Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 32

Jak ogarnąć finanse

Tak jak pisałam tydzień temu, w pierwszym momencie może się wydawać, że niektóre zadania nie mają wiele wspólnego z ogarnianiem finansów. Być może na samym początku nie będziesz w stanie znaleźć ścisłego przełożenia, ile złotówek zarobiłaś lub zaoszczędziłaś, ale w dłuższej perspektywie taka świadoma postawa zaprocentuje. [Tęsknie wyglądającym za stricte finansowymi zadaniami obiecuję i przypominam, że we wrześniu wracamy do wyzwań „technicznych”].

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Zacznij od najważniejszych:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.

Pozostałe zadania rób w dogodnym dla Ciebie czasie
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka
Tydzień 12: Napoje gazowane
Tydzień 13: Tydzień z zapasów
Tydzień 14: Odgruzowanie mieszkania: szafy
Tydzień 15: Odgruzowanie mieszkania: papierowy świat
Tydzień 16: Odgruzowanie mieszkania: inne
Tydzień 17: Odgruzowanie mieszkania: dziecięce skarby
Tydzień 18: Zaatakuj swoje długi
Tydzień 19: Jedz sezonowo
Tydzień 20: Księga cen
Tydzień 21: Planuj tygodniowe menu
Tydzień 22: Mięso – wybieraj mądrze
Tydzień 23: Negocjuj
Tydzień 24: Fundusz wydatków nieregularnych
Tydzień 25: Jedz w domu
Tydzień 26: Gotuj prosto
Tydzień 27: Znajdź dodatkową pracę
Tydzień 28: Wybieraj mądrze –> wakacje
Tydzień 29: Bądź odpowiedzialna za swoje rzeczy – recykling domowy
Tydzień 30: Stosuj zasadę „zaczekaj”
Tydzień 31: Chciej mniej

Dzisiaj zadanie prawie tak filozoficzne i „nienamacalne”, jak tydzień temu. Ale według mnie takie podejście do życia bardzo ułatwia ogarnięcie swoich finansów i później wytrwanie w tym „porządku”. Wszyscy mamy tyle samo czasu do zagospodarowania. Doba każdego człowieka ma dokładnie 24 godziny. Oczywiście każdy z nas jest w zupełnie innej sytuacji życiowej, ale często zupełnie bezmyślnie ten czas tracimy.  W żadnym wypadku nie namawiam, żeby poświęcać maksimum czasu na pracę zarobkową, bo przecież nie o to (a przynajmniej według mnie) w życiu chodzi. Warto jednak świadomie zarządzać swoim . Co wiąże się też z rezygnacją z niektórych rzeczy. Życie to sztuka wyboru. Wiem, to bardzo wyświechtane hasło, ale taka jest prawda. Nie da się zrobić „wszystkiego”. Po prostu.

Ostatnio odkryłam na nowo świetny blog Oli Budzyńskiej, Pani Swojego Czasu. Ola pokazuje kobietom, jak skutecznie zarządzać swoimi zadaniami (wliczając w to rezygnację z części z nich). Polecam szczególnie ten wpis: „Bo robienie miliona rzeczy to nie to samo, co robienie ważnych rzeczy. A praca niekoniecznie polega na byciu zajętym i zapracowanym.” Proste, prawda? Dla mnie bardzo proste. Tylko dlaczego tak często o tym zapominam? Trochę odbiegłam od tematu dzisiejszego zadania, ale chodziło mi o to, że należy robić te rzeczy, które rzeczywiście są ważne :).

Zatem jak brzmi dzisiejsze wyzwanie? Przez najbliższy tydzień nie oglądaj telewizji. Zamiast tego zrób rzeczy, na które ciągle „brakowało Ci czasu”. Wyjdź na spacer, poczytaj książkę, poucz się języka, czy czegoś innego. Albo zajmij się porządkami lub pracą dodatkową. Jeśli tak jak ja, nie masz telewizora, to w tym tygodniu odpuść sobie „scrollowanie facebooka” albo „buszowanie po internecie”, czy jeszcze coś innego… Myślę, że zaskoczy Cię, ile zyskasz czasu, który będziesz mogła przeznaczyć na naprawdę ważne rzeczy :)

Tydzień 32: Przez tydzień nie oglądaj telewizji (lub zrezygnuj z innych „złodziei czasu”). To tylko tydzień, dasz radę!

To jak podejmujesz wyzwanie? Czy nie wyobrażasz sobie życia bez telewizora/internetu etc? Ja od lat nie oglądam telewizji, ale wiem, że buszowanie w internecie często pochłania mi zbyt wiele czasu, który mogłabym wykorzystać na potrzebniejsze i bardziej wartościowe rzeczy. W tym tygodniu będę maksymalnie offline. A jak to jest u Ciebie?

