-3,5 godzin, natomiast komunikacją miejską w najlepszym przypadku (bez wielkich korków) 4 godziny! Widać zatem, że nie zawsze najtańsza opcja jest najlepsza :).

Jak oszczędzać na komunikacji międzymiastowej?

1. Kupuj bilet z wyprzedzeniem. Ta zasada sprawdza się w PKP, ale też u autobusowych przewoźników np. Polski Bus
2. Wybieraj niepopularne pory. Np. w środku dnia bilety autobusowe są często tańsze niż te poranne czy wieczorne.
3. Korzystaj ze zniżek, które ci przysługują.

Alternatywy

Istnieją również opcje, które nie mieszczą się w żadnej z powyższych kategorii.
Między innymi BlaBlaCar i Carpooling, gdzie można oferować miejsca w swoim samochodzie lub znaleźć przejazd w pożądanym przez nas kierunku. W obu programach nie chodzi o zarobek, ale o współdzielenie kosztów podróży. My korzystaliśmy kilka razy z tej opcji, zarówno jako kierowcy i pasażerowie i byliśmy bardzo zadowoleni.

Istnieją też grupy na facebooku, w których można zaoferować lub znaleźć przejazd między określonymi miastami.

W większych miastach jest też aplikacja Uber, czyli mobilne usługi zamawiania taksówek. Nigdy nie korzystałam, ale opinie moich znajomych są bardzo pozytywne 🙂

 

Zadanie 43: Oszczędzaj (mądrze) na transporcie :).

 

Korzystasz z tych sposobów na obniżenie kosztów transportu? Z których najczęściej? A może masz jeszcze jakieś propozycje?

 

Przypominam, że zbiórka na oszczędnicką książkę trwa :). Będzie mi niezmiernie miło, jeśli mnie wesprzesz – czy to finansowo, czy dobrym słowem. Do końca projektu został niecały miesiąc i mamy już 30%. Żeby przenieść się na stronę zbiórki, wystarczy kliknąć TUTAJ.


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie


Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

  • Ruda

    Darmowa komunikacja miejska? Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.
    Ja wydaję na ropę ok. 500 zł co miesiąc, ale nie da się tego ściąć – o ile kiedyś udawało mi się znaleźć pasażerów na blablacar, w teraz jakoś nie ma chętnych.
    W mieście lubię jeździć rowerem, tym bardziej, że trasa nie jest długa (ok. 3 km w jedną stronę). Rower to w ogóle mój ulubiony środek komunikacji – nie ma problemu z parkowaniem, z korkami etc. W dodatku mam wtedy świadomość, że ćwiczę 🙂 Kiedyś widziałam taki napis: Car – runs on money, makes you fat, bike – saves your money , runs on fat – czy może istnieć coś jednocześnie piękniejszego i bardziej ekonomicznego?
    Komunikacji miejskiej nie lubię (kto lubi czuć się jak sardynka w puszce) ale czasem korzystam.

    • Wydaje mi się, że w 2 miastach w Polsce jest darmowa komunikacja 🙂

      A zimą też jeździsz rowerem? 🙂

      • Ruda

        Czasem tak – jeśli jest w miarę ciepło i nie ma śniegu. Przyznaję, że najczęściej wtedy używam komunikacji miejskiej – plus jest taki, że mogę się ubrać bardziej elegancko do pracy.

  • U mnie prosta zasada jak zależy mi na czasie jadę autem, na szczęście mój samochód mało pali i wystarcza mi zatankować 150 zł raz na 1.5 miesiąca. Mąż tankuje średnio ok 250 zł miesięcznie w swoje auto, ale on właściwie zawsze autem. Ja gdy jadę np. na spacer/kawę z koleżanką do centrum to albo jadę autem i zostawiam pod jej domem, gdzie jeszcze nie ma strefy płatnego parkowania, a jak nie to komunikacja miejską bo podobnie wyszłyby mnie koszta parkometru w centrum na te kilka bliżej nie określonych godzin:P No jak wpadam do centrum na 30 min. to opłaca się autem i zapłacić za ten parkometr.

    Jeszcze jak nie miałam prawa jazdy to jeździłam autobusem, ale z małą częstotliwością więc miesięczny nie był mi potrzebny, praca blisko domu ma swoje plusy. Więc kupowałam bilety pojedyncze na przejazd, chyba, że się miałam przesiąść w przeciągu godziny raz czy nawet dwa to wtedy godzinny. Lub kilka razy w ciągu dnia jechać autobusem to całodobowy. Najlepiej przeliczyć sobie ile tych przejazdów będzie i co się najbardziej opłaca.

