Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Tydzień 4

4

Ostatnio każdy wpis (związany z wyzwaniem 52)  zaczynałam od słów “Jak Ci idzie spisywanie wydatków?”. Dzisiaj dla odmiany o to nie pytam, bo jestem pewna, że świetnie. Zapewne widzisz już jakieś prawidłowości, na co idą Twoje pieniądze. Może zauważyłaś już nawet obszary, które bez szkody dla Twojego komfortu życia można obciąć?  Jeśli nigdy wcześniej nie spisywałaś swoich wydatków, to jestem przekonana, że jesteś mocno zdziwiona 🙂 Każdy tak ma. Wydaje się nam, że przecież wcale tak dużo nie wydajemy na to czy na tamto… Ale kiedy czarne cyferki krzyczą do nas z kartki lub monitora, nie możemy już sobie takich rzeczy wmawiać 🙂 Nawet jeśli zapomniałaś o jakichś rachunkach czy nie chciało Ci się ich wpisywać. To nic! Nie zrażaj się małymi potknięciami. Najważniejszy jest całokształt.

Jeśli dopiero dziś trafiłaś na ten cykl, zerknij na poprzednie zadania:

Projekt Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie:
Tydzień 1: Podlicz, ile masz pieniędzy.
Tydzień 2: Finansowe rozmowy.
Tydzień 3: Rachunkowy dzień.

Dzisiejsze wyzwanie, w zależności od Twojej sytuacji materialnej, może Ci się wydać banalne lub abstrakcyjnie ciężkie do wykonania w sugerowanym przeze mnie okresie… Proponuję Ci, żebyś w 100 dni odłożyła 1000 zł, które będzie Twoim funduszem awaryjnym. Na zepsutą pralkę, wyższy rachunek za gaz, zepsuty tłumik w samochodzie etc. Dlaczego w 100 dni? Bo to według badań najlepszy czas na utrzymanie motywacji i zaangażowania podczas wypełniania danych projektów. Możesz obrać różne taktyki. Odłożyć jakąś część od razu, kiedy przyjdzie Ci pensja, wrzucać do skarbonki (realnej lub wirtualnej) po 10 zł dziennie. Lub, jeśli uważasz, że przy obecnym stanie rzeczy cel jest dla Ciebie zupełnie nierealny – rozejrzeć się za możliwością dodatkowego zarobku. 100 dni to wbrew pozorom całkiem sporo czasu 🙂 To co, podejmujesz się wyzwanie?

W zadaniu pierwszym obliczyłaś, ile masz pieniędzy (i długów) oraz z jakich kont korzystasz i ile za nie płacisz. Jako że właśnie kończy się miesiąc, nadchodzący tydzień to dobry moment, żeby wypowiedzieć umowę tych kont, które wymagają od Ciebie zbyt wiele “zachodu” lub, co gorsza, płatności za ich użytkowanie. Po co płacić za coś, co można mieć darmowe w innym miejscu?

Dostałam kilkanaście zapytań, jakie konto polecam i z jakiego korzysta rodzina Oszczędnickich. Jako łowcy bankowych promocji mamy ich kilka (część będziemy w najbliższym czasie zamykać). Ale główny rachunek konto 360° mam w Banku Millenium. Jestem z niego bardzo zadowolona. Wprawdzie nie wpływa na nie moje wynagrodzenie, ale to jedyne konto, do którego mam kartę bankomatową.
Żeby korzystanie z niego było całkowicie darmowe:
1) Na konto musi wpłynąć 1000 zł w ciągu miesiąca (okresu rozliczeniowego).
2) Należy wykonać przynajmniej JEDNĄ płatność kartą w miesiącu.

Jeśli spełnisz te dwa wymagania, to masz:
Untitled

Konto możesz założyć TUTAJ.

Nie musisz nawet iść do placówki banku ani czekać na kuriera. Ja zakładałam konto poprzez przelew z innego rachunku bankowego. Jeśli masz jakiekolwiek pytania odnośnie konta 360° śmiało pisz na oszczednicka@gmail.com

Wzorem amerykańskich poradników powtórzę raz jeszcze zadanie :P:
1) Odłóż 1000 zł w 100 dni (czyli 2 maja 2016 masz na koncie w skarbonce etc 1000 zł) [Sama widzisz, że 100 dni to szmat czasu, więc na pewno Ci się uda! :)]
2) Wypowiedz umowę konta w Twoim banku, jeśli musisz płacić za jego użytkowanie.

Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów z serii Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie? – zapisz się na newsletter. Zapraszam Cię też do facebookowej grupy, gdzie znajdziesz motywację i wsparcie 🙂

Co sądzisz o dzisiejszym zadaniu? A może już masz taki fundusz awaryjny? Jeśli tak, to czy musiałaś z niego kiedykolwiek korzystać?

Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się komuś z Twojego otoczenia przydać, proszę, prześlij go dalej, udostępnij lub po prostu powiedz o nim Twoim znajomym. Szczególnie zależy mi na dotarciu do kobiet, które zazwyczaj nie czytają “finansowych blogów”. Pomóż mi do nich dotrzeć! Dziękuję, że jesteś!
Zawarty w tym wpisie link do konta bankowego, to link afiliacyjny. Oznacza to, że jeśli klikając na niego, założysz rachunek, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to Twoje koszty, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację oraz pomożesz mi rozwijać oszczędnicką stronę 🙂

Oszczędnicka