Finansowe podsumowanie 2015 roku

Podsumowanie

Rok 2015 był dla nas wyjątkowy. W lutym pojawił się na świecie nasz pierworodny syn :) i całe życie przewróciło nam się do góry nogami. Jak pisałam w podsumowaniu roku, początki były trudne, bo Junior okazał się bardzo wymagającym dzieckiem. Jednak jeśli chodzi o nasze koszty życia, wcale tak drastycznie nie wzrosły. W marcu podzielę się rocznym sprawozdaniem z wydatków królewicza. A tymczasem przedstawiam Wam finansowe podsumowanie roku 2015. W minionym roku wydaliśmy prawie 40 000 zł (dokładnie 39425 zł), co daje niemal 3 300 zł miesięcznie.

———————————————–

Prezentowane tu wydatki, to koszty życia 3-osobowej rodziny (właściwie 2,5 :P). Mieszkamy w średniej wielkości mieście, w mieszkaniu rodziny (nie płacimy za wynajem, tylko czynsz i rachunki). Jestem obecnie na urlopie macierzyńskim (więc odpadają koszty za dojazdy do pracy). Oszczędnicki do pracy chadza na piechotę. Junior jest niemowlakiem, także póki co nie generuje dużych kosztów. Nie mamy żadnych kredytów. Wydajemy mniej, niż zarabiamy (jednak jako że nie chcemy się dzielić przychodami, nie zdradzam, ile oszczędzamy).

———————————————–

Rachunki

czynsz

6491.41

gaz

450.55

prąd

841.65

internet

714.55

telefony

1205.24

multisport

668

10370.85

Na podstawowe koszta życia, czyli rachunki wydaliśmy nieco ponad 10 000 zł. W 2015 roku w naszej spółdzielni po raz pierwszy wprowadzono rozliczenie ogrzewania w zależności od metrażu mieszkania. Dlatego pomimo dość ciepłej zimy otrzymaliśmy zwrot tylko jednego czynszu. Ostatecznie miesięczna opłata wyniosła 540 zł. Niecałe 40 zł za gaz wydaje mi się zupełnie akceptowalną kwotą, zważywszy na fakt, że wodę ogrzewamy junkersem. 70 zł miesięcznie za prąd to sporo, ale winę zrzucam na starą pralkę i zwiększoną ilość prania (Junior). Zobaczymy, jakie prognozy przyjdą w nowym roku. 60 zł za internet to również spora kwota, na szczęście niebawem będziemy mogli zmienić umowę. O telefonach pisałam w podsumowaniu grudniowym. Nie wiem, czy będziemy w stanie obniżyć te rachunki. Opcją jest zmiana operatora, ale Oszczędnicki jest baaaardzo przywiązany (i też trochę leniwy). Ja nie miałabym żadnych skrupułów przy zmianie dostawcy usług telekomunikacyjnych… ale cóż. Zmusić go nie zmuszę (ale będę nad nim pracować :P)

Jedzenie & napoje

zakupy spożywcze

7899.03

na mieście

1123.23

śmieci

824.17

alkohol

958.45

10804.88

Kolejne 10 000 zł (właściwie prawie 11 tysięcy) wydaliśmy na jedzenie. Podstawowe zakupy spożywcze to prawie 80% tej kwoty. 650 zł miesięcznie to zadowalająca kwota, biorąc pod uwagę, że staramy się odżywiać zdrowo (czyli kupujemy dużo warzyw i owoców, bakalii, jajka 0 lub 1 oraz „lepsze” mięso). Niecałe 100 zł miesięcznie za jedzenie na mieście też póki co nie wymaga redukcji. Martwi mnie tylko kategoria „śmieci” (tym bardziej że ostatnio zaczęłam dokładać swoje 3 grosze! :() To prawie 70 zł miesięcznie. Niby wiem, że to źle, że takie „pożywienie” nic mojemu organizmowi nie daje, a jednak chrupiemy te chrupki przy filmie, czy zjadam ze smakiem cukierki do kawy… To jest kategoria, nad którą chcę w 2016 roku pracować. Jednak dopiero od wiosny 😛

Stałe zmienne

chemia

488.86

kosmetyki

879.54

leki

862.94

komunikacja

2249.29

4480.63

Jako że w 2015 roku już nie dojeżdżałam do pracy nasze koszty komunikacyjne plasowały się na stosunkowo niskim poziomie 190 zł miesięcznie. Już za dwa miesiące się to zmieni… (dojeżdżam do pracy 70 km w jedną stronę, na szczęście nie codziennie). Nie podobają mi się wydatki w kategorii leki, 70 zł miesięcznie to bardzo dużo! Niestety Oszczędnicki w tym roku miał znacznie osłabioną odporność i kilka razy był mniej lub bardziej poważnie chory (nawet wtedy gdy wróciliśmy z Juniorem do domu ze szpitala!). Na kwotę tą składają się też suplementy (moje ciążowe i pociążowe), tran i inne specyfiki profilaktyczne. To kolejna kategoria wydatków, nad którą będziemy pracować w 2016 roku.

Junior

Wszystkie wydatki na dziecko, które ponieśliśmy w 2015 roku wyniosły 3575.57 zł. Szczegółowym podsumowaniem podzielę się z Wami w marcu, na razie możecie przeczytać o pierwszych sześciu miesiącach życia Juniora. Jednak już widać, że nie poszliśmy z torbami 😛 i dziecko kosztowało nas niecałe 300 zł miesięcznie.

