Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 34

8

Jestem świeżo po „pierwszym czytaniu” książki Michała Szafrańskiego (być może znanego Ci z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl) Finansowy Ninja. Chociaż uważam, że „ogarniam finanse” pomogła mi ona uporządkować swoją wiedzę i utwierdzić się w przekonaniu, że droga, którą wybrałam (świadomej konsumpcji i kontrolowania swoich finansów), jest bardzo dobra. Dzisiaj zadanie, które zaczerpnęłam z jej lektury. Chociaż czytałam bloga Michała, nie pamiętam, żeby o tym pisał. A pomysł bardzo mi się podoba. Zanim jednak przejdziemy do wyzwania, chcę Cię dzisiaj prosić o pomoc.

Wyzwanie Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie to „żywy organizm”. Jak już pisałam, kolejność zadań zmieniała się (i zapewne będzie zmieniać) na bieżąco . Jako że chciałbym, żeby ten kurs był maksymalnie pomocny, ale też ciekawy i po prostu w miarę przyjemny, chcę Cię zapytać o kilka rzeczy. Będzie mi bardzo miło, jeśli poświęcisz kilka minut, żeby podzielić się ze mną swoją opinią, przemyśleniami i sugestiami.


Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby się dowiedzieć, które zadania były dla Ciebie najbardziej i najmniej ciekawe. Które sprawiły Ci najwięcej i najmniej trudności. Których wcale nie zrobiłaś. Nad jakimi tematami chciałabyś jeszcze popracować? [W planach mam m.in. następujące zadania:  oszczędzanie: koszty stałe (woda, prąd, ogrzewanie, transport); emerytura; ubezpieczenia]. Swoją opinę możesz też napisać w komentarzu, ale zachęcam do wypełnienia ankiety. Będę bardzo, bardzo wdzięczna 🙂

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Zacznij od najważniejszych:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.
Tydzień 18: Zaatakuj swoje długi

Pozostałe zadania rób w dogodnym dla Ciebie czasie
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka
Tydzień 12: Napoje gazowane
Tydzień 13: Tydzień z zapasów
Tydzień 14: Odgruzowanie mieszkania: szafy
Tydzień 15: Odgruzowanie mieszkania: papierowy świat
Tydzień 16: Odgruzowanie mieszkania: inne
Tydzień 17: Odgruzowanie mieszkania: dziecięce skarby
Tydzień 19: Jedz sezonowo
Tydzień 20: Księga cen
Tydzień 21: Planuj tygodniowe menu
Tydzień 22: Mięso – wybieraj mądrze
Tydzień 23: Negocjuj
Tydzień 24: Fundusz wydatków nieregularnych
Tydzień 25: Jedz w domu
Tydzień 26: Gotuj prosto
Tydzień 27: Znajdź dodatkową pracę
Tydzień 28: Wybieraj mądrze –> wakacje
Tydzień 29: Bądź odpowiedzialna za swoje rzeczy – recykling domowy
Tydzień 30: Stosuj zasadę „zaczekaj”
Tydzień 31: Chciej mniej
Tydzień 32: Szanuj swój czas
Tydzień 33: Kupuj w większych opakowaniach

Dzisiejsze zadanie powinniśmy zrobić w okolicach zadania drugiego, kiedy to rozmawialiśmy o finansach. Jednak wtedy na to nie wpadłam 🙂 Ale nigdy nie jest za późno, żeby spisać ze sobą finansowy kontrakt. Jeśli zrobiłaś wielkie oczy ze zdziwienia, już śpieszę z wyjaśnieniami. Kontrakt finansowy to po prostu pisemna forma ustalenia (z samą sobą lub wspólnie z partnerem) Twoje (Wasze) podejście i działanie, jakie będziesz/będziecie podejmować w związku z Twoimi (Waszymi) finansami. Człowiek z natury lubi sobie wymyślać różne wymówki, czy też zapominać o swoich ustaleniach. Jednak słowo spisane ma znacznie większą moc… i utwierdza nas w naszych postanowieniach. [Zapisz się na newsletter, na dole strony, żeby otrzymać oszczędnicki szablon kontraktu].
Michał w swojej książce pisze tak: „Ważne, aby taki kontrakt rzeczywiście spisać i mieć pod ręką. Jeśli zaplanujesz coś tylko w głowie, istnieje duże ryzyko, że szybko o tym zapomnisz lub przekręcisz treść. Kontrakt spisany na papierze nie ulega zniekształceniu, I trudniej będzie się wymigać.” Zgadzam się z tym w 100%.