P.S. Nie, nie widzę w tym sprzeczności, że prowadząc bloga, namawiam do spędzania czasu offline. Dobre życie przede wszystkim! :)


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie


Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

  • Ruda

    Masz rację – nie mam telewizora, nie mam konta na facebooku, a jednak potrafię na internetach zmarnować dużo czasu, pewnie z 2 godziny dziennie (a może i więcej). Już raz próbowałam ograniczyć sobie czas spędzony w sieci do godziny w sobotę, ale po jednorazowym zwycięstwie poległam.
    A potem się frustruję, że nie zdążyłam z pracą. Jak powiedział Albert Einstein: Pow­tarzać w kółko tą samą czyn­ność ocze­kując in­nych rezultatów – to szaleństwo.

    • Bardzo lubię ten cytat :)

      No ale właśnie, czasem naprawdę ciężko się zdyscyplinować. Zdarza mi się „wejść tylko na chwilkę”, a potem zdaję sobie sprawę, że uciekło pół godziny, albo więcej, a ja wcale nie zrobiłam nić konstruktywnego, ani pożytecznego (dla mnie oczywiście).

  • Troszeczkę to brzmi jak namawianie do rezygnacji z odpoczynku. A kto nie wypoczywa, ten jest zmęczony. Kto jest zmęczony, ten gorzej pracuje. Ba, w ogóle gorzej funkcjonuje. Nie sądzisz?

    • O nie, nie, nie! W żadnym wypadku. Przecież wcale nie namawiam do nieustannej pracy! Tylko do tego, żeby świadomie wykorzystywać swój czas (tak samo jak pieniądze). Jeśli ktoś ma ochotę godzinami „leżeć przed telewizorem”, jego wybór (chociaż z wypoczynkiem niewiele ma to wspólnego). Ale chodzi o to, żeby sobie zdawać sprawę, że ten czas w ten sposób marnujemy. Jak sobie ktoś chce pomarnować trochę czasu (byle nie za często) to dlaczego nie :) Chociaż wydaje mi się, że są dużo ciekawsze sposoby na spędzanie wolnego czasu niż przed szklanym ekranem czy „scrolując” facebooka :)

  • Już dawno przestałam oglądać telewizję, ale przyznaję, że czasami za dużo czasu marnuję przy komputerze na głupotach. Stąd moje zainteresowanie pracą przez internet, tak jak już Ci pisałam, zaczęłam działać w jednym z serwisów, uzbierałam już 16$ – fakt, że to trochę czasochłonne bo minęło jakieś 44 dni by taką sumę uzbierać, ale powiedziałam sobie, że spróbuję uzbierać te 25$ wypłacę by sprawdzić czy to działa i być może zachęcę też innych do klikania, a wtedy mam też zysk od poleconych. W każdym bądź razie wracając do sedna sprawy, siedzę przy komputerze i klikam – bo mam na to czas i jeżeli ma mi to przynieść dodatkowe pieniądze w skali nawet co te 2 miesiące – 100 zł, a nie-zaniedbuję innych obowiązków to to robię.

    • Przecież wcale nie twierdzę, że „wszystkie wizyty” w internetach, to strata czasu. Ale sama przyznałaś, że zdarza się marnować dużo czasu na głupotach. Chyba każdemu się zdarza :) I chyba częściej, niż byśmy chcieli przyznać 😛

      Jeśli chodzi o to klikanie… to jeśli sprawia Ci to frajdę i świadomie przeznaczasz na to czas, to w czym problem? :)

      • Nie wiem czy samo klikanie sprawia mi frajdę, ale w międzyczasie czytam książkę, więc przyjemne z pożytecznym 😉 A lepsze to, niż głupoty w internetach, pinteresty i te sprawy, takie wiesz, bezowocne. Bo jak się chociaż przeczyta coś sensownego to nie uważam, żeby to był czas zmarnowany.

  • Ja zauważyłam wśród moich znajomych, że teraz bardzo modne jest chwalenie się faktem nie posiadania telewizora. No cóż, rozumiem, złodziej czasu itp.
    Tylko, że w gruncie rzeczy te osoby, z tego co opowiadają, dużo czasu spędzają na internetach oglądając filmiki na youtubie. I w ten sposób wpada się w błędne koło. Kiedyś ludzie namiętnie oglądali reality shows a teraz sceny z życia vlogerów modowych, gadżetwych, itp. Tylko nie wiem czy więcej z tego korzyści czy pożytku bo vlogerki np. pokazują siebie tylko z tej najpiękniejszej strony i młoda dziewczyna śledząc takie filmy może się nabawić kompleksów, że ona nie jest taka doskonała a w tym reality show to przynajmniej widać był także słabości ludzkie.