Inne

.

prezenty

1762.8

kosmetyczka & fryzjer

467

ubrania

2039.44

świąteczne

70.99

samochodowe

1442.14

lekarz/badania

732

książki/gazety

273.71

hobby

330.34

szkła kontaktowe

327.61

kino/koncerty

56

zdjęcia

186.88

wakacje

579

inne

618.58

wyposażenie domu

1218.38

10104.87

Inne wydatki pochłonęły kolejne 10 000 złotych. Szczerze mówiąc, zadziwiła mnie kwota wydana na prezenty. Z wyliczeń wynika, że wydawaliśmy średnio 150 zł na prezenty miesięcznie! To bardzo dużo! Najwięcej wydaliśmy w sierpniu (prawie 570 zł – wesele naszych znajomych) oraz w grudniu (470 zł – prezenty świąteczne).
Pomimo, że pilnie potrzebowaliśmy odświeżenia garderoby, to wydawało mi się, że nie wydaliśmy dużo, a mimo to ostateczna suma wyniosła 2000 zł (80 zł miesięcznie na osobę).
Utrzymanie samochodu zawsze kosztuje. Jak uważacie 120 zł miesięcznie to dużo czy mało? Ja nie jestem w stanie tego ocenić. Wiadomo, że chciałoby się nic nie wydawać 😛 Ale tak się nie da, trzeba zapłacić, chociażby za ubezpieczenie i „zawsze” jest coś do wymiany (choćby nawet jakaś drobna rzecz).
Na początku pomyślałam, że ponad 700 zł w kategorii lekarz/badania (czyli ok 60zł miesięcznie) to sporo, ale… Przez siedem miesięcy ciąży chodziłam do lekarza, położnej i na badania w placówce, w której mam wykupiony abonament przez pracodawcę. Niestety najbliższa filia mieści się w mieście, gdzie pracuję (oddalonym o 70 km od mojego miejsca zamieszkania). Dlatego od 8 miesiąca, kiedy to poszłam na L4 (bo ciężko mi już było dojeżdżać do pracy) przeniosłam się do prywatnej kliniki, gdzie za wizytę płaciłam 120 zł (ale Juniora rodziłam w szpitalu państwowym). Oszczędnicki miał też bliskie spotkanie z dentystą w grudniu (240 zł).
Na kino, koncerty i inne wydarzenia wydaliśmy jedynie 56 zł. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy kulturalnymi ignorantami. Korzystamy z benefitów pracowniczych w mojej pracy w postaci biletów :)
W 2015 roku nie urlopowaliśmy zbyt wiele. Niestety okazało się, że Junior nie jest „urodzonym podróżnikiem”. Byliśmy dwa razy nad polskim morzem. W czerwcu byliśmy we trójkę, a w sierpniu Junior, ja i Babcia (która zasponsorowała część pobytu).

 

Podsumowując rok 2015, uważam, że kwota 3 300 zł miesięcznie jest akceptowalna, zważywszy na nasz (dobry :)) poziom życia. Nie czuję, żeby nam czegokolwiek brakowało, ani żebyśmy przepuszczali pieniądze na głupoty. W tym roku postaramy się zmniejszyć dwie kategorie wydatków: śmieci i leki. Zobaczymy jak nam to wyjdzie :)
W najbliższych 2 miesiącach zostawiamy budżet na tym samym poziomie, jednak w kolejnych będziemy musieli go zwiększyć, ponieważ wracam do pracy i musimy zapewnić Juniorowi opiekę. Na pewno nie oddamy go jeszcze do żłobka, bo nie wyobrażam sobie sytuacji powrotu do pracy i ciągłego chodzenia na zwolnienia chorobowe…

 

A jak u Was wyglądał finansowo miniony rok? Jesteście zadowoleni czy widzicie obszary do poprawy?

Oszczędnicka

  • Rok finansowy mojej rodziny skończył wprawdzie na plusie ale i wydatków była mnogość: remont w domu i wokół domu, kolonie dzieci, rodzinny wyjazd wakacyjny, wesele, … ale daliśmy radę :)

    • Super! A remont był planowany czy niespodzianka? :)

      • Część była planowana, ta w środku. Na zewnątrz niejako wymógł na nas remont ulicy i chodników przy których mieszkamy …

  • podziwiam Cię za te podsumowania miesięczne, ale teraz to już zaszalałaś! jesteś moim guru! powoli weszło mi to w nawyk, więc pewnie i ja w listopadzie będę mogła to sobie podsumować… :) ale nie wiem, czy tak dokładnie

  • Całkiem niezły wynik :) ja na szczęście w 2015 r. też mniej wydawałam niż zarabiam i oby tak pozostało :)

    • Trzymam kciuki, wydawać mniej, niż się zarabia to podstawa :)

  • Iwona

    Niezły wynik 😉 Zastanawiam się jak będą się kształtować Wasze wydatki po Twoim powrocie do pracy. W końcu to jasne, że przez dojazdy „stracisz” dużo pracy i szczerze mówiąc gotowanie będzie pewnie ostatnią rzeczą o jakiej pomyślisz. Będę śledzić! :)

    • Nie podejrzewam, żeby to jakoś znacząco wpłynęło na nasze wydatki jedzeniowe. Natomiast na pewno podskoczą sumy w kategorii transport i Junior (opieka) :(

  • Jak zwykle bardzo fajne podsumowanie. Pożyczyłam od Ciebie tabelki, do spisywania wydatków w poszczególnych kategoriach. Zobaczymy czy będę konsekwentna :).

  • Chyba mamy dzieciaki w podobnym wieku :-) U mnie jak wszystko wypali z nową pracą dojdą mi początkowo koszty dojazdu jakieś 600zł/mc na paliwo ale Mała będzie zawożona wtedy do babci więc koszt niani odpada a od września pewnie żłobek ale też się boję tych choróbsk :-(

    • Chorób się niestety nie da uniknąć :( Jak nie teraz, to później… Dobrze, że macie pomoc Babci przy opiece :)