    Jeżdżenie z kimś do pracy ma chyba największy sens, skoro regularnie o tych samych porach jeździ się w tym samym kierunku:) Rower tak, pod warunkiem, że jest go gdzie zostawić, a Twój ubiór nie musi być mocno formalny, lub masz miejsce by się odświeżyć, przebrać.

    • Rowerowo – to jeszcze zależy, ile masz do pracy, czy tam punktu destynacji 🙂

      A wspólne jeżdzenie do pracy jest super. Tym bardziej, jak masz 70 km w jedną stronę. Ja nie przepadam za kierowaniem, więc zawsze bardzo się cieszę, jak nie muszę tego robić 🙂

      • Pewnie odległość też ma znaczenie.
        Mi kierowanie nie przeszkadza, chociaż też nie jestem takim zapaleńcem by dzień w dzień jeździć 😛

        • Po moim mieście to jeszcze mogę jeździć (chociaż często korzystam też z darmowej komunikacji :P), ale te 140 km jednak trochę mnie męczy… tym bardziej po ciemku 🙁 no i korki we Wrocławiu są… ekhm… sprzyjające ćwiczeniu kontemplacji i świadomym życiu zen 😀

          • Darmowa komunikacja super! Ja akurat nie mam problemu z jazdą po ciemku, nawet to lubię, mniejszy ruch. Korki są niestety w godzinach szczytu, na szczęście mogę je najczęściej omijać i jeździć w innych godzinach, ale wiem, że nie wiele osób może sobie na to pozwolić. Chociaż korki mają swoje plusy, do moich rodziców jak się jedzie jest górka i na niej nauczyłam się idealnie panować nad sprzęgłem 🙂

          • Hahaha 🙂
            Grunt to szukać pozytywów 🙂

  • Pionierka

    Od ponad pół roku nie mamy samochodu. Od tego czasu zdarzyły się dwie sytuacje, kiedy pomysleliśmy „szkoda, przydałby się bardzo”. A oszczędności w domowym budżecie bardzo wyraźne. Bo niby założenie było takie, żeby auta za bardzo nie używać, tylko sporadycznie, ale jakoś jak już ten samochód był, to ciągle komuś się zdarzało zaspać i na autobus nie zdążał, albo coś. Nie ma samochodu to budziki zaczęły lepiej działać 🙂
    Teraz jesteśmy na etapie szukania nowego mieszkania i zrobiłam kalkulację, o ile bardziej opłaca się kupić nieco droższe mieszkanie w świetnie skomunikowanym miejscum, gdzie nie trzeba mieć samochodum, żeby zyć wygodnie, w porównaniu z gorszą lokalizacją i tanszym mieszzkaniem, jak doliczy się do niego koszty samochodu.

    • Ooo ciekawe 🙂 I o ile bardziej się opłaca?

      Ja sobie nie potrafię wyobrazić (jeszcze) życia bez auta. Ale to prawda, że koszty użytkowania samochodu to nie tylko benzyna i naprawa. Właściwie koszt można obliczyć dopiero po sprzedaży. Wtedy dokładnie widać, ile wydaliśmy 🙂

      • Pionierka

        Nie znam się na samochodach, auto było mojego partnera. Benzyna miesięcznie 600 zł – to jest naprawdę duża oszczędność. Ile kosztuje ubezpieczenie to pewnie wiesz lepiej ode mnie, ale szacuję, że na polisę, przegląd i ewentualnie jakieś naprawy szło 3000 rocznie. Czyli mamy ok 10 tysięcy rocznie. w ciągu 5 lat 50 tysięcy. To jest dodatkowy pokój w mieszkaniu 🙂 Albo szybciej spłacony kredyt. A i tak wszyscy mieliśmy karty miejskie, więc tu koszt się nie zmienił. To jest bardzo duża oszczędność. Oczywiście wszystko jest kwestią miejsca zamieszkania, ale w Warszawie spokojnie można żyć bez samochodu.

        • Plus trzeba doliczyć różnicę w kwocie kupna i sprzedazy (do obliczenia prawdziwego kosztu użytkowania auta) 🙂

          No tak w większym mieście na pewno łatwiej bez samochodu. Lepsza komunikacja nie tylko w samym mieście, ale też z innymi częściami Polski. Ale fajnie, że u Was to działa 🙂

          • Pionierka

            Celowo opuściłam kwestie zakupu/sprzedaży auta, bo to już jest bardzo indywidualne. To był akurat nowy samochód i o w kredycie, więc masa kosztów, za to brak napraw. Sprzedany oczywiście za niewielką część kwoty zakupu, to wiadomo. Ja uważam w naszej sytuacji auto za luksus, a na luksusy to przyjdzie czas, jak będą ogarnięte kredyty, oszczędności itp.