Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 5

5

Dzisiaj będzie o brzydkim słowie na B. Szczerze mówiąc (pisząc), to bardzo lubię to słowo. Ale wiem, że u wielu osób wywołuje dreszcze. Zupełnie niepotrzebnie. Budżet może być naprawdę bardzo przyjemny 🙂 Wystarczy tylko odpowiednio do niego podejść i skroić na swoją miarę. Nie ma dwóch takich samych budżetów. Dla każdego co innego będzie wygodniejsze i bardziej potrzebne. Od razu na wstępie zaznaczę, że przez pierwsze kilka miesięcy budżetowania nie ma co się zrażać niepowodzeniami. To się zdarza wszystkim. Nie znam nikogo, kto od razu zaplanowałby świetny, realistyczny harmonogram wydawania swoich pieniędzy i wypełnił go w 100%. Ba! Nawet po kilku latach stosowania tej metody nie zawsze jest tak kolorowo. Ale to nic. Nie chodzi przecież o to, żeby zaplanować wydatki co do grosza.

„Zrobić budżet to wskazać swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast zastanawiać się, gdzie się rozeszły”
John C. Maxwell

No właśnie, chcesz się dalej zastanawiać, czy może lepiej zakasać rękawy i odrobinę się wysilić, żeby wznieść się na wyższy finansowy poziom? Nie mówię, że będzie łatwo, bo pewnie na początku nie będzie, ale… warto! Żeby jednak dobrze opracować budżet, musisz (chociaż mniej więcej) wiedzieć ile wydajesz. Dlatego przez cały styczeń spisywałaś wydatki (bo spisywałaś, prawda? :)). Jestem przekonana, że już zauważyłaś obszary, które wymagają poprawy. Co Cię najbardziej zdziwiło?

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Projekt Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.
Tydzień 4: Fundusz awaryjny.

No dobra, spisywać wydatki to jedno, a planować co zrobisz z Twoimi pieniędzmi to drugie. Jednak te dwie sprawy nierozerwalnie się ze sobą łączą. Do sporządzenia budżetu użyj tych samych kategorii co do spisywania kosztów życia, ale dodaj jeszcze oszczędności i inwestycje. Dzięki styczniowym zapiskom wiesz już mniej więcej, ile wydajesz (w każdej z kategorii). Jeśli wydajesz mniej, niż zarabiasz sprawa jest prosta. W przypadku gdy wydajesz więcej, niż zarabiasz sytuacja lekko się komplikuje. W takim przypadku rozplanuj TYLKO te pieniądze, na najpotrzebniejsze rzeczy. Czyli żadnych wyjść na miasto, dodatkowych rozrywek etc. Nastaw się, że to eksperyment TYLKO NA LUTY! Nie wybiegaj zbyt daleko w przyszłość. 29 kolejnych dni. Tylko tyle. Jestem przekonana, że dasz radę.
U nas to wygląda tak, że mamy mniej więcej ustalone kwoty na każdy obszar wydatków, ale nie trzymamy się ich sztywno. Zresztą jak możecie zobaczyć nie zawsze nam to wychodzi 🙂 Nie odkładamy już na fundusz awaryjny i poduszkę finansową, bo te pule mamy już dawno zebrane.

 

Kilka wskazówek, żeby dobrze opracować budżet:

1) Prostota.
To podstawowa cecha dobrego planu finansowego. Prostota! Żadne zawiłe wyliczenia i niezrozumiałe cele. Budżet musi być zrozumiały dla wszystkich członków rodziny.
2) Na piśmie (nie w głowie!).
Tak jak ze wszystkimi postanowieniami i planami. Nie można polegać na „swojej pamięci”.
3) Realistyczność.
Jeśli do tej pory wydawałaś 3500 zł miesięcznie, to raczej mało prawdopodobne, żeby wykonać plan budżetowy o 1 000 zł niższy. Nawet jeśli uważasz, że potrzebujesz drastycznych cięć. Należy działać stopniowo. [Chyba, że wydajesz więcej, niż zarabiasz, wtedy trzeba podjąć radykalne kroki. Ale tak jak pisałam na razie TYLKO w lutym.]
4) Skrupulatność.
Trzeba notować KAŻDY wydatek (niekoniecznie co do grosza, jeśli Ci wygodniej możesz zaokrąglać – w górę :P), nie ma zmiłuj. Nie można bagatelizować drobnych kwot, bo w skali miesiąca zawsze sumują się do wysokich kosztów. Oczywiście nic strasznego się nie stanie, jeśli od czasu do czasu o czymś zapomnisz. Ale staraj się spisywać wszystkie wydatki, bez wyjątku.
5) Wspólne działanie.
Wypełnianie budżetu, to gra zespołowa. Nie da się działać w pojedynkę, nie mówiąc już o tym, gdy inni sabotują Twoje wysiłki. Ale… jesteście przecież po finansowej rozmowie, więc na pewno dacie radę 🙂

 

Budżet to naprawdę bardzo fajna i prosta sprawa 🙂 Jeśli potrzebujesz przykładowego wzoru, polecam Ci wpis Michała Szafrańskiego, gdzie krok po kroku wyjaśnia jak wypełnić proponowany przez niego szablon. Uważam, że jest bardzo dobry i przekona nawet największego przeciwnika tworzenia domowego budżetu 🙂

 

Czy przeraża Cię brzydkie słowo na B? Czy po prostu nie możesz się za to zabrać i odkładasz tą decyzję na nieistniejące jutro? A może niestraszny Ci budżet domowy i  od dawna wskazujesz swoim pieniądzom, dokąd mają iść?

 

Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie 🙂

Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają „finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!

Oszczędnicka