Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 12

12Tak jak pisałam tydzień temu, „kropla drąży skałę”. Kilka kolejnych zadań będzie właśnie takimi kroplami. Z pozoru nieistotne (lub bardzo mało istotne) działania, które zsumowane dają zupełnie inny obraz. Dziś z okazji Pierwszego Dnia Wiosny proponuję kolejne proste ćwiczenie.

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Projekt Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.
Tydzień 5: Budżet domowy.
Tydzień 6: Poduszka bezpieczeństwa.
Tydzień 7: Podwyżka.
Tydzień 8: Podnoszenie kwalifikacji (za darmo).
Tydzień 9: Podnoszenie kwalifikacji językowych (za darmo).
Tydzień 10: Rozlicz PIT
Tydzień 11: Marka

Zapewne słyszałaś o „efekcie małej czarnej”. Czyli o małym, codziennym wydatku, który skutecznie drenuje Twój portfel. Uważam, że jeżeli ktoś znajduje bezgraniczną radość w kupowaniu „kawy na mieście” i jego dzień jest przez to lepszy, to być może są to dobrze wydane pieniądze. Według mnie chodzi o świadomość swoich potrzeb i impulsów skłaniających nas do zakupów. Ale nie o kawie będzie dzisiejsze zadanie.

Zadanie 12: W tym tygodniu nie pij żadnych niezdrowych gazowanych i słodzonych napojów. Zamiast nich pij wodę (może być z cytryną, miętą etc. jeśli nie przepadasz za „czystą”, tylko nie „wodę smakową”!).

W tym wypadku argument „bezgranicznej radości” nie działa. Bo takie napoje są najzwyczajniej w świecie niezdrowe i źle wpływają na Twój organizm. W zadaniu nie chodzi tylko o zdrowie, a co za tym idzie obniżenie wydatków w tej kategorii. Przecież od zawsze wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Ale o to, że nie ma sensu wydawać swoich pieniędzy na coś, co kosztuje niemało (patrząc na składniki odżywcze) i Ci nie służy 😛

 

To co wchodzisz w to? A może już wyeliminowałaś tego typu wydatki ze swojego budżetu?

Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie 🙂

Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka

  • Malina

    no właśnie wyeliminowałam… I need new challenge 🙂

    • Brawo! 🙂 Następne zadanie w przyszły wtorek, mam nadzieję, że Cię zaskoczę 😛

  • Moj maz zarzadzil to dokladnie tydzien temu 🙂

  • Popieram w pełni 🙂 Eliminacja napoi gazowanych, słodzonych wskazana. Już dawno wyeliminowałam cotygodniowe wkładanie do koszyka z zakupami gazowanych napoi (teraz sporadycznie), z niegazowanymi ale słodzonymi jest nieco gorzej, jednego członka rodziny nie mogę namówić na rezygnację z wody smakowej, pracuję teraz nad zmniejszeniem jej spożywania 🙂

    • Ja to kompletnie nie mogę zrozumieć fenomenu napoju co się zowie „wodą smakową”… 🙂
      Trzymam kciuki za sukces w namawianiu!

      • Masz rację, woda smakowa dla mnie nie ma smaku. Kciuki trzeba trzymać bo walczę z człekiem trudnym do wszelkich zmian 😉

      • Ruda

        Ja również. Poza tym tam jest niesamowita ilość cukru, którego nawet nie czuję (nie pamiętam, jakiej firmy była to woda, ale miała chyba z 5 łyżeczek cukru na szklankę wody).

  • Aleksandra Kasprzyk

    Ciągle się staram wyeliminować niepotrzebne wydatki, ale cóż, nagła pokusa (jak dziś) i bum! Wracam i rozmyślam: „czy serio było mi to potrzebne aż tak?” Ale spokojnie, nie były to napoje 😉 Za bardzo lubię wodę lub herbatę z miodem i cytryną 🙂 Świetnie to opisałaś. Zajrzę do Ciebie nie raz na pewno 🙂 Życzę pięknej wiosny 🙂 Pozdrawiam http://olamabloga24.blogspot.com

    • „Pożyczyłaś” sprawczo 🙂 Dzięki! Podobno będzie pięknie na Wielkanoc 🙂

  • Zrobione, właściwe samo sie zrobiło! Początki sa trudne, ale potem już mija ochota na wszelkie słodkie napoje 🙂 Kolejne zadanie z głowy! 🙂

  • Ruda

    Nie piję takich napojów. Staram się też wyeliminować soki, a zamiast tego pić wodę, a owoce po prostu jeść. Podobno jest to zdrowsze, bo cały owoc zawiera składniki, które pomagają „rozłożyć” cukier, który jest w soku. Picie soku to trochę tak, jak gdyby w planie miałyśmy picie napoju energetycznego/białkowego i ćwiczenia na siłowni, ale potem wyrzucamy z planu siłownię i tylko pijemy napój.
    Moje wyzwanie z wodą to picie wody z kranu i niekupowanie plastików. Niestety czasem „na mieście” kupuję wodę zamiast zabrać bidon z wodą z domu.

    • Ja się nie mogę do wody z kranu przekonać. Niby sama w sobie jest okej, ale martwi mnie aspekt rur… nasze są wiekowe… i jak robiliśmy remont, widzieliśmy jak wyglądają „w środku”… To na pewno nie zachęca do picia kranówy 🙁 Tym bardziej przez małego szkraba

      • verónica

        zawsze można kupić dzbanek i pić filtrowaną.
        sama rzadko piję kranówkę, za to filtrowaną w dużych ilościach.

        • A jakiego filtra używasz? My mieliśmy epizod z filtrowaną wodą… chyba firmy Dafi… albo jakoś tak. Ale po jakimś czasie cały dzbanek był żółty… (a przecież przecieraliśmy go co jakiś czas)

          • verónica

            filtr trzeba zmieniać w miarę reuglarnie ;-))
            hm, dzbanek nam żółkł, jak zapominaliśmy o zmianie filtra.
            i właśnie mamy dafi, ale nie pamiętam modelu ( są różne)

      • Ruda

        Dla dziecka zawsze mam przegotowaną wodę, natomiast sama piję kranówę w myśl zasady: co mnie nie pokona, to wzmocni 🙂