Top 10 „najbardziej potrzebnych” dziecięcych gadżetów

jak oszczedzic na dziecku

Niedawno Junior skończył ROK! :) Z tej okazji podzieliliśmy się z Wami Jego pierwszymi rocznymi wydatkami. Jestem niezmiernie ciekawa, jak będą się kształtowały nasze finanse w nadchodzącym roku. Mam nadzieję, że póki co nie zmieni się wiele, chociaż na pewno będziemy musieli wykazać się inwencją, jeśli chodzi o odzież. Buty (które przecież trzeba kupować nowe) też swoje kosztują… Na razie planujemy z miesiąca na miesiąc i póki co nie ma zmian 😛

Pamiętacie o cyklu Jak oszczędzić na dzieckuWiecie, że czasem trzeba przekornie podejść do tematu i np. utwierdzić ludzi w ich postawie, że nie warto oszczędzać. Dzisiaj przedstawiam Wam listę TOP 10 gadżetów, rodzicielski „masthew”, bez którego właściwie nie możecie nazywać się rodzicem… Zapnijcie tylko pasy, bo będą ostre zakręty :)

 

1. Analizator płaczu

whycry - Źródło QElementsGadżet być może już Wam znany, bo jest dość „popularny”. Ale doprawdy nie wiem kto chce wydawać pieniądze na takie rzeczy :) Ciężko mi też uwierzyć w skuteczność tego urządzenia, bo przecież każde dziecko ma inny płacz… Chociaż z drugiej strony jestem ciekawa, co by pokazywał przez pierwsze dwa miesiące Juniora (kiedy to darł się nieustannie). [250 zł]

 

2. Mimo Baby Monitor

mimo baby2

To już wyższa technologia. Zestaw kilku bodziaków z miejscem na urządzenie wysyłające parametry życiowe maluszka na telefon rodziców. Żeby taki gadżet był przydatny, to chyba trzeba mieć ogromny dom i zostawiać dziecko na piętrze, kiedy my siedzimy w ogrodzie… [200$]

3. Alarm mokrej pieluszki

alarm

Przyczepia się takie ustrojstwo do pieluchy i koniec z zastanawianiem się, czy Maluch zapełnił „pampersa”. Wcześniejsze wersje po prostu pipczały, teraz technologia poszła do przodu i niektóre alarmy można połączyć ze swoim smarftonem… Trzymanie urządzeń wysyłających jakiekolwiek fale koło genitaliów dziecka nie wydaje mi się jednak mądre…

4. Grzechotka z uchwytem na iphone’a

grzechotka2

Wiem, że technologia idzie do przodu. Że w „dzisiejszych czasach” dzieciaki w podstawówce mają telefony (albo nawet wcześniej), ale smartfon dla niemowlaka? Na opakowaniu producent informuje, że to zabawka dla dziecka powyżej 6 miesiąca… [50-70 zł]

5. Nocnik z uchwytem na ipada

nocnik2

Wprawdzie Junior jeszcze sporadycznie korzysta z nocnika, więc może nie powinnam się wypowiadać. Może faktycznie nie da się inaczej? :) [120 zł]

6. Podgrzewacz do wilgotnych chusteczek

podgrzewacz-do-chusteczek

Podobno mokre chusteczki są zimne i nieprzyjemne. Nie wiem, Junior specjalnie nie protestuje. Ale jeśli komuś to przeszkadza i nie ma co zrobić z pieniędzmi, to sobie może taki podgrzewacz kupić 😛 [200 zł]

 

7. Poduszka Zaky

zaky-hand-pillow-xl

To wygląda trochę przerażająco… Ale nie wiem, może jak się ma abstrakcyjnie „high need baby” to inaczej się nie da?  [40$]

 

8. Wieszak na dzieci

wieszak

Wprawdzie dziecko nie wygląda na niezadowolone, ale nosić ze sobą taki wieszak, żeby umyć ręce? :) [40$]

 

9. Kask do raczkowania

kask2

Wiadomo, że rodzice martwią się o swoje dzieci, żeby sobie nie zrobiły krzywdy. Kask rowerowy to podstawa, ale kas do raczkowania?! [55 zł]

 

10. Poidełko dla dziecka

j_crib-dribbler-feeding-system

Mój hit! Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, jak Junior miałby korzystać z takiego urządzenia. Chociaż może właśnie byłaby to dla niego świetna zabawa? Gadżet jest reklamowany jako pomoc dla rodziców w przesypianiu nocy 😀 Tylko jakie mleko może „stać” przez całą noc? :) [ 8$]

 

Na szczęście nie wszystkie te gadżety są dostępne w Polsce, chociaż korzystając z Internetu można przecież kupić „co się człowiekowi zamarzy”. Wydaje mi się, że jednak prym w nadopiekuńczości i wymyślaniu „ułatwiaczy życia” wiodą Amerykanie…

Jeśli szukacie sprawdzonych sposobów na zmniejszenie „dziecięcych kosztów” oraz wszystkich promocji w jednym miejscu, zapraszam Was do facebookowej grupy „Dziecko bez kosztów„.

Spotkaliście się wcześniej z którymś z tych gadżetów? A może znacie jeszcze jakieś fantastyczne urządzenia?

Oszczędnicka

  • Kasia Maszkowska

    Dla mnie trochę śmieszne te gadżety, choć pamiętam jak mąż chciał córci kupić taki kask do raczkowania haha ale wiadomo ludzie są w stanie wymyślić wiele rzeczy aby tylko wkomponować się w obecny świat i technologię. Pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/03/sciereczki-uniwersalne-na-rolce-stella.html

    • To jeszcze do kompletu ochraniacze na kolana 😛 Dobrze, że „opanowałaś” męża :)

  • Już nie wiem czy mnie rozsmieszyl czy zmrozil alarm mokrej pieluszki.. ja tez bym nic swoim dzieciom w pieluche i blisko brzucha nie wsadzala..