    • To prawda, internet jest równie zdradliwym pożeraczem czasu :)

  • Monika

    Też nie mamy w domu telewizji i jakoś mi jej nie brakuje.Niestety jest internet a w nim tyle ciekawych rzeczy… Mam teraz wakacje i prawie 2 miesiące wolnego od pracy. Odkryłam wspaniały sposób, żeby w ciągu dnia marnować jak najmniej czasu. komputer włączam najpóźniej jak tylko się da… Codziennie rano, albo dzień wcześniej robię listę rzeczy do zrobienia i najpierw zajmuję się tym co jest na liście. Dopiero jak już rzeczy z list są zrobione włączam internet. Staram się żeby to było wieczorem koło 20-21 i jak najkrócej, ale nie zawsze się da. ogólnie staram się zawsze zaczynać dzień od zrobienia tego co najtrudniejsze, najbardziej czasochłonne albo czego najbardziej nie lubię robić, a na koniec zostawiam mniejsze i przyjemniejsze sprawy. Ale i tak najłatwiej jest mi wszystko ogarnąć w roku szkolnym, kiedy mam najmniej czasu i mnóstwo rzeczy do zrobienia. Wiadomo, że nie zawsze wszystko da się zrobić, bo brakuje sił albo czasu, ale ogólnie wtedy jakoś tak wszystko idzie sprawniej.

    • Świetne podejście :)

      Zauważyłam (chyba nie tylko ja) taką prawidłowość, że im więcej rzeczy do zrobienia (oczywiście bez przesady, w granicach rozsądku) tym lepiej jestem zorganizowana. Nie ma wtedy czasu na „głupoty” 😛

  • Tak, internet zabiera mi mnóstwo czasu. Choćby teraz, kiedy miałam zaplanowane czytanie książki, a wsiąknęłam w otchłań sieci :) Natomiast nauczyłam sobie już z tym radzić. Też prowadziłam takie tygodniowe posty od TV, albo niedziele offline. Sprawdziło się o tyle, że teraz w ogóle nie oglądam telewizji, a z internetu korzystam z umiarem. Idę za radą Freelancerki (Gosi Zimniak) – żeby wyzwolić kreatywność, odejdź od komputera. (PowerOff)

    • Szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak (w dzisiejszych czasach) można oglądać telewizję. Chyba że jakieś tematyczne kanały. Filmy są poszatkowane milionem reklam, duża część programów jest tak „niskich lotów”, że szkoda czasu, żeby nawet o tym rozmawiać…

      Co teraz czytasz?
      Ja za Twoją namową „Mikrowyprawy…” i jestem zachwycona!

      • Można jeszcze oglądać mecze (o ile nie na Polsacie) i Kuchnię+ :)
        A czytam teraz książkę „Jak pisać” Stephena Kinga oraz „Minimalizm daje radość” Francine Jay. Mam jednak ochotę na jakiś reportaż wreszcie…

  • Mój ulubiony temat <3 Czas :)
    Akurat ja na co dzień szukam i wykluczam takich złodziei. Ale zdecydowanie nie dam rady być offline, bo większość moich zadań wymaga dostępu do internetu 😛 Zwłaszcza celów na ten tydzień 😉
    Ale podejmuje wyzwanie w następujący sposób: zainstalowałam sobie wtyczkę Kill News Feed w Google Chrome. Jak sama nazwa wskazuje ubija newsfeed widoczny po wejsciu na stronę główną Facebooka. Staram się go nie scroll'ować, ale czasami się łapię na tym, że jednak to robię. Zobaczymy jak sprawdzi się wtyczka.
    Z innych tipów co do FB:
    – nie odpisuje z telefonu, jeśli chcę na coś odpisać zapisuje post i odpisuje kiedy jestem przy komputerze,
    – przeglądam grupy, unikam scrollowania samego newsfeedu,
    – nie mam powiadomień z Fanpage'a, muszę tam wejść by sprawdzić co się dzieje :)
    – nie mam powiadomień na telefonie, a raczej tylko te o wiadomościach 😉

    • Chyba też muszę sobie wyłączyć te powiadomienia na telefonie… :)

      Jeśli Twoje cele są związane z dostępem do neta, to inna sprawa. Mam nadzieję, że wtyczka zda egzamin.

  • Cześć, dawno tu nie byłem, ale podoba mi się, że dalej systematycznie prowadzisz ten cykl. Urósł do naprawdę sporych rozmiarów. Tak trzymaj! :-)

  • Ja i tak bardzo mało oglądam telewizji, dla mnie również nie ma w niej nic ciekawego prócz programów informacyjnych, M jak Miłość i Przyjaciółek 😉 Fajne filmy jeżeli puszczają to dopiero dobrze po 23:00, ale mąż bez tv żyć nie może i dzieciarnia bez Disney Junior 😉 Ten scrolling fb też mnie nurtuje ostatnio i pora chyba zrobić porządek w polubieniach i zrobić znów przesiew w znajomych!

  • Czasem „tylko zajmując się dzieckiem” bardzo trudno zorganizować sobie czas. Zależy jaki temperament ma Maluch… U nas hiperaktywny Junior jest nie lada wyzwaniem :) Także doskonale Cię rozumiem