Ile kosztuje dziecko? Podsumowanie kolejnego półrocza

 

ile kosztuje dziecko?

Pewnie część z Was pamięta marcowy wpis Ile kosztuje pierwszy rok życia dziecka?Dzisiaj zapraszam na kontynuację – kolejne pół roku wydatków Juniora. Nie będę Was trzymać w niepewności i od razu napiszę, że wydaje coraz mniej :P. Oczywiście nasza sytuacja jest/była dość komfortowa, bo nie musieliśmy płacić nikomu za opiekę. (Robił to Oszczędnicki na zmianę z naszą Ciocią. Oczywiście pomimo tego, że nie wydawaliśmy pieniędzy na nianię, czy żłobek, to mimo wszystko ponosiliśmy pewne koszty. Szczególnie wspólnego czasu. Mamy go mało, ale taka była nasza decyzja i wcale nie marudzimy . Od września Junior będzie na kilka godzin chodził do żłobka (prywatnego), więc „jego wydatki” wzrosną o ok 400-500 zł.)

W pierwszym półroczu swojego drugiego roku życia Junior „wydał” 1500 zł (1515 zł). Dzieląc tę kwotę na sześć, wychodzi 250 zł miesięcznie. Jeśli chciałabym być super dokładna, musiałabym doliczyć jeszcze jakieś wydatki na jedzenie (bo przecież obywatel je niemal tyle, co my ), ale nie wiem, jakim kluczem miałabym się kierować :P, poza tym nie widzę takiej potrzeby.

 

Pieluchy

596,64

Mokre chusteczki

104,19

Kosmetyki

49,88

750,71

W stosunku do pierwszego roku życia Juniora wzrosły nam znacząco wydatki na pieluchy. Wcześniejsza średnia 55 zł za pieluchy zwiększyła się do 100 zł. Jest to spowodowane faktem, że na początku dostaliśmy sporo pieluch w prezencie. Mieliśmy wielkie plany, żeby odpieluchować Juniora w trakcie tych wakacji… ale chyba nie mamy odpowiedniej determinacji. Junior sygnalizuje dopiero „po”, że coś się dzieje, a i nie zawsze chce siedzieć na nocniku. A kiedy Wy pozbyliście się pieluszek?
Mokrych chusteczek używamy teraz dużo więcej (szczególnie na placu zabaw), ale średnia miesięczna wzrosła zaledwie o 2 zł. Kosmetyki to płyny do kąpieli i krem przeciwsłoneczny. Więcej nam nie trzeba.

Wizyty lekarskie

137

Badania

70

207

Na szczęście Junior ma świetne zdrowie i ani razu nie potrzebowaliśmy wzywać lekarza do domu. Tylko raz miał małe przeziębienie, ale bez żadnych większych wydatków. Wizyta lekarska u lekarza specjalisty, na szczęście tylko jedna.

Ubrania

375,23

Zabawki&książeczki

50,98

Inne

132,82

559,03

Kategoria „Inne” to te wydatki, których nie umiałam skategoryzować (np. nocnik, czy nakładka na toaletę) lub po prostu nie wiedziałam, co się pod daną sumą kryje :P. Tak wyobraźcie sobie, że nie wszystko spisuję na „tip-top” :).
Koszty ubraniowe sukcesywnie rosną, chociaż i tak uważam, że to bardzo przyzwoita kwota.

Wydaje mi się, że z perspektywy naszych wydatków widać, że świadczenie 500+, to spory zastrzyk w domowym budżecie. Można go bardzo mądrze wykorzystać, niekoniecznie na konsumpcję… Jeśli szukasz sposobów na mądre wydawanie pieniędzy na dziecko, dołącz do facebookowej grupy Dziecko bez kosztów.  Znajdziesz tam promocje, okazje cenowe, ale również pomysły na fajne i niekoniecznie drogie rodzicielstwo :).

 

A jak wyglądają Wasze dziecięce wydatki. Rosną z wiekiem dziecka, czy maleją?

Oszczędnicka

  • Dzieci nie mam, ale z przyjemnością czytam Twoje posty podsumowujące:) Ogólnie myślałam, że dzieci kosztują więcej, ale jak widać wcale nie nadwyręża to mocno budżetu. Szczególnie, gdy nie trzeba korzystać z usług niani czy żłobka.

