Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 28

Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 28

Być może to zadanie pojawia się zbyt późno, bo przecież wakacje już w pełni. Ale sam kurs jest w trakcie ciągłej ewolucji i czasem zmieniam kolejność wyzwań kilkanaście razy 🙂 Mam jednak nadzieję, że po raz kolejny, skłonię Cię do refleksji i podjęcia akcji!

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Zacznij od najważniejszych:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.

Pozostałe zadania rób w dogodnym dla Ciebie czasie
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka
Tydzień 12: Napoje gazowane
Tydzień 13: Tydzień z zapasów
Tydzień 14: Odgruzowanie mieszkania: szafy
Tydzień 15: Odgruzowanie mieszkania: papierowy świat
Tydzień 16: Odgruzowanie mieszkania: inne
Tydzień 17: Odgruzowanie mieszkania: dziecięce skarby
Tydzień 18: Zaatakuj swoje długi
Tydzień 19: Jedz sezonowo
Tydzień 20: Księga cen
Tydzień 21: Planuj tygodniowe menu
Tydzień 22: Mięso – wybieraj mądrze
Tydzień 23: Negocjuj
Tydzień 24: Fundusz wydatków nieregularnych
Tydzień 25: Jedz w domu
Tydzień 26: Gotuj prosto
Tydzień 27: Znajdź dodatkową pracę

Pewnie domyślasz się już, że dzisiejsze zadanie będzie dotyczyć wakacji. Być może w tym roku jesteś już po odpoczynku, ale przedstawione tu zasady, nie mają terminu ważności.

Mierz siły na zamiary

To, że wszyscy Twoi znajomi jadą na wakacje w miejsce X, nie znaczy, że Ty też musisz. Tym bardziej, jeśli miałoby to nadwyrężyć Twój budżet domowy. Wakacje na kredyt to jedna z głupszych rzeczy wymyślonych w ostatnich czasach. Wakacje „ponad stan” również. Nie sądzę, żeby podczas takiego wyjazdu można było porządnie odpocząć, mając nad sobą widmo spłacanie zobowiązania jeszcze kilka lub nawet kilkanaście miesięcy po powrocie. Lepiej też nie pozbywać się wszystkich swoich oszczędności, żeby zafundować sobie „należne” wakacje. Oczywiście każdy ma inne wymagania i potrzeby, ale zastanów się, czy Twoje wybory, są faktycznie Twoimi, czy może narzuconymi przez otoczenie? Czy koniecznie wszyscy muszą wyjeżdżać za granicę? A nad polskim morzem objadać się co dzień smażonymi rybami (co swoją drogą wcale nie jest takie zdrowe), goframi, lodami i korzystać z różnych innych „nadmorskich atrakcji”. Czy nie można równie dobrze wypocząć nad jeziorem lub w lesie niedaleko naszego miejsca zamieszkania? Albo nawet wcale nie wyjeżdżać, tylko po prostu korzystać z pobliskich atrakcji. Dlaczego tak wiele osób zapomina w wakacje o budżecie, wyznając zasadę „przecież mi się należy”? To chyba pytanie retoryczne, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby go nie zadać :P.

Razem z Oszczędnickim uwielbiamy podróżować (chociaż Junior skutecznie osłabił nasze zapędy). Być może pamiętasz, że byliśmy w siedmiomiesięcznej podróży dookoła świata (o której możesz poczytać tutaj). Wydaliśmy wtedy sporo pieniędzy, bo aż 60 tysięcy złotych (niebawem podzielę się dokładnym podsumowaniem kosztów), ale to było nasze marzenie. Zaplanowaliśmy wszystko odpowiednio wcześniej. Odkładaliśmy przez kilka lat pieniądze i wcale nie było nam żal wydawać takiej kwoty :).

Kierunek

Może zastanów się nad jakimś mniej popularnym kierunkiem, gdzie ceny „na dzień dobry” są niższe, niż w miejscach tłumnie obleganych przez innych turystów. Kto powiedział, że wypocząć można tylko leżąc plackiem na plaży? A może wolisz aktywny wypoczynek? Czy to koniecznie musi być rafting w Alpach? Bądź kreatywna! Spróbuj choć raz (lub więcej razy) pojechać gdzieś „pod prąd”. Jestem przekonana, że miło się zaskoczysz. Polecam poczytać fora podróżnicze, gdzie można znaleźć tysiące inspiracji…

Termin

Mając dzieciaki w wieku szkolnym, zapewne trudniej jest wybrać niestandardowy termin. Wakacje mają określone ramy czasowe i zdarza się, że trzeba się do nich dostosować. Jednak jeśli nic nas nie ogranicza, dlaczego nie pojechać na wczasy „poza sezonem”?

