Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 23

5

Jak się sprawdziły u Ciebie „zadania kuchenne”? Wdrożyłaś wszystkie do swoich codziennych nawyków, czy z którychś zrezygnowałaś? U nas widać pierwsze efekty, ale nie jestem przekonana, że to tylko za sprawą tych zadań. Po prostu złożył się na to szereg czynników, ale niższa kwota w pozycji „jedzenie” jest! A to najważniejsze :) Do kalendarza sezonowego stosujemy się już od dawna, podobnie ma się sprawa z mięsem. Nowości to księga cen i planowanie posiłków. To ostatnie idzie nam trochę jak po grudzie… Ale „walczymy”, mam nadzieję, że niedługo wejdzie nam to w krew (początki spisywania wydatków przecież też nie były łatwe, a teraz „nie wyobrażam sobie bez tego życia”). Dzisiaj odpoczniemy trochę od kuchni i zajmiemy się oszczędzaniem, które można stosować na każdym kroku :).

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Zacznij od najważniejszych:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.

Pozostałe zadania rób w dogodnym dla Ciebie czasie
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka
Tydzień 12: Napoje gazowane
Tydzień 13: Tydzień z zapasów
Tydzień 14: Odgruzowanie mieszkania: szafy
Tydzień 15: Odgruzowanie mieszkania: papierowy świat
Tydzień 16: Odgruzowanie mieszkania: inne
Tydzień 17: Odgruzowanie mieszkania: dziecięce skarby
Tydzień 18: Zaatakuj swoje długi
Tydzień 19: Jedz sezonowo
Tydzień 20: Księga cen
Tydzień 21: Planuj tygodniowe menu
Tydzień 22: Mięso – wybieraj mądrze

Znacznie łatwiej utrzymać kapitał, który już masz, niż zdobyć nowy. Ale również łatwiej jest np. zapłacić mniej, niż zarobić tę samą kwotę. Jeśli czytałaś recenzję książki Targuj się! to pewnie już się domyślasz, na czym będzie polegało dzisiejsze zadanie :). Negocjuj! Wiem, że to może Ci się źle kojarzyć (też tak na początku miałam), ale dobre negocjacje kończą się wygraną dla obu stron. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby zawsze zapłacić mniej. Czasem równie ważne są dodatkowe wartości. Jeśli masz opory, żeby zacząć, zastanów się, co możesz stracić? Statystycznie rzecz biorąc, już samo zadanie pytania daje nam prawie 70% szansy na całkowity lub częściowy sukces i tylko nieco 30% na niepowodzenie! Brzmi nieźle prawda?

Metod jest mnóstwo i jestem przekonana, że każdy może wybrać te, które są dostosowane do jego temperamentu i możliwości :).
Kilka wskazówek na początek:
nie bój się pytać!
– żądaj więcej niż spodziewasz się osiągnąć
– zamiast rabatu, proponuj inną wartość (coś dodatkowego)
– uzasadniaj (udowodnione naukowo)
– podawaj argumenty zrozumiałe i istotne dla drugiej strony

Jeśli nie jesteś do końca przekonana, że targowanie to wcale nie taka trudna sztuka – polecam Ci lekturę książki Targuj się! autorstwa Macieja Dutko. Znajdziesz tam mnóstwo inspiracji i przykładów z życia. Polecam też obie pozycje Williama Ury Odchodząc od NIE i Dochodząc do TAK. Może znasz i możesz zarekomendować jeszcze jakieś tytuły?

Zadanie 23: Negocjuj!

Podejmujesz wyzwanie? Ja miałam bardzo duże opory, ale powoli małymi kroczkami uczę się negocjować. I sprawia mi to coraz więcej frajdy!

 

Niebawem na oszczędnickim fanpage’u ogłoszę konkurs, w którym będzie można wygrać dwie książki i audiobook Macieja Dutko Targuj się!Polub zatem koniecznie facebookową stronę i bądź czujna! :)


Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie


Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

  • Nie lubię się targować, ale mam w domu takiego jednego co lubi, więc… 😉

    • Mariola, spróbuj czasem :) W takim razie to zadanie dla Ciebie! Nie agresywnie (też tego nie lubię) tylko po prostu grzecznie i kulturalnie :) Ciągle się tego uczę i coraz lepiej mi wychodzi. A satysfakcja – nieziemska 😛

      • Haha :) Rzecz w tym, że jak już kupuję (a kupować nie lubię) to zwykle mi zależy :) A to nieco obniża pozycję przetargową ;D Ale co tam, może w wakacje coś utarguję 😉

  • Siłę negocjacji poznaliśmy podczas zakupów materiałów wykończeniowych domu. ZAWSZE udało nam się uzyskać rabat, obojętnie czy kupowaliśmy 50 metrów gresu, czy trzy sztuki kolanek. Od tamtej pory przy kasie zawsze pytam o rabat, nie uważam, że to jakaś ujma na honorze, bo jeśli nie ma szans na opuszczenie ceny, to rabatu po prostu nie dostanę, a jeśli się uda, to kilka groszy w kieszeni zostanie :)

    • Mam takie samo podejście! :) Nie jestem natarczywa, ani nachalna… po prostu grzecznie pytam :)