Kontrakt to taki kompas finansowy, który pomoże Ci kroczyć wybraną przez Ciebie drogą. Co z tego, że ustalisz sobie jakiś cel, jeśli Twoje zachowania będą go sabotować.

My z Oszczędnickim wprawdzie mamy „swoje zasady”, ale nigdy ich nie spisaliśmy. W tym tygodniu siądziemy jednak razem i zastanowimy się nad nowymi zasadami 🙂 A jakie mamy teraz? Na przykład:
– Nie kupujemy niczego na kredyt (ewentualnie w przyszłości mieszkanie). Jeśli nie mamy na coś pieniędzy, to znaczy, że nie mamy pieniędzy 🙂
– Nad wszystkimi zakupami powyżej 500 zł zastanawiamy się co najmniej tydzień.
– Spisujemy wszystkie rachunki raz w tygodniu (no dobra, ja spisuję :P).
– Co miesiąc odkładamy określoną kwotę na przyszłość Juniora.
– Co miesiąc odkładamy określoną kwotę na nasze emerytury.

Zadanie 34: Spisz (sama ze sobą lub z partnerem) kontrakt finansowy.

 

Jakie zasady umieścisz w swoim kontrakcie? Uważasz, że to dobry pomysł na trzymanie „finansowej dyscypliny”, czy preferujesz inne formy?


Zapisz się na newsletter, żeby otrzymać oszczędnicki szablon kontraktu 🙂. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie.


Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

  • Ruda

    Ja nie widzę potrzeby spisywania kontraktu – dobrze pamiętam, co chcę i jestem swoim najbardziej surowym sędzią. Moje zasady na teraz:
    – jak najszybciej spłacić kredyt hipoteczny i pieniądze, które pożyczyli nam rodzice i teściowie (byłoby dawno zrobione, gdyby nie nasz pomysł z przeniesieniem na wieś).
    – kupowanie na kredyt – nigdy w życiu,
    – w kolejnym etapie dyferencjacja oszczędności – nie znam się na inwestowaniu krótkoterminowym, dla mnie to duże ryzyko. Analizując historycznie – nie wierzę w żadne fundusze inwestycyjne ani w to, że jakiej OFE zapewni mi emeryturę. Myślę raczej o jakiś długoterminowych obligacjach i złocie – czyli żeby te pieniądze przynajmniej nie traciły na wartości.
    – utrwalam dotychczasowe nawyki związane z oszczędzaniem i wprowadzam nowe, np. zamiast kupować książki wypożyczam z biblioteki etc. – to są oszczędności drobne, ale w sumie robią dużą różnicę – wczoraj padał u mnie deszcz i siedziałam w sypialni patrząc na dach garażu, jak pojedyncze krople spadają do rynny. Woda z rynny spływa do beczki na deszczówkę. Jeden deszczowy dzień i znów 350-litrowa beczka się zapełniła, a wcale nie lało jak z cebra. No dobra, brzmi to trochę jak chińska przypowieść, ale tak samo jest z pieniędzmi. Zresztą widzę to gdy robię ten szczegółowy budżet – jak szybko uciekają pieniądze, a w zasadzie można z kilku rzeczy zrezygnować, bo są to zakupy pod wpływem chwili – w tym miesiącu jest ok. 50 zł, ale to kolejna kropla w morzu oszczędności (albo wydatków).