    • Dokładnie… przecież tyle się mówi/pisze o niedobrym wpływie różnorakich fal na organizm dorosłego człowieka… a co dopiero takiego maluszka :(

  • o retyyyyy – jakaś maskara ;), gdzie Ty to znalazłaś;)? czego to ludzie nie wymyślą 😉 Oby jednak nabywców było jak najmniej

    • Większość z tych gadżetów „króluje” raczej na rynku „amerykańskim”. Ale znam kilka osób (czy też o takich słyszałam) co zakupiły kask, analizator płaczu i podgrzewacz do chusteczek :)

  • Poidełko wygrywa 😀 czego to człowiek nie wymyśli :)

  • Chyba sobie zliczę ile zaoszczędziłąm….! ale bym sobie poprawiła humor!

    dobra, nie bijcie mnie…. ale taki kask to bym chyba kupiła mojemu synowi. On bez przerwy się o coś uderza! Nawet jeśli stoję obok i trzymam go za rękę! On taki pechowy? Czy ja taka beznadziejna?

    • Hehe, ale stało mu się coś? Kilka guzów, to prawie jak „trofea wojenne” :) Chyba mimo wszystko bez takiego kasku dziecko szybciej się nauczy „co i jak”…

      • pewnie racja… ale czasem jak się o własne nogi zaplącze to mma ochotę płakać… kask by się wtedy przydał 😀 i ochraniacze!

  • O takich gadżetach nie wiedziałem 😀 bardzo się przydadzą zwłaszcza jak do nowoczesnej chaty dołączą maluszki 😀

    • Tak, na pewno :) Najbardziej poidełko i alarm mokrej pieluszki… 😛

  • Hahaha! Dobre! Rzeczywiście gadżet numer 10 jest „genialny” – nic tylko zostawiać dziecko na całe dnie w łóżeczku z mlekiem w dozowniku :)))
    Furorę teraz robią Szumisie, czyli miśki z wgranym dźwiękiem szumu, które wkłada się płaczliwemu delikwentowi do łóżeczka lub wózka. Ponoć działa, dziecko się uspokaja, a suszarki nie przepalają. Czy warto jednak płacić za to 169 zł? Może ‚high-need-baby’ potrzebuje więcej bliskości z rodzicem, a nie szumiącej maskotki obok?

  • Ewelina

    Zapomniałaś o koszu na brudne pieluchy, który sam zamyka woreczki ze smrodliwą zawartością 😀 jedyne $32 😀 😀 😀
    http://www.playtexbaby.com/products/diaper-genie-complete-diaper-pail

  • No nie mogę! Ale pomysły! Te wielkie łapy spodobalyby się mojemu mężowi, bo miał okres,że chciał takie coś stworzyć 😉 ale reszta tych gadżetów to jakieś absurdy.

    • Gdzieś czytałam (ale nie mogę teraz znaleźć), że ta poduszka pierwotnie powstała na potrzeby wcześniaków w inkubatorach. A potem wkroczyła na „pełny rynek” :)

  • Ło matko! Mają se ludzie pomysły. Co do nocnika i grzechotki na sprzęty, w autobusie usłyszałam, że mamy XXI wiek i tak się właśnie dzieci wychowuje. Pytanie co to znaczy „wychowuje”?

    • Pewnie dla każdego coś innego :)
      Ale smarfton dla półrocznego dziecka to dla mnie szczyt abstrakcji :) Mam znajomych, którzy puszczają takim maluchom bajki na tablecie ;/ Tylko z drugiej strony nie da się „zwrócić na to uwagi”, bo to przecież nie moje dziecko…

  • Simbelmyne

    A ekspres do mleka? Pyszne Mlespresso o każdej porze dnia i nocy za niecałe 400zł

    • O nieee! Jak mogłam to przeoczyć! No przecież bez tego nie da się żyć!
      Ale ja jestem złą matką bo karmię piersią (zamiast serwować dziecku takie pyszności)! :)

  • No to ja jestem z minionej epoki, bo żadnego z tych gadżetów nie znam i chyba dobrze-nic nie straciłam. Ten ostatni to bardziej zagrożenie dla dziecka niż pomoc dla rodziców.

    • Hahaha :) A jest reklamowany jako pomoc dla rodziców, by w końcu przespać noc :)

  • Ale się uśmiałam! Dzięki :) Poidło jak dla chomika rozwaliło mój światopogląd 😉

  • Większość zbędnych gadżetów już znam, ale to poidełko przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Może mam spaczone patrzenie na świat, ale przypominają mi się poidła dla zwierząt :-(

    • W takim razie nie tylko Ty :) Skoro u chomika i świnki morskiej się sprawdza, to czemu miałoby sie nie sprawdzić u małego ssaka? 😀

  • Rozbawily mnie te gadżety, jak dobrze, że ich nie potrzebujemy;)

  • Reeeety! znałam do tej pory tylko baby monitor, ale wstyd!

  • Fir Ue

    „Kask do raczkowania” został wynaleziony na potrzeby dzieci z FAS czyli Alkoholowy Zespół Płodowy. Często moają niewykształcone i całkiem miękkie kości czaszki. Muszą nosić takie kaski cały czas, zanim kości się nie utwardzą

    • Nie twierdzę, że tak nie było, ale jest reklamowany, jako świetny produkt dla zdrowych dzieci. A to zupełnie niepotrzebny wydatek 😉