Z biurem podróży czy na własną rękę & transport

Jesteśmy wyznawcami odkrywania świata na własną rękę i chyba nigdy nie przekonamy się do wyjazdów z biurem podróży. Tym bardziej że różnice w cenie (nawet jadąc do tego samego miejsca) są spektakularne. [Polecam wpis Oli o tym, jak zaoszczędziła prawie 40% bez obniżania standardu wyjazdu]. Nie trzeba się od razu porywać z motyką na słońce i organizować samodzielnego wyjazdu do Gwatemali, gdy dotychczas jeździłaś co najwyżej do europejskich stolic. W sieci znajdziesz mnóstwo porównywarek tanich lotów, promocji autobusowych etc. Można też skorzystać z BlaBlaCar (jako pasażer lub kierowca). Dla tych, co nie mają czasu „szperać w internetach” dobrym rozwiązaniem są „nietypowe biura podróży”, które pomogą zorganizować wyjazd szyty na miarę.

Noclegi

Internet znowu przychodzi nam z pomocą oferując porównywarki „hotelowe” (co nie oznacza, że znajdziesz tam tylko kilku gwiazdkowe miejscówki. Mnóstwo też tam ofert hostelowych czy apartamentów) dzięki którym można zapłacić nawet kilkadziesiąt procent mniej, niż kupując nocleg przez biuro podróży czy wchodząc „prosto z ulicy”. Warto jednak dokładnie przyjrzeć się opiniom. Bo czasem niska cena oznacza też bardzo niską jakość. Innym rozwiązaniem jest airbnb lub onlyapartments (czyli wynajem pokoi lub całych mieszkań). Podczas naszej podróży często korzystaliśmy też z couchsurfingu, czyli darmowej gościny u osób prywatnych. To genialna opcja, chociaż trzeba pamiętać, że nie o bezkosztowe spanie tu chodzi, a  przede wszystkim o poznawanie nowych ludzi i nowych miejsc oczami ich mieszkańców.

Jedzenie

Nasza złota zasada: jedz tam gdzie miejscowi, sprawdza się w każdym kraju świata. Można też zastanowić się nad alternatywą dla jedzenia na mieście w postaci pokoju z aneksem kuchennym lub wynajętego apartamentu z kuchnią. Wiem, że wiele osób uważa, że na wakacjach powinno się „tylko odpoczywać, a nie tracić czas na gotowanie”. Ale nie zaszkodzi spróbować i zobaczyć, jak to wpłynie na nasz wakacyjny budżet. Po naszych ostatnich miniwakacjach nad morzem stwierdziłam, że kuchnia to podstawowe wyposażenie potrzebne mi do pełnego odpoczynku. Wolę postać „te pół godziny przy garach”, niż biegać po restauracjach i barach w poszukiwaniu czegoś smacznego i w rozsądnej cenie…

Ubezpieczenie

Wiele osób bagatelizuje jego znaczenie, zakładając, że przecież „mi to się na pewno nic nie stanie”. Niestety rzeczywistość czasem potrafi zaskoczyć… Dlatego bardzo ważne jest, żeby przed wyjazdem do krajów UE wyrobić sobie kartę EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego), ale warto też wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Jeśli zastanawiasz się, jakie na blogu Marcina znajdziesz genialny artykuł, który mam nadzieję, pomoże Ci dokonać wyboru.

Skąd wziąć pieniądze na wakacje?

Teraz najważniejsze… skąd wziąć na to wszystko pieniądze? Możliwości, jak zawsze jest kilka. Wiadomo, że kredyt to nie jest coś, co można w ogólne rozważać :)! Możesz stworzyć sobie osobny fundusz wakacyjny (ale podobno nie wszyscy lubią mieć „milion kont na różne okazje”) lub po prostu odkładać co miesiąc ustaloną kwotę. Żeby to jednak zrobić, musisz określić jakiś budżet wyjazdowy :). Wtedy bez problemu można ustalić harmonogram wpłat. Warto ująć ratę takiego funduszu w comiesięcznym budżecie, ale można też wrzucać na fundusz dodatkowe (zaplanowane lub nie) przychody.

Ale przede wszystkim warto uświadomić sobie, co tak naprawdę sprawia Ci radość i nie sugerować się otoczeniem. Myśl kreatywnie! Może zamiast po raz kolejny jechać na wakacje all inclusive wynajmiesz ze znajomymi apartament w Hiszpanii? Albo zamiast leżenia plackiem na plaży pojedziesz na Mazury?

 

Zadanie 28: Wybieraj mądrze –> wakacje

 

A Ty jakie masz sposoby na „mądre” wakacje?


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie


Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka