Oszczędnicka poleca – Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków

MNIEJ

„Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków” autorstwa Marty Sapały to według mnie najlepsza książka o idei minimalizmu, jaką czytałam. Nie przemawia do mnie ani Leo Babauta, ani Dominique Loreau, ani nawet Anna Mularczyk-Meyer (choć nie czytałam jeszcze najnowszej pozycji tej autorki). Być może dlatego, że nie jest to poradnik z cyklu „jak żyć” i przedstawienie swojej historii, a rewelacyjny reportaż.

 

Przypomnę tylko, że w serii „Oszczędnicka poleca” nie przedstawiam Wam klasycznych recenzji książek, a moje subiektywne przemyślenia i fragmenty, które uważam za wyjątkowo ciekawe i inspirujące 🙂

 

Impulsem do powstania tej książki było macierzyństwo autorki. Jak pisze we wstępie, po urodzeniu syna zwolniła tempo swojego życia, zaczęła wygrzebywać się z wcześniej otaczającego ją chaosu. I postanowiła sprawdzić, co tak naprawdę jest nam niezbędne do życia.

Nie pamiętam już, kiedy i dlaczego przyszło mi do głowy, że kluczem do codzienności może być portfel. Jego zawartość (bądź jej brak) i to, co się z nią robi. […] Ile płacimy za poczucie bezpieczeństwa, szacunek, spokój. Jaka jest cena dostępu do zdrowia, wiedzy, czystego powietrza, wody, chlorofilu. Jak przeliczyć czas na pieniądze, pieniądze na przedmioty, przedmioty na relacje. Czy redukcja we wszystkich tych dziedzinach daje swobodę, a może wręcz przeciwnie – uwiera?

Do eksperymentu trwającego 12 miesięcy Marta szukała ochotników w internecie. Ostatecznie zgłosiło się 12 gospodarstw domowych. Dziesięć rodzin i dwóch singli. Uczestnicy prezentowali szeroki przekrój społeczeństwa, zarówno pod względem wykształcenia, jak i zarobków i miejsca zamieszkania.
Doświadczenie to nie miało do końca sztywnych zasad. Każdy sam ustalał, co jest niezbędne, bez czego nie da się żyć. A co jednak można było zredukować czy wykluczyć całkowicie. Lub przynajmniej na jakiś czas (na 12 miesięcy trwania testu).

W przypadku tej książki nie mogę jak zwykle wypunktować „co mi się podobało” i „co mi się nie podobało”… Bo podobało mi się niemal wszystko! Chłonęłam dosłownie każde zdanie. Czytałam już ją kilka razy i za każdym razem, nieustannie mnie zachwyca. Teraz kiedy jestem Mamą, spojrzałam na nią z jeszcze innej perspektywy. Szczególnie bliski stał mi się czerwcowy rozdział o dziecku. Z ostatniej lektury najbardziej zapadła mi w pamięć idea precyklingu (Czyli myślenie o tym, jak nie generować śmieci. Kupowanie produktów, które są jak najmniej opakowane.) oraz to, że autorka dzięki eksperymentowi pozbyła się w kilka miesięcy 10 tysięcy kredytu (czy raczej tak zwanego limitu w koncie). Właściwie tylko i wyłącznie dzięki temu, że zaczęła zwracać uwagę, na co wydaje się (lub nie wydaje się) swoje pieniądze, czyli świadomej konsumpcji.

 

Ciekawostki:

  1. Przeciętny Polak trzyma w domu niemal 4000 zł pieniędzy zamrożonych w przedmiotach. W rzeczach, których zupełnie nie używamy.
  2. Data przydatności do spożycia pojawiła się dopiero w 1979 roku.
  3. Niezjedzone nadwyżki żywności są tak samo odpowiedzialne za efekt cieplarniany, jak krowy puszczające wiatry.

Takich smaczków jest w książce sporo, ale nie zdradzam więcej, bo nie chcę Wam zabierać radości z lektury 🙂

Zostawiam Was w tą mroźną, słoneczną sobotę z cytatem jednej z uczestniczek eksperymentu. Do przemyślenia:

„Największy rozwój wewnętrzny zanotowałam, gdy przestałam chcieć więcej i nastawiłam się na akceptację tego, co mam. Syn złagodniał, relacje z mężem się polepszyły, w pracy mam zen. […] Gdy skupiałam się na „mieć”, nie miałam czasu „być”. Banał, no nie?”