    • Bardzo mi miło :)
      Wiesz, wszystko zależy od podejścia rodziców :) Można kupować ubranka na wyprzedażach, na grupach sprzedażowych w lumpeksach, a można tshirty za 100 zł :)
      Tak samo z zabawkami, niektóre dzieciaki wprost toną w górach zabawek (którymi wcale się nie bawią, bo przecież nie są w stanie ogarnąć takich ilości).

      Żłobek (szczególnie prywatny) lub niania znacząco podwyższają koszty. Kilkakrotnie :(

      • Dokładnie tak. Zabawek teraz dzieciaki szczególnie mają za dużo:p

  • Faktycznie małe dziecko nie kosztuje bardzo dużo, ale moja sisotra ma dzieci już nastoletnie i widzę, że kosztują znacznie więcej. Same książki to wydatek ok 300 zł, nie wspominając o ciuchach, akcesoriach czy kosmetykach.

    • Ale książki to wydatek jednorazowy (jeśli mówisz o tych szkolnych). Oczywiście, że nastolatki kosztują dużo więcej, niż taki bobas, ale jestem przekonana, że też nie muszą to być jakieś astronomiczne sumy (jeszcze trochę poczekam, zanim się przekonam :P).

  • Ewa Grabiec-Stasiewicz

    Dzieci swoich nie mam, ale po opieką mam 14 żłobkowych.. i jeśli chodzi o odpieluchowywanie… To Wy musicie mieć w sobie determinację 😉 Junior raczej dałby radę :) Skoro na 14 dzieciaków (max. wiek 2,5 roku) mamy tylko 3 w pieluchach to znaczy, że to da się zrobić 😛

    • O rety! No wiem, wiem, że da się zrobić. Przecież jak kiedyś były tetrówki to 1,5 roczne dzieciaki (w większości) chodziły już bez. Ale jednorazówki to taka wygoda. Tym bardziej, że Junior sygnalizuje PO 😀 i dziwi się, jak nagle się „samo! robi siku” 😛 (jak biega po domu bez pieluchy). Ale Ty jesteś specjalistką :) więc pewnie masz rację :) W przyszłym tyg. obywatel idzie do żłobka (na razie tylko na 2 godz. dziennie), ale może podłapie. Chociaż nie wiem, czy jesień to dobra pora…

      • Ewa Grabiec-Stasiewicz

        Każda pora jest dobra w moim przekonaniu 😉 Chodą różne teorie po świecie – że katary, przeziębienia itp. ale prawda jest taka, że i tak swoje pewnie odchoruje 😉 (niestety). I trzymam kciuki za odpieluchowywanie! :)

        • No właśnie tego chorowania się boję najbardziej. Ale z drugiej strony… prędzej, czy później tak będzie :) A Ignacy uwielbia przebywać z innymi dziećmi, więc myślę, że wszystkim wyjdzie nam na dobre. No i na szczęście w razie potrzeby zawsze mamy Ciocię, żebyśmy nie musieli brać L4 :)

  • Też muszę zrobić kolejne takie podsumowanie, bo we wrześniu aSYSnstent skończy właśnie półtora roku

    • Koniecznie! Daj proszę znać i koniecznie podziel się linkiem :)

  • Czuję Twój oddech na moich plecach :-). Gratuluję oszczędnego podejścia i trzymania kosztów w ryzach. Nie przestawaj publikować swoich wydatków, bo to świetna kopalnia wiedzy, a dla mnie mozliwość porównania :-)

    Dzisiaj opublikowałem podsumowanie drugiego roku życia naszego młodszego syna. Koszty wyszły nam znacznie większe niż w przypadku Twojej rodziny. Głównie za sprawą wydatków na żłobek i foteliki.