    • Chińskopolska przypowieść 🙂

      U nas podobnie z wyjątkiem kredytu hipotecznego.
      Jeśli chodzi o inwestycje, to też preferuję raczej „bezpieczne” formy. Chociaż Oszczędnicki już od kilku lat trzyma nasze pieniądze na giełdzie (z różnym skutkiem). Ja mam niebawem zamiar część naszych pieniędzy przeznaczonych na emeryturę ulokować długoterminowo na giełdzie… Zobaczymy, jak mi to wyjdzie… 🙂

  • Powinnam spisać taki kontrakt i obiecuję to dzisiaj uczynić, ale potrzebuję do tego dłuższej chwili do namysłu:)

    • Kontakt spisany?
      Bo u nas jeszcze nie…. 🙁 Ale to już tylko kwestia formalności, bo rozmowa była 😀

      • Z samą sobą tak:)
        1) Nie na kredyt. Czyli tak jak Wy, nie kupować nic na raty itd.
        2) Mniej jedzenia na mieście. Aby zwiększyć oszczędności.
        3) Tylko niezbędne. Dotyczy zakupów ubrań, kosmetyków, rzeczy do domu itd.
        4) Co miesiąc odłożyć na konto oszczędnościowe, równowartość kosztów 6 m-cy życia naszej 2 osobowej rodziny.
        5) Spłacić kredyt na samochód oraz w przyszłości nadpłacać kredyt hipoteczny, chociaż o jeden miesiąc w skali roku.

        To takie plany na najbliższy czas. No i zaczęłam czytać książkę, bo wczoraj do mnie dotarła. I określiłam swoje cele na najbliższy rok:)

        • Miłego czytania 🙂

          Punkt 3 wspaniale wpisuje się też w minimalistyczne podejście do życia 🙂

          • Dokładnie, a nawet trochę post-nie, ale uważam najbliższy czas za „wojnę” by spełnić punkt 4 i część 5 🙂

  • Ja to już dawno zrobiłem w formie listy marzeń – duże marzenia i cele, a poniżej w punktach co robić i czego nie robić, żeby je osiągnąć.

    Takie spisanie marzeń i celów powyżej tych drobnych zasad daje jeszcze większego kopa! Na samej górze u mnie jest kupno małego Pipera Archer – no, to chyba oczywiste, że szkoda wydawać £2,65 na kawę po drodze i lepiej sobie samemu zrobić w pracy 😉

    PS. Czy książka jest rzeczywiście tak świetnie wydana, jak słyszałem? Ja lecę w tym tygodniu do Polski, ale się nie załapałem – będę mieć dopiero we wrześniu. Ale za to niedługo będę mieć e-booka.

    • O rety, musiałam sprawdzić w googlach co to jest Piper Archer 🙂
      Nieźle 🙂 Ehh Twoja historia finansowa jest jedną z moich ulubionych. Zmiana podejścia do życia etc. Bardzo, bardzo Ci kibicuję, żebyś sobie tego Pipera Archa kiedyś kupił.

      Szczerze mówiąc widziałam w życiu „ładniejsze” książki, ale jest wydana bardzo fajnie. Lubię pióro Michała, ale książkę czyta się jeszcze lepiej niż bloga.

  • Monika

    Ciekawy pomysł 🙂 Muszę wprowadzic w życie 🙂 U mnie w formie „pisemnej” jest lista rzeczy, na które co miesiąc odkładam pieniądze. Mam rozspisane na co i ile muszę odłożyć i co miesiąc zaznaczam, czy odłożyłam pelną kwotę czy nie.

    • I jak Ci idzie w 2016 roku? 🙂 Osiągasz swoje cele oszczędnościowe? Czy różnie bywa? 🙂

      • Monika

        Różnie bywa, bo mieliśmy mały przestój z regularnymi wpływami, ale już powinno być lepiej 🙂 Ale raczej staram się jak najwięcej odłożyć, bo bardzo nie lubię nie mieć żadnego zapasu pieniędzy 🙂