 

 

 

Jestem niesamowicie ciekawa, jaka jest Twoja opinia o tym, co jest niezbędne do życia. Czekam z niecierpliwością na komentarz 🙂

 

P.S. Przypominam, że w poniedziałek rusza bezpłatny kurs Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Żeby zapewnić Ci wsparcie i motywacyjnego „kopa” zapraszam do zapisania się do facebookowej grupy oraz na newsletter.

 

Oszczędnicka

  • ciekawe… muszę dorwać tę książkę… ja co prawda nie kupuję zbyt dużo, bo nad każdą zlotówką się modle – jestem typowym skapiradłem i chomikiem, ale mam milion rzeczy, których nie potrzebuję a nie umiem się ich pozbyć. regularnie się za to zabieram, część wywalam, ale ciągle jest tego za dużo. To w tym roku też mam zamiar zmienić 🙂

    • Koniecznie! Tu nie chodzi tylko o „niekupowanie”, ale o świadomą konsumpcję we wszystkich wymiarach 🙂 Nie ma też co modlić się nad każdą złotówką, bo to bywa frustrujące 🙂

      • niestety, moje modlitwy nad złotówkami biorą się z tego, że sama nic nie zarabiam. To dopiero jest frustrujące. Tylko nie bardzo mam co z tym zrobić w tej chwili. Ale niestety masz wiele racji, mojego męża szalenie wkurza to moje przemyśliwanie każdego wydatku

  • Kaizen W Finasach

    Mam swoją taką małą teorię, że kobiety są bardziej nastawione na oszczędzanie, a mężczyźni na zarabianie

    • To oczywiście stereotyp, ale coś w tym jest. Jednak skupianie się tylko na zarabianiu (więcej i więcej) przy jednoczesnym wydawaniu coraz więcej, nie prowadzi do niczego dobrego. Tak samo tylko oszczędzanie raczej nie zmieni diametralnie naszej sytuacji życiowej. Najlepiej byłoby połączyć oba podejścia 🙂

      W projekcie opisywanym w książce, nie chodziło stricte o oszczędzanie, ale o sprawdzenie „co jest nam niezbędne do życia” (a to dla każdego może być coś innego).

  • Muszę koniecznie sięgnąć po ta książkę tym bardziej, ze sama chce parę rzeczy zmienić w kwestii mojego wydawania pieniędzy. Dzięki wielkie za podpowiedź 🙂

  • wylegarniapomyslow

    Też czytałam książki Leo Babauta i Dominique Loreau i tak samo nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, więc myślę, że tak książka przypadnie mi do gustu. Od jakiegoś czasu sama staram się kupować mniej, ale niestety jeszcze zdarzają mi się wpadki.

  • Zachęciłaś mnie do książki, tym bardziej, że ostatnio poszukuję nowych tematycznych inspiracji. 🙂

  • Bardzo dużo w tym prawdy, że w domu mamy zbyt dużo rzeczy. Trudno jest obronić się przed światem, który na każdym niemal kroku zachęca do konsumpcji i gadżeciarstwa. Trzeba się znaleźć w sytuacji przymusowej, niekomfortowej, aby zrozumieć, że nie tylko celebryci, ale niemal każdy z nas nabywa masę niepotrzebnych rzeczy. Gdy ze względu na zmianę pracy, moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła, odkryłem ile niepotrzebnych rachunków płacę, ile mam rzeczy niepotrzebnych w domu. A w środowisku zawsze uchodziłem za człowieka oszczędnego i nie gromadzącego ponad miarę. Niepotrzebne rachunki zamknąłem, to co się da sprzedaję na aukcjach (np.OLX), książki i filmy w antykwariatach i to są znaczące pieniądze…

    • Z jednej strony masz rację, że dla wielu osób otrzeźwieniem jest niekomfortowa sytuacja. Ale z drugiej… myślę, że łatwiej też ograniczać ilość posiadanych rzeczy etc jeśli wiem, że to moja własna, świadoma decyzja, a nie brak finansów.

  • „Mniej” to świetna lektura, czyta się ją jak książkę przygodową 🙂 Na pewno niedługo kolejny raz do niej zajrzę, bo mnie bardzo inspiruje.