    • Dziękuję Dominik,
      to samo mogłabym napisać o Tobie :)

      Foteliki samochodowy i rowerowy dostaliśmy w składowych prezentach. (Gdybyśmy je dopisali do wydatków, podbiłoby o ok. 1200 zł.)
      No i ta opieka – pod koniec września Junior idzie do żłobka/klubu malucha (na dwie godziny dziennie) być może od nowego roku dostanie się do państwowego żłobka. Zobaczymy, jak to będzie :)

  • Magda Ziółkowska

    Mam 2 dzieci, ośmiolatka i sześciolatkę. Potwierdzam wypowiedzi poprzedników, że „im dalej w las, tym więcej drzew”. Im starsze dziecko, tym więcej wydatków. Nam po 2-3 latach znacząco wzrosły koszty rozrywek – znacznie częściej chodziliśmy z nimi na basen/aquaparku, do teatru, kina, zoo itd. Wzrosło też zużycie paliwa (już abstrahując od wahań cen), noclegów – bo dużo więcej jeździliśmy na różne wycieczki (przez pierwsze 2 -3 lata jeździliśmy przede wszystkim niezbyt daleko (do 100 km), bo dzieci zbyt szybko się nudziły jazdą samochodem. Potem doszły regularne wyjazdy na drugi koniec Polski. Pytasz kiedy pozbyliśmy się pieluszek – starszak miał 2 lata (urodzony w czerwcu – odpieluchowany późną wiosną), Młoda – 1,5 roku (urodzona w październiku – odpieluchowana wiosną).

    • No niby wiem, że się da z tymi pieluchami, ale jakoś ogarnąć nie mogę 😛 Może za mało wierzę w możliwości Juniora 😛 no i pieluchy są takie wygodne… wiem, wiem tragedia dla środowiska, ale… ehhh teraz idzie do żłobka, to może coś się ruszy 😛

      No tak tak, na pewno po jakimś czasie te koszty będą rosły. Po prostu wydaje mi się, że pierwsze uderzenie to jest wyprawka i początki (kiedy też część Rodziców „nie myśli racjonalnie i kupuje milion niepotrzebnych rzeczy”) potem jest chwilowa stabilizacja. Ale już opieka nad dzieckiem słono kosztuje.
      I tak jak piszesz… rozrywki, normalne stawki noclegowe, coraz więcej jedzenia 😛 Jasne, że tak :) Dziecko kosztuje. Tylko chcę pokazać, że to wcale nie muszą być „miliony”, a dziecko i tak będzie szczęśliwe :).

  • Katarzyna Robacka

    U nas wydatki zdecydowanie idą w górę – Kamil miesiąc temu skończył 3 latka, Marta 14 miesięcy. Aby któregoś dnia nie zobaczyć, że miesięczny budżet zamykamy na minusie, założyliśmy konto oszczędnościowe na przyszłość a po wprowadzeniu 500+ postanowiliśmy, że konto będzie na „nagłe wypadki” przy dzieciach a 500+ zainwestujemy w ich przyszłość w jakimś funduszu. Właściwą umowę finalizujemy, bo musieliśmy poczekać aż mała skończy roczek, ale widząc Twój artykuł stwierdzam, że dobrze zrobiliśmy decydując się na odkładanie pieniędzy :).

  • Alksia

    Mam córeczkę i miesięcznie wydaje: 200 zł na pieluszki, waciki kosmetyczne 20 zł (nie używam chusteczek) ubranka ok 50 zł (w tym miesiącu było 270 bo ciepła kurtka i buty) i zabawki ok 50 zł, je to co my + czasami słoiczek, ubezpieczenie + oszczędności w Strażniku przyszłości 300 zł. Zbiera sie ładna sumka :)

    • Bogna Blida

      Ale strażnik przyszłości wypłaca jakiś bonus, prawda? 😉

  • Arkadiusz Soczyński

    Mam dziecko w drodze, to już 7 miesiąc, a więc już niedługo pojawi się mój syn na świecie. Kiedy tylko dowiedziałem się o tym szczęściu, założyłem konto oszczędnościowe, na które wpłacam oszczędności, a odbierze jest mały Piotrek (wtedy będzie już duży) z chwilą ukończenia osiemnastego roku życia :)

  • amiszka

    Dzieci nie są tanie, to prawda. Ale to jest taki kochany wydatek. Ja jeszcze zainwestowałam w polisę, w nationale i sądzę, że to był właściwy wybór.